<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:geo="http://www.w3.org/2003/01/geo/wgs84_pos#" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/"
	>

<channel>
	<title>Myślokracja, czyli from łeb to web</title>
	<atom:link href="http://haes.wordpress.com/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://haes.wordpress.com</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Fri, 13 Nov 2009 11:01:31 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.com/</generator>
	<language>pl</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<cloud domain='haes.wordpress.com' port='80' path='/?rsscloud=notify' registerProcedure='' protocol='http-post' />
<image>
		<url>http://www.gravatar.com/blavatar/bef4ed8d2fcc1470a6ee81bb6f5187d4?s=96&#038;d=http://s.wordpress.com/i/buttonw-com.png</url>
		<title>Myślokracja, czyli from łeb to web</title>
		<link>http://haes.wordpress.com</link>
	</image>
			<item>
		<title>173. Neverending Story</title>
		<link>http://haes.wordpress.com/2009/11/13/173-neverending-story/</link>
		<comments>http://haes.wordpress.com/2009/11/13/173-neverending-story/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 13 Nov 2009 11:01:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>frycjusz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Film]]></category>
		<category><![CDATA[refleksje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://haes.wordpress.com/?p=419</guid>
		<description><![CDATA[Brzmi to zupełnie jak bezwartościowy banał, clishe powtarzane milionkroć, ale zapędzeni i zagonieni we współczesnym świecie, szukający nie wiadomo czego i pędzący przed siebie w owczym pędzie (a czasem nawet, o zgrozo, wilczym &#8211; kiedy gonimy inne owce nie po to, aby być jak one, ale po to, aby się nad nimi pastwić), gubimy gdzieś [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=haes.wordpress.com&blog=1285547&post=419&subd=haes&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p>Brzmi to zupełnie jak bezwartościowy banał, clishe powtarzane milionkroć, ale zapędzeni i zagonieni we współczesnym świecie, szukający nie wiadomo czego i pędzący przed siebie w owczym pędzie (a czasem nawet, o zgrozo, wilczym &#8211; kiedy gonimy inne owce nie po to, aby być jak one, ale po to, aby się nad nimi pastwić), gubimy gdzieś siebie, swoją osobowość, swoje marzenia, swoje &#8220;ja&#8221;. I chociaż powtarzali to przede mną uczeni i prostacy, to jednak odkrycie tej prawdy na nowo zawsze jest szokiem i zaskoczeniem, szczególnie w momentach kiedy odkrywa się że to clishe to jednak prawda.</p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-420" title="ns1" src="http://haes.files.wordpress.com/2009/11/ns1.jpg?w=500&#038;h=272" alt="ns1" width="500" height="272" /></p>
<p>Zmęczony codziennością człowiek przystanie któregoś dnia, rozejrzy się wokół siebie i zapyta &#8220;gdzie moje marzenia?&#8221;. Przypomni sobie wszystkie swoje plany z dzieciństwa, nieudolne próby latania na miotle i zaklinania rzeczywistości, marzenia o swoim przyszłym życiu, próby przywołania kosmitów i kilka innych epizodów z mojego wczesnego życia, które mógłbym nazwać wstydliwymi, ale każdy z nas przez to w jakimś stopniu przeszedł&#8230; A im intensywniej ty się działo, tym lepiej chyba świadczy o człowieku i jego życiu wewnętrznym. Oczywiście, w miarę dorastania i edukacji, zaczynałem rozumieć zależności fizyczne (między obiektami) i społeczne (między ludźmi) i jednocześnie zdawać sobie sprawę z tego, co jest możliwe, a co nie. I chociaż prawda to bolesna, to jednak świat jest pusty, zimny i pozbawiony czarów, którymi tak mocno żyliśmy w dzieciństwie.</p>
<p>Czy da jednak się wrócić do tego zapomnianego świata marzeń? Myślę, że takim właśnie powrotem jest niegdyś świetnie każdemu dziecku (małemu i dużemu) film &#8220;Neverending Story&#8221;, dziś &#8211; nieco już zapomniany, przykryty warstwą kurzu i siedmioma tomami &#8220;Harry&#8217;ego Pottera&#8221;. Takie czasy. A szkoda, bo film na który dzisiajsze dzieci spojrzą tylko w ostateczności (po obejrzeniu wszystkich odcinków &#8220;Hanna Montana&#8221; po raz dwunasty) i który ze względu na nieco przestarzałą warstwę wizualną być nie będzie potrafił przykuć ich wzroku, wciąz jest jednym z najcenniejszych (o ile nie najcenniejszym) zabytkiem światowej kinematografii dziecięcej.</p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-421" title="ns2" src="http://haes.files.wordpress.com/2009/11/ns2.jpg?w=231&#038;h=311" alt="ns2" width="231" height="311" /></p>
<p>O co tutaj chodzi? Nie chciałbym zdradzać za dużo, ale główną osią tego filmu jest wzajemne przenikanie dwóch światów &#8211; świata prawdziwego i świata fantazji. Odbywa się to dzięki cudownej książce opowiadającej o świecie fantazji pochłanianym krok za krokiem przez Nicość (czyżby metafora do tego wszystkiego co napisałem powyżej?) i chłopcu, który próbuje ten świat ocalić. To tak w dużym skrócie, bo nie chcę spoilerować tym, którzy tego nie oglądali (albo oglądali bardzo dawno temu).</p>
<p>Klimat tego filmu jest unikalny. O wiele mocniej i silniej przeżywa się to rzecz jasna jako dziecko, ale nadal skałojad, wszechogarniająca (i przerażająca bardziej niż Buka) nicość, smok wyglądający jak wielki pies i dwie wielkie bramy do wyroczni robią potężne wrażenie i zapadają głęboko w pamięć. Wszystko ogląda się jednym tchem i przeżywa niesamowicie.</p>
<p><img class="alignnone size-medium wp-image-422" title="ns3" src="http://haes.files.wordpress.com/2009/11/ns3.jpg?w=300&#038;h=163" alt="ns3" width="300" height="163" /></p>
<p>Jedyną rzeczą, jaką miałbym do zarzucenia temu filmowi są efekty specjalne &#8211; jak na rok 1984 zapewne oszałamiające, dziś miejscami budzące uśmiech politowania. Aż się marzy taki remake na mogłę tego, jaki swojego czasu urządził Lucas swoim StarWarsom. No i żałuję, że w 1984 roku nie miałem okazji wybrać się do kina na ten film. Z tego co wiem jednak, nie był on w polskich kinach wyświetlany.</p>
<p>Warto zanurzyć się w krainę własnych marzeń z dzieciństwa. W każdym z nas jescze tkwi dziecko. Już nie naiwne, ale wciąż ufne. Już nie lekkomyślne, ale wciąż pragnące dobrej zabawy. I wciąż pragnące bezpieczeństwa, miłości, ciekawe świata i ludzi. I potrafiące odczuwać czyste, nieskażone ideałami współczesnego świata szczęście. Dziecko to jednak, przytłamszone głosem zdrowego rozsądku, otaczającym je zewsząd superego i ogromnym parciem świata na to, aby wreszcie wydoroślało, staje się zupełnie zapomniane i zaniedbane, tylko czasami, w chwilach szczególnego wzruszenia dochodząc do głosu. A warto wyruszyć na poszukiwanie swojego wewnętrznego dziecka, zaś &#8220;Neverending Story&#8221; jest świetnym wstępem do tej fascynującej, nomen omen niekończącej się, zabawy.</p>
  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/haes.wordpress.com/419/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/haes.wordpress.com/419/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/haes.wordpress.com/419/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/haes.wordpress.com/419/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/haes.wordpress.com/419/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/haes.wordpress.com/419/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/haes.wordpress.com/419/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/haes.wordpress.com/419/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/haes.wordpress.com/419/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/haes.wordpress.com/419/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=haes.wordpress.com&blog=1285547&post=419&subd=haes&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://haes.wordpress.com/2009/11/13/173-neverending-story/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/3a7e5dfe6850541b9222aa19e94f7822?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">frycjusz</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://haes.files.wordpress.com/2009/11/ns1.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">ns1</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://haes.files.wordpress.com/2009/11/ns2.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">ns2</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://haes.files.wordpress.com/2009/11/ns3.jpg?w=300" medium="image">
			<media:title type="html">ns3</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>172. W poszukiwaniu najpiękniejszego nieba na świecie</title>
		<link>http://haes.wordpress.com/2009/03/18/172-w-poszukiwaniu-najpiekniejszego-nieba-na-swiecie/</link>
		<comments>http://haes.wordpress.com/2009/03/18/172-w-poszukiwaniu-najpiekniejszego-nieba-na-swiecie/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 18 Mar 2009 19:47:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>frycjusz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nauka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://haes.wordpress.com/?p=414</guid>
		<description><![CDATA[Jednym z najpiękniejszych i najbardziej zapadających w pamięć widoków z filmów SF i ilustracji z książek fantasy jest niebo z kilkoma księżycami. Widok niezwykły dla nas, przyzwyczajonych do tego, że na nocnym niebie widnieje tylko jedna sporych rozmiarów tarcza. Zazdrościmy mieszkańcom obcych planet możliwości podziwiania tak niezwykłego firmamentu, ale nie zapominajmy, że i nasz naturalny [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=haes.wordpress.com&blog=1285547&post=414&subd=haes&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p>Jednym z najpiękniejszych i najbardziej zapadających w pamięć widoków z filmów SF i ilustracji z książek fantasy jest niebo z kilkoma księżycami. Widok niezwykły dla nas, przyzwyczajonych do tego, że na nocnym niebie widnieje tylko jedna sporych rozmiarów tarcza. Zazdrościmy mieszkańcom obcych planet możliwości podziwiania tak niezwykłego firmamentu, ale nie zapominajmy, że i nasz naturalny satelita jest piękny i wyjątkowy. Chociażby dlatego, że jest (nie licząc Charona) największym satelitą w porównaniu do swojej planety.</p>
<p>Z naszym Księżycem wiąże się mnóstwo ciekawostek. Nie czas i miejsce teraz je omawiać, ale wiemy np. że obrót Księżyca wokół własnej osi (tak, tak &#8211; obraca się on) jest idealnie zsynchronizowany z ruchami Ziemi w taki sposób, że cały czas widzimy tylko jedną jego stronę. Fakt ten ma proste naukowe uzasadnienie, ale nim się teraz nie będziemy zajmować. Ciekawą rzeczą jest też i to, że Księżyc jest ok. 400 razy mniejszy od  Słońca &#8211; ale zarazem, zupełnie przypadkiem (albo dzięki woli wszechmogącego Stwórcy, jak zapewne chcieliby kreacjoniści) Słońce leży od nas 400 razy dalej niż Księżyc, więc ich tarcze na niebie są niemal identycznej wielkości, co świetnie widać podczas zaćmienia Słońca. Równie widowiskowego zaćmienia jak mamy my, z idealnie zasłoniętą tarczą słoneczną i otaczającą ją koroną nie ma prawdopodobnie żadna inna planeta we wszechświecie (a w każdym razie jest ich doprawdy niewiele). Zaćmienia księżyca z kolei są świetną okazją do tego, aby udowodnić wszystkich niedowiarkom, zwolennikom płaskiej Ziemi oraz innym kreacjonistom to, że nasza planeta jest kulista, ponieważ w czasie zaćmienia na Ksieżyc nachodzi wyraźnie okrągły kształt.</p>
<p>Ale wróćmy do idei dwóch księżyców, bo to ona właśnie natknęła mnie do napisania tego artykułu. Jak wszyscy wiemy, masę księżyców (naukowcy sami nie są pewni, bo trudno rzec co jeszcze jest księżycem, a co po prostu dużym kamieniem i gdzie dokładnie rozpoczyna się ta granica) mamy wokół gazowych olbrzymów. Nie wiem ile jest ich dokładnie (wciąż to się zmienia), ale wokół Saturna, Neptuna, Jowisza i Urana naliczono ich w sumie grubo ponad setkę. No, ale co to za przyjemność z posiadania tak wielkiej ilości księżyców, skoro (ze względu na niezbyt przyjemną powierzchnię planety, w której, delikatnie mówiąc, nadzwyczaj łatwo ugrzęznąć) nie można ich z planety podziwiać. Możemy co najwyżej stanąć na powierzchni Trytona czy Ganimedes i patrzeć co się dzieje dookoła. Widok dosłownie nieziemski, bo oprócz całej masy księżyców krążących po różnych rejonach nieba nad wszyskim góruje gigantyczna planeta&#8230;</p>
<p>Ale powróćmy do bardziej hmmm&#8230; bliskich Ziemi miejsc. Chodzi mi w tym miejscu o Marsa. Kiedy dawno, dawno temu usłyszałem, że ma on dwa księżyce, zafascynowało mnie to niesamowicie. Równie szybko, jak przyszła fascynacja, równie szybko jednak nadeszło rozczarowanie. Phobos i Deimos, bo tak nazywają się owi towarzysze rzymskiego boga wojny, niewiele mają wspólnego z naszym, wyglądającym wszak jak mała planetka, Ksieżycem. Przede wszystkim są dużo, dużo mniejsi. Ich &#8220;średnica&#8221; w najszerszym miejscu (za chwilę wyjaśnię) wynosi nie więcej niż 15 (Deimos) i 25 (Phobos) km co przy ok 3,500 km średnicy Księżyca nie wygląda doprawdy imponująco.. Trudno rzec dokładnie jaką mają średnicę, a to ze względu na ich podłużny i nieregularny kształt &#8211; na pierwszy rzut oka można rzec, że wyglądają jak wielkie ziemniaki, przy czym Deimos jest ziemniakiem ładniejszym, gładszym i o ładniejszym kształcie, zaś Phobos niestety został jakoś uszkodzony i wygląda jak ziemniak wybrakowany. Oba ciała w każdym razie wykazują cechy typowe dla asteroid, bo zapewne takimi jakiś, bardzo odległy, czas temu były.</p>
<p>Ze względu na swoje nikłe rozmiary, owe obiekty z perspektywy Marsa, niestety, wcale nie wyglądają tak ładnie jak prezentuje się to na wspomnianych na początku tekstu ilustracjach i kadrach filmowych. Deimosa nie widać w ogóle. To znaczy widać, ale tylko w postaci jasnego obiektu na niebie i trudno go tak od razu z marszu odróżnić od innych gwiazd. Jednym pocieszeniem dla tego satelity (oprócz tego, że jest ładniejszy od swojego pryszczatego brata) może być to, że ze wszystkich widocznych punktów na niebie on akurat jest najjaśniejszy. Co do Phobosa &#8211; znajduje się on bardzo blisko globu (w całym układzie słonecznym żaden inny satelita nie odważa się zbliżać tak bardzo do swojej planety). Dzięki temu, pomimo swoich małych rozmiarów, patrząc na niego z Marsa widzimy nie jakąś gwiazdkę, ale tarczę księżyca. Szczegół, że dużo mniejszą od tarczy naszego księżyca (mniej więcej 1/3 promienia, czyli powiedzmy 1/9 powierzchni), ale jednak. Z małym &#8220;ale&#8221;. Ze względu na to, że Phobos znajduje się naprawdę blisko swojej planety, nie jest widziany z całego Marsa, ale tylko z równika i okolic, czyli ze strefy odpowiadającej mniej więcej naszej strefie międzyzwrotnikowej.</p>
<p>Zanim skończę swój wykład o marsowych księżycach, dodam tylko tyle, że są one nie tylko małe, ale i lekkie. Nie są bowiem zbudowane z litej skały, żelaza czy niklu, ale są w środku dziurawe i porowate (mówi się, że wewnątrz Phobosa może nawet znajdować się sporo lodu). Dzięki temu zarówno masa, jak i &#8211; co za tym idzie &#8211; grawitacja planety jest taka, że prawie jej nie ma. Znajdując się na Phobosie lepiej za dużo nie szaleć. Pierwsza prędkość kosmiczna dla tego obiektu jest bardzo niewielka. Skoczek, który na Ziemi skoczyłby na wysokość ok. 2 metrów, na Phobos zapewne po swoim wyczynie na tego satelitę już nie wrócił.</p>
<p>No i to byłoby na tyle w tej kwestii. Teraz tylko mieć nadzieję, że gdzieś poza Układem Słonecznym znajdzie się planeta wielkości Ziemi i o podobnych warunkach, wokół której krążą trzy ksieżyce &#8211; jeden zielony, jeden czerwony i jeden żółty. Ja sam ze względu na co najmniej 10 000 lat za wcześną datę urodzenia zapewne już się nie załapię na wycieczkę na taką planetę, ale miło pomarzyć&#8230;</p>
  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/haes.wordpress.com/414/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/haes.wordpress.com/414/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/haes.wordpress.com/414/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/haes.wordpress.com/414/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/haes.wordpress.com/414/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/haes.wordpress.com/414/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/haes.wordpress.com/414/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/haes.wordpress.com/414/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/haes.wordpress.com/414/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/haes.wordpress.com/414/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=haes.wordpress.com&blog=1285547&post=414&subd=haes&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://haes.wordpress.com/2009/03/18/172-w-poszukiwaniu-najpiekniejszego-nieba-na-swiecie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/3a7e5dfe6850541b9222aa19e94f7822?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">frycjusz</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>171. Ranczo</title>
		<link>http://haes.wordpress.com/2009/02/02/171-ranczo/</link>
		<comments>http://haes.wordpress.com/2009/02/02/171-ranczo/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 02 Feb 2009 19:59:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>frycjusz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Seriale]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://haes.wordpress.com/?p=408</guid>
		<description><![CDATA[Polskich produkcji serialowych unikam jak ognia. Jakieś Gliny, Oficery, Kryminalni, Pitbulle, Ekipy i inne takie przeszły u mnie zupełnie niezauważone i nawet nie wiem za bardzo o co w tym chodzi. Nie wspominam oczywiście o &#8220;dziełach&#8221; pokroju Plebanii, Klanu czy Pierwszej Miłości, bo to produkcje, ujmując rzecz delikatnie, mózgojebne, i nawet nie zasługujące na wspomnienie. [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=haes.wordpress.com&blog=1285547&post=408&subd=haes&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p>Polskich produkcji serialowych unikam jak ognia. Jakieś Gliny, Oficery, Kryminalni, Pitbulle, Ekipy i inne takie przeszły u mnie zupełnie niezauważone i nawet nie wiem za bardzo o co w tym chodzi. Nie wspominam oczywiście o &#8220;dziełach&#8221; pokroju Plebanii, Klanu czy Pierwszej Miłości, bo to produkcje, ujmując rzecz delikatnie, mózgojebne, i nawet nie zasługujące na wspomnienie. W zasadzie dobre polskie seriale skończyły się wraz z Jedynie Słusznym Ustrojem i do dzisiaj, o ile w ogóle wracam do polskich seriali, to do &#8220;Zmienników&#8221;, &#8220;Alternatywy 4&#8243; czy innych tego typu produkcji. Nawet jedyny polski tasiemiec wyprodukowany w PRLu (&#8220;W Labiryncie&#8221;) jest jednocześnie jedynym tasiemcem, który dało się oglądać.</p>
<p>O przepraszam, kilka w miarę udanych seriali było. Były wszak świetne (bo krótkie i z sensem) &#8220;Matki, zony i kochanki&#8221; i rozwalające &#8220;Miodowe Lata&#8221; z genialnym Żakiem.</p>
<p>Toteż zaskoczeniem było dla mnie kiedy (przez przypadek) trafiłem na serial &#8220;Ranczo&#8221;. Zaintrygowany ciekawie zapowiadającą się produkcją, sobie znanymi sposobami zaopatrzylem sie w komplet odcinkow. No i zacząłem oglądać. (UWAGA: SPOILERY) Serial świetny, śmieszy do łez, pokazuje nieco wykrzywioną, ale jednocześnie zaskakująco trafną polską wieś. Lucy jest śliczna. Można się zakochać. A kusy to furnol, ochlej i w ogóle jakiś taki łachmaniarz. Nie znam się na męskiej urodzie, ale nie wiem co ona w nim widzi. Pozostałe postacie &#8211; genialne. Ławkowicze ze swoim &#8220;Mamrotem podlaskim&#8221; wymiatają, wójt to kolejny (po Karolu Krawczyku) majstersztyk aktorski Żaka, ksiądz za to mu nie wyszedł. Moim zdaniem, postać księdza jest mało podkoloryzowana. O ile wójta przedstawiono jako oszusta, łapówkarza i nerwusa, to ksiądz jawi się jako jego idealne przeciwieństwo, postać pełną cnót i rozsądku. A można było po prostu postawić go na przeciwnym biegunie &#8211; cichą wodę, intryganta i podstawinogę. Ale w Polsce oczywiście by to nie przeszło. Właściwie to większośc pozostałych postaci też wyszła całkiem znośnie.</p>
<p>Właściwie to nic mi nie pozostało rzec, jeno&#8230; oglądać, oglądać i jeszcze raz oglądać! Bo jak wyjdzie nowy sezon to ja, Frycjusz, osobiscie pierwszy raz od X lat usiade przez TV i bede czekal z wypiekami na twarzy na nowy odcinek&#8230; A to juz ogromne osiągniecie scenarzystów!</p>
  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/haes.wordpress.com/408/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/haes.wordpress.com/408/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/haes.wordpress.com/408/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/haes.wordpress.com/408/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/haes.wordpress.com/408/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/haes.wordpress.com/408/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/haes.wordpress.com/408/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/haes.wordpress.com/408/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/haes.wordpress.com/408/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/haes.wordpress.com/408/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=haes.wordpress.com&blog=1285547&post=408&subd=haes&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://haes.wordpress.com/2009/02/02/171-ranczo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/3a7e5dfe6850541b9222aa19e94f7822?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">frycjusz</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>170. Lost &#8211; sezon piąty (odcinki 1-3)</title>
		<link>http://haes.wordpress.com/2009/01/30/170-lost-sezon-piaty-odcinki-1-3/</link>
		<comments>http://haes.wordpress.com/2009/01/30/170-lost-sezon-piaty-odcinki-1-3/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 30 Jan 2009 18:55:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>frycjusz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Seriale]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://haes.wordpress.com/?p=402</guid>
		<description><![CDATA[Na początek ostrzegam przed spoilerami &#8211; co prawda ogólnikowymi, ale jednak
Zawsze uważałem siebie za wielkiego fana Lostów.  Obejrzałem każdy odcinek kilkakrotnie,  znam na pamięć relacje między bohaterami, wiem świetnie co, gdzie, jak, kiedy, po co i dlaczego i (przyznam nieśmiało) wśród znajomych robię za eksperta od Lostów.  Moje uwielbienie oczywiście nie jest bezprzyczynowe.  Fascynują mnie [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=haes.wordpress.com&blog=1285547&post=402&subd=haes&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p>Na początek ostrzegam przed spoilerami &#8211; co prawda ogólnikowymi, ale jednak</p>
<p>Zawsze uważałem siebie za wielkiego fana Lostów.  Obejrzałem każdy odcinek kilkakrotnie,  znam na pamięć relacje między bohaterami, wiem świetnie co, gdzie, jak, kiedy, po co i dlaczego i (przyznam nieśmiało) wśród znajomych robię za eksperta od Lostów.  Moje uwielbienie oczywiście nie jest bezprzyczynowe.  Fascynują mnie zagadki,  podobają się bohaterowie, lubię emocje podczas oglądania, uwielbiam też i specyficzny humor, który istnieje w kilku gatunkach &#8211; humor Sawyera i to, czym obdarza nas Hurley to dwa zupełnie różne podejście do tematu humoru, nie wspominając o zgryźliwym Milesie,  ironicznym Benie czy tryskającym wiecznym optymizmem Desmondzie.</p>
<p>Długo można pisać o zaletach serialu, jednak największym plusem jest stopień komplikacji serialu. Z sezonu na sezon coraz ciężej połapać się w akcji,  dochodzi coraz więcej faktów,  zachodzą wciąż nowe zdarzenia,  co rusz poznajemy nowe postacie, nowe szczegóły z ich przeszłości, nowe zależności między nimi.  Można rzec &#8211; jak w &#8220;Modzie na sukces&#8221;.  Tyle tylko, że LOST to nie jest przypadkowa zbieranina postaci,  które następnie zachodzą w jakieś relacje każdy z każdym aż do wyczerpania wszystkich możliwości, jak to jest w &#8220;Modzie&#8221;. Tu wszystkim rządzi odgórny plan, co świetnie widać jeżeli zaczyna się oglądać serial po raz drugi &#8211; mało znaczące szczegóły z pierwszego, drugiego, trzeciego sezonu zaczynają ni stąd, ni z owąd nagle nabierać znaczenia i mając w pamięci wydarzenia z czwaretgo czy początku piątego sezonu aż chce się krzyknąć:  &#8220;cholera, oni mieli to w planie od samego początku!&#8221;. Właśnie ta niesamowita wizja serialu, który opowiada jedną, wciąż mutującą i rozszerzającą się historię, jest najbardziej pociągającą rzeczą w serialu. Mamy jedną, wielką,  spójną całość, którą po kolei poznajemy.</p>
<p>Piąty sezon wydaje się być z perspektywy trzech (z 17 planowanych) odcinków sezonem, w którym nareszcie zaczynamy poznawać odpowiedzi. Nadal wiele jest znaków zapytania, wiele niepewności, a nawet kilka nowych zagadek &#8211; ale wyraźnie widać, że wszystko stopniowo ewoluuje w kierunku zakończenia, ponieważ czuć, że z każdym odcinkiem coraz bliżej jesteśmy Wielkiej Tajemnicy Wyspy (jakakolwiek ona by nie była). Nie ma miejsca już na odcinki o niczym, na jakieś durne wątki poboczne,  na roztrząsanie tych wątków z przeszłości bohaterów, które nie mają znaczenia. Teraz wszystko ma znaczenie. Szczególnie, że dzięki podróżom w czasie nasi bohaterowie nie tylko są odkrywcami, nie tylko są świadkami, ale nawet uczestnikami (!) zdarzeń z przeszłości.</p>
<p>No właśnie &#8211; podróze w czasie.  Zupelnie nowatorskie podejście. Koniec z cofaniem się wehikułem czasu w swoją młodość, spotkanie samego siebie, tworzenie nowych linii czasowych oraz desperackich prób uratowania własnego dziadka, aby ten miał szansę spłodzić ojca bohatera.  Tutaj w ogóle nie ma różnych timelinów, nie ma paradoksów. Jak to rzekła niegdyś pani Hawking &#8211; wszechświat wszystko koryguje. Nie ma zatem dwóch linii czasowych, w każdym razie nie na stałe.  Każda interwencja w przeszłości wcześniej czy później zostanie &#8220;naprostowana&#8221; i linia wydarzeń wróci na swój normalny tor.  Ładne, zgrabne i całkiem sensowne rozwiązanie &#8211; miła odmiana w stosunku do tego, co widzieliśmy np. w &#8220;Powrocie do Przyszłości&#8221; czy innych tego typu produkcjach.</p>
<p>Piąty sezon, pomimo tego, że rodzi kilka niekonsekwencji i niedomówień (ale ciężko stworzyć opowieśc o podróżach w czasie, która tych niekonsekwencji nie ma&#8230;) wciąż trzyma poziom. Ostrzegam jedynie, że jeżeli ktoś spodziewałby się powrotu do klimatu z pierwszego sezonu &#8211; zawiedze się. To już zupełnie inny serial, z innym tempem, inną narracją (no właśnie &#8211; nie ma już retrospekcji, a jedynie przeskoki między akcją na wyspie, a Oceanic 6 poza wyspą),  inną filozofią i inną tematyką.  Opowieść o grupce rozbitków już zakończyliśmy, skończyliśmy też już historię o Innych porywających dzieci.  Teraz wkraczamy w zupełnie inną historię &#8211; historię o walce o Wyspę między Dharmą, a tajemniczym Hostiles. Jak to się rozwinie dalej? Nie mogę się wręcz doczekać odpowiedzi na to pytanie&#8230;</p>
  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/haes.wordpress.com/402/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/haes.wordpress.com/402/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/haes.wordpress.com/402/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/haes.wordpress.com/402/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/haes.wordpress.com/402/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/haes.wordpress.com/402/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/haes.wordpress.com/402/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/haes.wordpress.com/402/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/haes.wordpress.com/402/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/haes.wordpress.com/402/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=haes.wordpress.com&blog=1285547&post=402&subd=haes&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://haes.wordpress.com/2009/01/30/170-lost-sezon-piaty-odcinki-1-3/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/3a7e5dfe6850541b9222aa19e94f7822?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">frycjusz</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>169. O dwóch takich, co myśleli że zagrają Queen lepiej niż Queen</title>
		<link>http://haes.wordpress.com/2008/12/07/169-o-dwoch-takich-co-mysleli-ze-zagraja-queen-lepiej-niz-queen/</link>
		<comments>http://haes.wordpress.com/2008/12/07/169-o-dwoch-takich-co-mysleli-ze-zagraja-queen-lepiej-niz-queen/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 07 Dec 2008 14:08:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>frycjusz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Muzyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://haes.wordpress.com/?p=397</guid>
		<description><![CDATA[ Kim są dla mnie bracia Cugowscy? W pierwszej kolejności &#8211; synami Krzysztofa Cugowskiego. W drugiej &#8211; jakimiś tam kolejnymi gwiazdkami show biznesu, których można ustawić w jednym rzędzie z Gosią Andrzejewicz i innymi &#8220;piosenkarzami&#8221;, których nazwisk nawet nie znam. Pomimo tego, że od całego polskiego mainstreamu muzycznego stronię jak mogę, udało mi się kilka [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=haes.wordpress.com&blog=1285547&post=397&subd=haes&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p><!--[if gte mso 9]&gt;  Normal 0 21       MicrosoftInternetExplorer4  &lt;![endif]--> <span style="font-size:13pt;font-family:Arial;">Kim są dla mnie bracia Cugowscy? W pierwszej kolejności &#8211; synami Krzysztofa Cugowskiego. W drugiej &#8211; jakimiś tam kolejnymi gwiazdkami show biznesu, których można ustawić w jednym rzędzie z Gosią Andrzejewicz i innymi &#8220;piosenkarzami&#8221;, których nazwisk nawet nie znam. Pomimo tego, że od całego polskiego mainstreamu muzycznego stronię jak mogę, udało mi się kilka ich utworów gdzieś tam kiedyś usłyszeć i jakoś trudno było się oprzeć wrażeniu, że panowie ci wybili się dzięki tatusiowi (albo też &#8211; szerzej &#8211; dzięki nazwisku), bo takich artystów jak oni mamy na pęczki i tylko kwestią układów bądź szczęścia jest to, który wypłynie na szerokie wody showbiznesu, a który skończy jako grajek na wiejskich weselach.</span><span style="font-size:13pt;font-family:Arial;">W moje ręce zupełnie przypadkiem wpadła płyta braci &#8220;A tribute to Queen&#8221;. Jako umiarkowany sympatyk ekipy Freddy&#8217;ego, z przyjemnością wracający co jakiś czas do jego największych hitów, nie odmówiłem sobie zapuszczenia sobie tego albumu. Po przesłuchaniu stwierdziłem, że dzięki tej płycie Bracia jednocześnie zyskali mój szacunek jako zdolni wykonawcy i utalentowani piosenkarze, stracili natomiast jego resztki jako niezależni artyści i twórcy Sztuki. Dlaczego? Otóż nagrali oni covery najgorzej jak tylko się da.</span></p>
<p><span style="font-size:13pt;font-family:Arial;">Covery są nutka w nutkę identyczne z oryginałami. Nie różnią się w zasadzie niczym. Bracia pomimo tego, że znakomicie poradzili sobie nawet z trudnymi partiami wokalnymi z &#8220;We are the champions&#8221; czy &#8220;Show must go on&#8221;, nie wnieśli jednak do tej muzyki nic nowego. Słuchając płyty miałem wrażenie jakbym kupił sobie tanią podróbę Queenów. Kiedyś krążyły takie albumy &#8211; wielkimi literami napisane &#8220;Metallica&#8221;, na okładce cztery twarze z grubsza podobne do wykonawców, a do góry maleńkimi literkami &#8220;Zespół Step by Step wykonuje utwory zespołu&#8230;&#8221;. Tutaj mamy do czynienia z czymś podobnym. Z tą różnicą, że Bracia to, co robią, robią (od strony technicznej) naprawdę dobrze. Tyle tylko, że spodziewałem się raczej jakiejś twórczej innowacji, poważnych zmian w aranżacji, przyspieszenia bądź zwolnienia niektórych utworów, a nie bezmyślnego małpowania Queenów.</span></p>
<p><span style="font-size:13pt;font-family:Arial;">A kto chce usłyszeć jak to powinno się robić niech posłucha koncertu &#8220;A Tribute to Queen&#8221; (tego z Lizą Minelli, Georgem Michalem, Guns&#8217;n Roses i kto tam wie kim jeszcze). Nawet tak wyśmiewana i znienawidzona przez fanów Queen skaładanka &#8220;Queen Dance Traxxx&#8221; z połowy lat 90-tych, w której utwory Freddy&#8217;ego na warsztat wzięły największe gwiazdy niemieckiego (i nie tylko) dance&#8217;u prezentuje się na tle tego, co pokazali Bracia przyzwoicie. Bo lepiej wszak stworzyć coś nowego na bazie znanego utworu niż jakiś utwór nagrać od nowa tak, aby prawie niczym się nie różnił od oryginału.</span></p>
<p><span style="font-size:13pt;font-family:Arial;">Dobrze, że chociaż cena płyty przyzwoita, chociaż nawet za te niespełna 30 PLN lepiej jednak sobie darować i kupić coś innego. A najlepiej to odpalić prawdziwego Freddy&#8217;ego. Ten śpiewa to samo co Bracia, tak samo (no dobra &#8211; dużo lepiej, chociaż Bracia nie mają się czego wstydzić), ale za to nikogo nie udaje.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:13pt;font-family:Arial;"> </span></p>
  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/haes.wordpress.com/397/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/haes.wordpress.com/397/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/haes.wordpress.com/397/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/haes.wordpress.com/397/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/haes.wordpress.com/397/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/haes.wordpress.com/397/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/haes.wordpress.com/397/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/haes.wordpress.com/397/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/haes.wordpress.com/397/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/haes.wordpress.com/397/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=haes.wordpress.com&blog=1285547&post=397&subd=haes&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://haes.wordpress.com/2008/12/07/169-o-dwoch-takich-co-mysleli-ze-zagraja-queen-lepiej-niz-queen/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/3a7e5dfe6850541b9222aa19e94f7822?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">frycjusz</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>168. Patriotyzm a tzw &#8220;patrioci&#8221;</title>
		<link>http://haes.wordpress.com/2008/11/11/168-patriotyzm-a-tzw-patrioci/</link>
		<comments>http://haes.wordpress.com/2008/11/11/168-patriotyzm-a-tzw-patrioci/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 11 Nov 2008 16:13:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>R-Chee</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kościół]]></category>
		<category><![CDATA[Z życia]]></category>
		<category><![CDATA[refleksje]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://haes.wordpress.com/?p=394</guid>
		<description><![CDATA[Coś ostatnio nudą wieje na tym blogu.  Odczuwa się brak Huberta. Trzeba coś podziałać w takim razie, a biorąc pod uwagę fakt, że dziś przypada nasze święto narodowe (kolejne) postanowiłem zamieścić tu pewien tekst, który napisałem równo rok temu, a z różnych przyczyn techniczno-organizacyjnych nie miałem możliwości zaprezentowania go szerszej publiczności. Przez rok troszkę się [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=haes.wordpress.com&blog=1285547&post=394&subd=haes&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p>Coś ostatnio nudą wieje na tym blogu.  Odczuwa się brak Huberta. Trzeba coś podziałać w takim razie, a biorąc pod uwagę fakt, że dziś przypada nasze święto narodowe (kolejne) postanowiłem zamieścić tu pewien tekst, który napisałem równo rok temu, a z różnych przyczyn techniczno-organizacyjnych nie miałem możliwości zaprezentowania go szerszej publiczności. Przez rok troszkę się pozmieniało w moim życiu, ale sam tekst nie stracił nic ze swojej aktualności (no może moją praktyką katolicką).</p>
<p style="text-indent:1.98cm;margin-bottom:0;line-height:150%;">
&#8221; Jako że jestem praktykującym chrześcijaninem-katolikiem (zdecydowanie bardziej utożsamiam się z tym pierwszym określeniem) dziś, jak co niedziele uczestniczyłem we Mszy Świętej. Godzina 12:00, rozpoczyna się nabożeństwo i tu niespodzianka. Nasz nowy ksiądz, młody facet na dzień dobry rzuca hasłem: &#8220;Polska to dziwny kraj, robiący wszystko na przekór&#8221;. Nie mam osobiście nić przeciwko wszelakim nowością, ale nieco zaskoczyła mnie taka osobista wypowiedź duszpasterza, tym bardziej na początku Mszy, kiedy to zawsze (przynajmniej za mojej pamięci) kończyło się na przywitaniu z wiernymi (komentarze zostawiano na okres kazania lub ewentualnie ogłoszeń). Na tym jednym zdaniu się nie skończyło. I właśnie owa treść przyczyniła się do zamieszczenia owego wpisu.(&#8230;)</p>
<p style="text-indent:1.98cm;margin-bottom:0;line-height:150%;">
<p style="text-indent:1.98cm;margin-bottom:0;line-height:150%;">
Rzecz dotyczyła Polskości i patriotyzmu w związku z dzisiejszym Świętem Niepodległości. Ksiądz w 5 minutowym &#8220;przedkazaniu&#8221; przedstawił swoją troskę o słabnący w Polsce i Polakach patriotyzm, ponieważ zauważył że&#8230; mało flag wywieszono dziś w oknach. Wypadało by rzec &#8220;Mama mia&#8221; i złapać się za głowę. Że co? Że jak? A od kiedy to wystawienie flagi jest miarą patriotyzmu? Szczerze mówiąc poczułem się niemiło, gdy usłyszałem z ambony że jestem apatriotą. I podejrzewam, że nie tylko ja.</p>
<p style="text-indent:1.98cm;margin-bottom:0;line-height:150%;">
<p style="text-indent:1.98cm;margin-bottom:0;line-height:150%;">
Nie widzę niczego złego w wystawianiu flagi w czasie świąt narodowych. Wręcz przeciwnie, gdybym takową miał, to pewnie sam bym ją zawiesił. Ale nikomu, powtarzam nikomu!, nie muszę udowadniać swojego patriotyzmu poprzez zawieszenie flagi. Ani Kaczyńskiemu (według którego stałem po stronie ZOMO), ani Giertychowi (który chciałby moim młodszym kolegom i koleżankom wpajać miłość do ojczyzny na siłę), ani mojemu księdzu. Patriotyzm nosimy w swoich sercach, a nie wystawiamy go za okno w czasie kilku w roku świąt państwowych. A jeśli już to zrobię, to nie po to by się tym afiszować (bo brak tu celowości), ale po to by robić wszystko co się da dla dobra ojczyzny.</p>
<p style="text-indent:1.98cm;margin-bottom:0;line-height:150%;">
<p style="text-indent:1.98cm;margin-bottom:0;line-height:150%;">
Szczerze mówiąc nie zauważyłem, by na przełomie ostatnich lat w Polsce zrodziła się taka tradycja jak chociażby w Stanach Zjednoczonych, by każdy obywatel wywieszał w swoim oknie flagę. Do tej pory była to domena wszelkiego rodzaju instytucji i urzędów państwowych. Skąd zatem u naszego księdza zatroskanie o słabnącą tradycję, której w rzeczy samej u nas dotąd nie było? Jak to sam tłumaczył: &#8220;Jak było to zabronione, w czasie komuny, to flagi powiewały, a teraz&#8230;&#8221;. No właśnie, &#8220;teraz&#8221;&#8230;</p>
<p style="text-indent:1.98cm;margin-bottom:0;line-height:150%;">
<p style="text-indent:1.98cm;margin-bottom:0;line-height:150%;">
Patriotyzm objawiał się szczególnie mocno wtedy, gdy w kraju dzieje się źle, bo trudno jest z całą pewnością nazwać się patriotą wtedy, kiedy nic nam nie zagraża. Sam nie mogę tego stwierdzić ze stu procentową pewnością. Jednak ja nie mógłbym zarzucić drugiej osobie braku przywiązania do narodu tylko dlatego, że w jego oknie 11 listopada nie pojawiła się biało czerwona flaga. Bo nie wiem, czy mając przyłożony do skroni przez SS-mana czy innego agenta KGB naładowany pistolet nie wyrzekł bym się swojego kraju w zamian za uratowane życie.</p>
<p style="text-indent:1.98cm;margin-bottom:0;line-height:150%;">
<p style="text-indent:1.98cm;margin-bottom:0;line-height:150%;">
Patriotyzm jest częścią naszej duszy. Częścią pozostającą w uśpieniu i czekając na moment w którym będzie musiała się przebudzić. I oby w dobie powszechnej, europejskiej zgody, taki stan utrzymał się jak najdłużej. Bo nie mam żadnych wątpliwości (wbrew przekonaniu pewnych &#8220;autorytetów&#8221;, których swoiste &#8220;apele&#8221; są najłagodniej mówiąc niepotrzebny), że w chwili gdy zajdzie taka potrzeba, polski naród jak zawsze wykaże się charakterystycznym dla siebie bohaterstwem i patriotyzmem.</p>
<p style="text-indent:1.98cm;margin-bottom:0;line-height:150%;">
<p style="text-indent:1.98cm;margin-bottom:0;line-height:150%;">
<p>Jestem ciekaw jakie jest wasze zdanie na ten temat.  Pozdrawiam serdecznie.</p>
  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/haes.wordpress.com/394/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/haes.wordpress.com/394/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/haes.wordpress.com/394/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/haes.wordpress.com/394/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/haes.wordpress.com/394/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/haes.wordpress.com/394/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/haes.wordpress.com/394/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/haes.wordpress.com/394/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/haes.wordpress.com/394/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/haes.wordpress.com/394/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=haes.wordpress.com&blog=1285547&post=394&subd=haes&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://haes.wordpress.com/2008/11/11/168-patriotyzm-a-tzw-patrioci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/ef870e010948e2c8e951330fa963d9c9?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">R-Chee</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>167. X-files sezon 9 (i podsumowanie)</title>
		<link>http://haes.wordpress.com/2008/10/20/167-x-files-sezon-9-i-podsumowanie/</link>
		<comments>http://haes.wordpress.com/2008/10/20/167-x-files-sezon-9-i-podsumowanie/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 20 Oct 2008 17:56:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>HaeS</dc:creator>
				<category><![CDATA[Seriale]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://haes.wordpress.com/?p=390</guid>
		<description><![CDATA[Aż mnie samemu ciężko uwierzyć, że dotarłem (jakoś) na sam koniec naprawdę długiej, długiej odysei, jaką był serial &#8220;Z Archiwum X&#8221;. X-files zajął mi sporo czasu (jakby nie było, to jednak ok. 150 godzin ciągłego oglądania), jednak zbytnio nie zaabsorbował pod innymi względami. W odróżnieniu od np. &#8220;Lost&#8221;, &#8220;Babylon 5&#8243; czy innych, fascynujących, pobudzających książek, [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=haes.wordpress.com&blog=1285547&post=390&subd=haes&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p>Aż mnie samemu ciężko uwierzyć, że dotarłem (jakoś) na sam koniec naprawdę długiej, długiej odysei, jaką był serial &#8220;Z Archiwum X&#8221;. X-files zajął mi sporo czasu (jakby nie było, to jednak ok. 150 godzin ciągłego oglądania), jednak zbytnio nie zaabsorbował pod innymi względami. W odróżnieniu od np. &#8220;Lost&#8221;, &#8220;Babylon 5&#8243; czy innych, fascynujących, pobudzających książek, filmów czy seriali, umiałem jakoś zupełnie wyłączyć swoje myślenie o tym serialu i poza momentami, kiedy go oglądałem, nie myślałem o nim prawie wcale. Być może dlatego, że pokręcone losy Muldera i Scully nie wpisały się jakoś w niesamowite uniwersum, które zdaje się żyć własnym życiem. Bajkowość, nierealnośc i &#8220;tamtość&#8221; świata, w którym żyje Mulder i Scully czuć na kilometr. </p>
<p>Opisywałem już osiem sezonów, napomknąłem coś o filmie kinowym, pisałem też i o serialu &#8220;Lone Gunmen&#8221;. Jeżeli chodzi o dziewiąty sezon, nie błyszczy on zbytnio. Większość odcinków jest średnich, chociaż trzeba obiektywnie przyznać, że to chyba jedyny sezon, w którym nie ma ani jednego naprawdę słabego odcinka. No, ale co z tego, skoro w zasadzie tylko jeden finałowy &#8220;The Truth&#8221; można z czystym sumieniem nazwać dobrym (a nawet bardzo dobrym). Pozostałe da się oglądać, chociaż pomysły scenarzystom skończyły się już dawno temu i to, co serwuje nam się w ostatnim sezonie nawet nie ociera się o rzeczywistość. Facet, który przejęty katolickim transsubcjonalizmem i własnym poczuciem winy tworzy swoje fizyczne drugie ciało, które morduje? Chłopiec, który rysuje na kartce potwory, które potem zabijają ludzi? Chorzy w stanie śmierci klinicznej, którzy przed śmiercią przebywają w domu dla lalek? Te i inne absurdy, które mamy okazję podziwiać w odcinkach śledczych dziewiątego sezonu mogą na pewno tych mniej wytrwałych zniechęcić. Co do odcinków mitologicznych &#8211; ciągnięty na siłę wątek mitologiczny nuży coraz bardziej. Cieszy jedynie, że w odcinku &#8220;The Truth&#8221; zamknięto niemal wszystkie związane z nim kwestie, dopowiedziano to, co nie zostało dopowiedziane i raz na zawsze zakończono tę historię.</p>
<p>Serial z perspektywy dziewięciu sezonów nie jest zły. Sezony znacząco różnią się jakościowo (ja bym je uszeregował tak: 5,6,4,8,2,1,9,3,7), odcinki śledcze na ogół trzymają poziom (chociaż nie zawsze), odcinki mitologiczne zaczynają się ciekawie, potem jest coraz ciekawiej i ciekaweiej, aż w końcu następuje wielki krach i jest coraz gorzej. </p>
<p>Jeszcze raz co do zakończenia &#8211; o ile w Babylon5 czy Six Feet Under czuć było nadchodzące zakończenie, wszystkie ścieżki ku temu zakończeniu biegły, wątki same jakby się zamykały, a same finałowe sceny były godnym uwieńczeniem serialu, o tyle w X-files dołączone jest jakby na siłę. Pomimo tego, że ostatnie sceny może i robią jakieś wrażenie, trudno jednak też i pozbyć się wrażenia innego &#8211; można było równie dobrze darować sobie ostatni odcinek i pociągnąć jeszcze z pięć sezonów o Williamie, superżołnierzach, inwazji i wszystkim innym. Po prostu &#8211; nie jest to zakończenie wielkie, chociaż trzeba przyznać, że jakąś klasę jednak ma.</p>
<p>Po zakończeniu serialu jest jeszcze film &#8220;I want to believe&#8221;. Film żaden wybitny, jednak wart obejrzenia. Nie odnosi się on prawie w ogóle do wątków mitologicznych i jako taki stanowi zupełnie odrębną historię. Boli troszkę, że nie ma w nim żadnej wzmianki o Dodgecie, Reyes ani dalszych losach Archiwum X. Miło byłoby jednak zamknąć pewne drobne, nieuregulowane sprawy z końcówki IX. sezonu. Scenarzyści jednak na to się nie zdecydowali.</p>
<p>No cóż, serial (jako całość polecam), a ostatniego sezonu polecał nie będę, chociaż jest strawny. Kto bowiem przebrnął przez pierwsze 8 sezonów, na pewno siłą rozpędu obejrzy i 9, więc polecanie/nie polecanie nie ma sensu. </p>
<p>Ja zaś, zgodnie z obietnicą, po zakończeniu wątku X-Files znikam z bloga definitywnie. Pozdrawiam wszystkich czytelników i życzę częstego odwiedzania, miłego czytania wypocin Frycjusza i R-Cheego, owocnych dyskusji w komentarzach (może czasem coś tam jeszcze skomentuję) i powodzenia w życiu.</p>
<p>Pozdrawiam po raz ostatni<br />
HaeS</p>
  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/haes.wordpress.com/390/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/haes.wordpress.com/390/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/haes.wordpress.com/390/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/haes.wordpress.com/390/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/haes.wordpress.com/390/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/haes.wordpress.com/390/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/haes.wordpress.com/390/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/haes.wordpress.com/390/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/haes.wordpress.com/390/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/haes.wordpress.com/390/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=haes.wordpress.com&blog=1285547&post=390&subd=haes&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://haes.wordpress.com/2008/10/20/167-x-files-sezon-9-i-podsumowanie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/34b0d786d052828e0fb50dae8472c5d3?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">haes</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>166. Przekleństwo trzeciej części</title>
		<link>http://haes.wordpress.com/2008/10/20/166-przeklenstwo-trzeciej-czesci/</link>
		<comments>http://haes.wordpress.com/2008/10/20/166-przeklenstwo-trzeciej-czesci/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 20 Oct 2008 12:02:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>frycjusz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Film]]></category>
		<category><![CDATA[Gry]]></category>
		<category><![CDATA[Książki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://haes.wordpress.com/?p=386</guid>
		<description><![CDATA[Nie wiem czy też tak macie, ale mnie dopadło jakieś przekleństwo polegające na tym, że nie dane mi jest dokończyć sporej części trylogii. Oto kilka co bardziej spektakularnych przykładów:
 
Trylogia husycka Sapkowskiego – wręcz arcydzieło, byłem zachwycony. Przeczytałem „Narrenturm” i „Bożych Wojowników”. Ponieważ miejscowa biblioteka jakoś ociągała się z zakupem „Lux Perpetua”, książka ta nigdy [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=haes.wordpress.com&blog=1285547&post=386&subd=haes&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span style="font-size:13pt;font-family:Arial;">Nie wiem czy też tak macie, ale mnie dopadło jakieś przekleństwo polegające na tym, że nie dane mi jest dokończyć sporej części trylogii. Oto kilka co bardziej spektakularnych przykładów:</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><strong><span style="font-size:13pt;font-family:Arial;"> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><strong><span style="font-size:13pt;font-family:Arial;">Trylogia husycka</span></strong><span style="font-size:13pt;font-family:Arial;"> Sapkowskiego – wręcz arcydzieło, byłem zachwycony. Przeczytałem „Narrenturm” i „Bożych Wojowników”. Ponieważ miejscowa biblioteka jakoś ociągała się z zakupem „Lux Perpetua”, książka ta nigdy nie wpadła w moje łapska. A szkoda. Nawet gdybym chciał przeczytać teraz ostatni tom, musiałbym uprzednio odświeżyć sobie dwa pierwsze. Może się kiedyś w końcu za to wezmę. Podobnie ma się sprawa z <strong>„Władcą Pierścieni”</strong>. Swojego czasu (jeszcze w liceum) przeczytałem pierwsze dwie części. Potem coś tam wypadło (jakieś matury czy coś tam mieliśmy pisać) i za trzecią się nie wziąłem do dziś. Potem musiałbym zacząć wszystko od nowa, a tego mi się już nie chciało robić. Przyznaję się: <span> </span>nigdy nie przeczytałem do końca „Władcy Pierścieni”. Nie znam nawet zakończenia. Od dłuższego czasu myślę o tym, żeby zakupić ładne wydanie w twardej oprawie (koniecznie powered by Skibniewska) i nadrobić tę haniebną zaległość. Póki co jednak, cena mnie przeraża. Przeczytałem też i (dość nietypowo) drugą i trzecią część <strong>trylogii Sienkiewicza</strong> &#8211; „Potop” i „Pana Wołodyjowskiego”. Za „Ogniem i Mieczem” brałem się wielokrotnie (ostatnio pół roku temu). Jakoś nie mogę tej książki zdzierżyć i najdalej dotarłem do połowy pierwszego tomu. Także <strong>trylogia Verne’a</strong> też czeka na dokończenie. Swojego czasu pochłonąłem błyskawicznie „Dzieci Kapitana Granta” i „Tajemniczą wyspę”. Niestety, „20 000 mil podwodnej żeglugi” z powodu niewystarczającego wyposażenia szkolnej biblioteki wciąż na mnie czeka.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span style="font-size:13pt;font-family:Arial;"> </span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span style="font-size:13pt;font-family:Arial;">Idąc tym tropem, podobnie mam z filmami. Co do <strong>Władcy Pierścieni</strong> &#8211; obejrzałem tylko „Drużynę Pierścienia” i „Dwie Wieże”. Trzecią część obiecałem sobie obejrzeć dopiero po przeczytaniu książki. Obejrzałem dwa pierwsze <strong>Mad Maxy</strong>. I dwie pierwsze części <strong>„Ojca Chrzestnego”</strong>. <span> </span>Tak jakoś wypadło. Aha, i jeszcze mam za sobą tylko dwa <strong>„Terminatory”</strong> i <strong>„Krzyki”</strong>. Ale w tych dwóch ostatnich przypadkach specjalnie tego nie żałuję.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span style="font-size:13pt;font-family:Arial;"> </span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span style="font-size:13pt;font-family:Arial;">A gry komputerowe? Przeszedłem <strong>Fallouta</strong> I i (prawie) Fallouta II. Na trzeciego nie mam ochoty. Za stary już na to jestem. Identycznie rzecz ma się z <strong>Warcraftami</strong>. Podobnie pewnie będzie z <strong>Diablo </strong>jak wyjdzie trzecia część, bo raczej się nią nie zainteresuję (pomimo dobrej znajomości dwóch poprzednich części).</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span style="font-size:13pt;font-family:Arial;"> </span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span style="font-size:13pt;font-family:Arial;">Sporą część z tych zaległości chciałbym kiedyś jakoś tam nadrobić, na niektórych – nie zależy mi specjalnie. </span></p>
  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/haes.wordpress.com/386/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/haes.wordpress.com/386/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/haes.wordpress.com/386/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/haes.wordpress.com/386/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/haes.wordpress.com/386/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/haes.wordpress.com/386/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/haes.wordpress.com/386/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/haes.wordpress.com/386/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/haes.wordpress.com/386/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/haes.wordpress.com/386/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=haes.wordpress.com&blog=1285547&post=386&subd=haes&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://haes.wordpress.com/2008/10/20/166-przeklenstwo-trzeciej-czesci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/3a7e5dfe6850541b9222aa19e94f7822?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">frycjusz</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>165. Lone Gunmen</title>
		<link>http://haes.wordpress.com/2008/10/19/165-lone-gunmen/</link>
		<comments>http://haes.wordpress.com/2008/10/19/165-lone-gunmen/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 19 Oct 2008 11:15:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>HaeS</dc:creator>
				<category><![CDATA[Seriale]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://haes.wordpress.com/?p=381</guid>
		<description><![CDATA[Nie mam raczej w życiu idoli ani autorytetów. Szukając własnej drogi, podpatruję zachowania róznych ludzi i czasem coś z nich przejmuję, czasem nie. Unikam bezkrytycznego podejścia do kogokolwiek i wiem, że każdy z nas jest człowiekiem w głębi duszy dobrym, ale i targanym własnymi słabościami, a czasem &#8211; bezpowrotnie zniszczonym przez te słabości. Nie ma [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=haes.wordpress.com&blog=1285547&post=381&subd=haes&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p>Nie mam raczej w życiu idoli ani autorytetów. Szukając własnej drogi, podpatruję zachowania róznych ludzi i czasem coś z nich przejmuję, czasem nie. Unikam bezkrytycznego podejścia do kogokolwiek i wiem, że każdy z nas jest człowiekiem w głębi duszy dobrym, ale i targanym własnymi słabościami, a czasem &#8211; bezpowrotnie zniszczonym przez te słabości. Nie ma świętych i nie ma grzeszników. Każdy po prostu chce znaleźć swoją drogę do szczęścia. Tak jak umie. I niektórym się udaje, innym nie. Co więcej, styl życia i metody które kierują jednych ku sukcesowi, mogą innych (z powodu różnych predyspozycji) poprowadzić ku druzgoczącej porażce. Dlatego też na kwestię bycia autorytetem, idolem, wzorem do naśladowania patrzę bardzo ostrożnie. Lepiej wszak powiedzieć, że dane ZACHOWANIE jest dla mnie godne naśladowania, niż dany człowiek.</p>
<p>Dobra, a ja tak gadam, gadam i nie za bardzo wiadomo do czego zmierzam. Gdybym mimo wszystko (na siłę) miał podać fikcyjną postać, która jest dla mnie idolem, mógłbym podać jakiegoś doktora Judyma, Skrzetuskiego, Konrada alias Gustawa albo Winkelrieda. Polonista z liceum byłby pewnie zachwycony. Ale nie. Moimi idolami są Samotni Strzelcy.</p>
<p><a href="http://haes.files.wordpress.com/2008/10/lone_gunmen_logo.png"><img class="alignnone size-full wp-image-384" title="lone_gunmen_logo" src="http://haes.files.wordpress.com/2008/10/lone_gunmen_logo.png?w=575&#038;h=340" alt="" width="575" height="340" /></a></p>
<p>Samotni Strzelcy to trójka postaci znanych z serialu &#8220;Archiwum X&#8221;. Trzech narwanych geniuszy, pozbawionych normalnego życia, za to pełnych pasji, oddania i poświęconych idei. Każdy o zupełnie innej fizjonomii i temperamencie &#8211; na pierwszy rzut oka zupełnie do siebie nie pasują. Ale to tylko pozory. Łączy ich uwielbienie spiskowej teorii dziejów, chęć demaskowania kłamstwa i  ujawnienia prawdy społeczeństwu. W tym celu wydają nawet specjalną gazetę &#8220;Lone Gunmen&#8221;, gdzie opisują swoje odkrycia. Dzielnie kontynuują swoją krucjatę, chociaż spotykają się zazwyczaj z wyśmiewaniem i ignorowaniem i mało kto traktuje ich poważnie. Mało kto, oprócz Foxa Muldera.</p>
<p>W serialu &#8220;Archiwum X&#8221; Samotni Strzelcy pojawili się grubo ponad 30 razy. Zazwyczaj ich role były krótkie i polegały na tym, że Mulder poszedł do nich, oni gdzieś się włamali, a Mulder grzecznie podziękował, ale są w &#8220;X-files&#8221; trzy odcinki wyjątkowe. Te odcinki to 5&#215;01 (&#8220;Unusal Suspects&#8221;), 6&#215;20 (&#8220;Three of a Kind&#8221;) oraz 9&#215;15 (&#8220;Jump The Shark&#8221;). Odcinki te poświęcone są niemal wyłącznie naszej wspaniałej trójce, ich wielkiej krucjacie i poświęceniu, zaś Mulder i Scully odgrywają w nich rolę drugoplanową (bądź żadną). Nie każdy jednak wie, że te trzy odcinki stanowią część większej całości, jaką jest osobny serial &#8220;Lone Gunmen&#8221;, którego bohaterami są właśnie Melvin Frohike, John Byers oraz Richard Langley. Głównymi postaciami, występującymi w każdym odcinku są też tak piękna, jak tajemnicza Yves Harlow oraz zupełny nieudacznik Jimmy Bond. W serialu pojawiają się także znani z &#8220;X-files&#8221;: dyrektor Skinner, agent Mulder i Morris Fletcher.</p>
<p><a href="http://haes.files.wordpress.com/2008/10/cast.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-383" title="cast" src="http://haes.files.wordpress.com/2008/10/cast.jpg?w=500&#038;h=550" alt="" width="500" height="550" /></a></p>
<p>Licząca zaledwie trzynaście odcinków seria ma zdecydowanie lżejszy klimat od &#8220;X-files&#8221;. Serial zaklasyfikować można jako sensacyjno-komediowy (z lekkimi wątkami SF). W każdym odcinku trójka bohaterów (a w zasadzie piątka, bo Jimmy i Yves są postaciami równie ważnymi jak pozostali) napotyka na jakąś sprawę &#8211; czy to super-inteligentną małpę, czy na ślad samochodu na wodę czy też na coś jeszcze innego. Wiedzieni ciekawością (i chęcią opublikowania całemu światu jakiegoś przełomowego odkrycia) starają się jak najdokładniej zbadać sprawę, a przy okazji kogoś uratować bądź w inny sposób pomóc.</p>
<p>Największym plusem serialu jest to, że jest się z czego śmiać. Potężną dawkę humoru serwują nam super-skomplikowane plany naszych bohaterów, które nigdy nie wypalają z powodu niedopatrzenia jakiegoś drobnego szczegółu. Mimo wszystko, trzeba przyznać, że finezja i pomysłowość Wolnych Strzelców nie zna granic. Także zestawienie razem trzech bohaterów (jak wspomniałem, o skrajnie różnej aparycji i temperamencie), wieczne tarcia między nimi, utarczki słowne i żartobliwe uświadamianie sobie wzajemnie niektórych faktów daje widzowi sporo radości.</p>
<p>Jak oglądać &#8220;Lone Gunmen&#8221;? W TV serial był puszczany między 8., a 9. sezonem X-files. Można go w zasadzie obejrzeć na dwa sposoby: albo razem z &#8220;X-files&#8221; albo też niezależnie. W pierwszym wypadku &#8211; zacząć oglądać po 6&#215;20, skończyć koniecznie przed 9&#215;01 (bo właśnie w tym odcinku u Scully pojawia się Langley z niebieską twarzą, a na pytanie &#8220;What happened?&#8221; odpowiada: &#8220;don&#8217;t ask&#8221; &#8211; mamy zatem bezpośrednie nawiązanie do ostatniego odcinka serialu &#8220;Lone Gunmen&#8221;). W drugim wypadku &#8211; obejrzeć X-files 5&#215;01, 6&#215;20, potem serial &#8220;Lone Gunmen&#8221;, a na koniec 9&#215;15.</p>
<p>Myślę, że kto obejrzał do końca X-files 9&#215;15 wie znakomicie, że Samotni Strzelcy zasługują na tytuł idola, bohatera i wzoru do naśladowania równie mocno, jak większość postaci literackich.</p>
<p><a href="http://haes.files.wordpress.com/2008/10/the-lone-gunmen-31.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-382" title="the-lone-gunmen-31" src="http://haes.files.wordpress.com/2008/10/the-lone-gunmen-31.jpg?w=528&#038;h=424" alt="" width="528" height="424" /></a></p>
<p>&#8220;Lone Gunmen&#8221; jest znakomitą, lekką pozycją, być może niezbyt ambitną (ale czy X-files jako całość jest?). Stanowi świetne uzupełnienie serialu &#8220;Z Archiwum X&#8221;, a jednocześnie &#8211; znakomitą &#8220;lekturę&#8221; dla tych iksofilów, którzy po obejrzeniu dziewięciu sezonów i dwóch filmów są &#8220;na głodzie&#8221; i chcą coś jeszcze. Ja się w każdym razie ubawiłem przednio, a Melvin, John i Richard dłuuuuugo okupowali miejsce na moim pulpicie jako tapeta.</p>
<p>I na koniec filmik (ze spoilerem w ostatnich 10 sekundach):</p>
<p><span style="text-align:center; display: block;"><a href="http://haes.wordpress.com/2008/10/19/165-lone-gunmen/"><img src="http://img.youtube.com/vi/wjO8-rX0zYc/2.jpg" alt="" /></a></span></p>
  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/haes.wordpress.com/381/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/haes.wordpress.com/381/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/haes.wordpress.com/381/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/haes.wordpress.com/381/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/haes.wordpress.com/381/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/haes.wordpress.com/381/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/haes.wordpress.com/381/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/haes.wordpress.com/381/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/haes.wordpress.com/381/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/haes.wordpress.com/381/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=haes.wordpress.com&blog=1285547&post=381&subd=haes&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://haes.wordpress.com/2008/10/19/165-lone-gunmen/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/34b0d786d052828e0fb50dae8472c5d3?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">haes</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://haes.files.wordpress.com/2008/10/lone_gunmen_logo.png" medium="image">
			<media:title type="html">lone_gunmen_logo</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://haes.files.wordpress.com/2008/10/cast.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">cast</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://haes.files.wordpress.com/2008/10/the-lone-gunmen-31.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">the-lone-gunmen-31</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://img.youtube.com/vi/wjO8-rX0zYc/2.jpg" medium="image" />
	</item>
		<item>
		<title>164. W jakim świecie my do cholery żyjemy?</title>
		<link>http://haes.wordpress.com/2008/10/18/164-w-jakim-swiecie-my-do-cholery-zyjemy/</link>
		<comments>http://haes.wordpress.com/2008/10/18/164-w-jakim-swiecie-my-do-cholery-zyjemy/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 18 Oct 2008 05:18:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>frycjusz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nauka]]></category>
		<category><![CDATA[filozofia]]></category>
		<category><![CDATA[refleksje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://haes.wordpress.com/?p=378</guid>
		<description><![CDATA[
Przyzwyczailiśmy się do pewnych rzeczy. Rzucamy piłką do góry &#8211; a ta za chwilę odwdzięczy nam się spadając wprost na głowę. Walimy ręką w ścianę &#8211; i potem tydzień chodzimy w gipsie. Żyjemy w świecie, w którym koła się toczą, pękające balony hałasują, ogień rozjaśnia ciemność, a woda w prace Frani podczas wirowania ucieka od [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=haes.wordpress.com&blog=1285547&post=378&subd=haes&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p><!--[if gte mso 9]&gt;  Normal 0 21   false false false        MicrosoftInternetExplorer4  &lt;![endif]--><!--[if gte mso 9]&gt;   &lt;![endif]--></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span style="font-size:13pt;font-family:Arial;">Przyzwyczailiśmy się do pewnych rzeczy. Rzucamy piłką do góry &#8211; a ta za chwilę odwdzięczy nam się spadając wprost na głowę. Walimy ręką w ścianę &#8211; i potem tydzień chodzimy w gipsie. Żyjemy w świecie, w którym koła się toczą, pękające balony hałasują, ogień rozjaśnia ciemność, a woda w prace Frani podczas wirowania ucieka od środka i zaczyna przylegać do ścianek. Nie dziwi nikogo, że czas płynie zawsze w jednym kierunku, bliskie spotkanie III stopnia z drutami energetycznymi kończy się fatalnie, a ciało gorące ogrzewa także swoje otoczenie. Taki jest nasz świat, taki znamy i to, co widzimy, ekstrapolujemy na cały wszechświat. Ten duży z galaktykami i kwazarami i ten maleńki, z protonami i elektronami.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span style="font-size:13pt;font-family:Arial;"> </span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span style="font-size:13pt;font-family:Arial;">A przecież świat jest zupełnie inny. W bardzo dużych skalach zauważamy zjawiska, które delikatnie mówiąc zaskakują. Już samo to, że wielkich przecież rozmiarów księżyc od miliardów lat krąży wokół jeszcze większej Ziemi i jakoś na nią nie spada. Podobnie jak Ziemia nie spada na Słońce. Słońce pali się od pięciu miliardów lat – a naukowcy jeszcze kilkadziesiąt lat temu wyliczyli że przy tym zapasie paliwa nie powinno wytrzymać więcej niż kilkadziesiąt tysięcy lat. Pomyślmy, jaki świetny argument dla kreacjonistów! Na szczęście jednak, ktoś kiedyś wpadł na pomysł reakcji termojądrowej i dzięki temu, że wiemy, że wewnątrz Słońca właśnie takie reakcje zachodzą, a nie zwykłe spalanie (jak sądzili dawni uczeni),<span> </span>możemy być całkowicie spokojni o to, że jeszcze kilka miliardów lat nam poświeci. Materia wewnątrz Słońca jest tak zagęszczona, że światło powstałe w samym centrum świetlnego globu dociera na Ziemię 30 000 lat – przy czym podróż z powierzchni Słońca na Ziemię trwa ledwie 8 minut.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span style="font-size:13pt;font-family:Arial;"> </span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span style="font-size:13pt;font-family:Arial;">No właśnie, światło. Wbrew temu, co głosi większość uczonych, światło rozchodzi się z natychmiastową prędkością. Podróżuje tak szybko, że dociera do celu natychmiast. Gdybyśmy wsiedli na promień świetlny i udali się np. do Mgławicy Andromedy, nawet byśmy nie zauważyli i już byśmy tam byli. Nie minąłby nawet ułamek sekundy. Podróż powrotna zajęłaby tyle samo czasu. Co ciekawe, z perspektywy ziemskiego obserwatora podróż trwałaby miliony lat. I po takiej ułamkosekundowej wyprawie tam i z powrotem, na Ziemi minęłoby wiele, wiele czasu. Czy takie „kurczenie” się i „rozciąganie” czasu w zależności od prędkości poruszającego się obiektu nie jest fascynujące?</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span style="font-size:13pt;font-family:Arial;"> </span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span style="font-size:13pt;font-family:Arial;">Fascynujący jest Wielki Wybuch. Potraficie sobie wyobrazić, że przed Wielkim Wybuchem nie było w ogóle czasu? Ani przestrzeni? Cała czasoprzestrzeń została wygenerowana (i rozszerza się do dziś) właśnie w momencie wielkiego wybuchu. Co było przed Wielkim Wybuchem? Nawet odpowiedź „nic” nie jest prawidłowa. To pytanie po prostu nie ma sensu!</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span style="font-size:13pt;font-family:Arial;"> </span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span style="font-size:13pt;font-family:Arial;">Czasoprzestrzeń zbudowana jest w niesamowity sposób. Zakrzywiona jakoś tworzy wewnątrz siebie meandry, o których nie mamy pojęcia. Mówi się, że ma dziesięć wymiarów, z czego sześć jest tak płaskich, że ich nie widzimy (polecam tę prezentację: </span><span style="font-size:13pt;font-family:Arial;"><a href="http://www.tenthdimension.com/">http://www.tenthdimension.com/</a></span><span style="font-size:13pt;font-family:Arial;">). Mówi się, że można wewnątrz niej tworzyć tunele, które skracają drogę podróżnym (jak w Star Treku) bądź nawet przemieścić się w czasie. Czasoprzestrzeń jest miejscami zakrzywiona. Dzięki temu, że nie jest idealnie płaska, istnieje coś takiego jak grawitacja. Grawitacja to nie jest „spadanie w kierunku dolnym”, jak wielu myśli, ani nawet przyciąganie się obiektów. To jedynie efekt zakrzywienia czasoprzestrzeni. Jakby powstał gdzieś wielowymiarowy „dół” w który wpadają różne obiekty, a na samym dnie tego dołu – nasza planeta (czy cokolwiek innego), która swoim ciężarem ten dół stworzyła. Czasoprzestrzeń w ogóle jest tak zakrzywiona, że patrząc przed siebie i mając odpowiednio silny teleskop, pewnie zauważylibyśmy tył własnej głowy. Tyle tylko, że światło musiałoby przebiec w tym czasie cały wszechświat. To (licząc z naszej perspektywy) trochę trwa. Tak więc jeżeli ktoś chce sprawdzić, czy łysieje, sugerowałbym bardziej efektywne metody.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span style="font-size:13pt;font-family:Arial;"> </span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span style="font-size:13pt;font-family:Arial;">Mamy kwazary, pulsary, gwiazdy neutronowe, czarne dziury, ciemną materię i energię, supernowe, uciekające od nas galaktyki i wiele innych fascynujących zjawisk. Jeszcze jedno mi się przypomniało. Mamy troszkę pecha, bo Słońce leży po niewłaściwej stronie ramienia Drogi Mlecznej. Gdyby je nieco przemieścić, w nocy widzielibyśmy na niebie piękny, jasny obiekt, większy i jaśniejszy od Księżyca. To centrum galaktyki, gdzie miliony gwiazd świecą połączonym blaskiem. Niestety, olbrzymia ilość pyłu międzygwiezdnego uniemożliwia nam zobaczenie tego cuda.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span style="font-size:13pt;font-family:Arial;"> </span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span style="font-size:13pt;font-family:Arial;">Wiemy i przyzwyczailiśmy się do tego, że wszechświat jest pusty, a gwiazdy we wszechświecie rozmieszczone są bardzo rozrzutnie. Mówi się, że gdyby gwiazda wielkości wiśni była w Belgradzie, to druga znalazłaby się gdzieś w okolicach Berlina. Ale zaskoczeniem zapewne będzie jeśli powiem, że niewiele mniej rozrzutne jest ułożenie atomów. Gdyby taki „wiśniowy” atom ustawić na środku boiska piłkarskiego, to następny atom znalazłby się gdzieś poza boiskiem. Między nimi jest pustka. Wokół atomów krążą elektrony, ale elektrony to bardziej widma niż cząstki.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span style="font-size:13pt;font-family:Arial;"> </span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span style="font-size:13pt;font-family:Arial;">Cuda, zaprawdę cuda dzieją się w mikroświecie. Tu już kompletnie nic nie jest takie, jak nam się wydaje. Nasz wszechświat zbudowany jest z niczego. My zbudowani jesteśmy dosłownie z niczego. O wyuczonym w szkole modelu, w którym kuleczki zwane elektronami okrążają po powłokach elektronowych zbiorowisko innych kuleczek zwanych protonami i neutronami, zapomnijcie. Przede wszystkim – elektrony są… no, czymkolwiek są, na pewno nie są piłeczkami. Są tak małe, że nie mają żadnego koloru (bo są krótsze od najkrótszych nawet fal świetlnych). Właściwie to nawet nie wiadomo czy są materialne, bo w sumie (podobnie jak światło) można je interpretować jako fale. Ta „dualność falowo-korpuskularna”, którą tak upodobali sobie fizycy, tak naprawdę to kolejna bujda. Mówi się, że elektron (czy foton) jest jednocześnie cząstką i falą. Ale tak naprawdę to nie jest ani jednym, ani drugim, ale czymś zupełnie innym. Czymś, czego nie umiemy ogarnąć ani sobie wyobrazić. Elektron umie znaleźć się w dwóch miejscach jednocześnie. Eksperymenty wykazały, że elektron przechodzi jednocześnie przez dwie oddalone od siebie szczeliny. Wiemy też, że kiedy elektron przechodzi z jednej powłoki elektronowej do drugiej, to wcale nie zachodzi jakieś przesuwanie go czy coś takiego. On po prostu ZNIKA w jednym miejscu i natychmiast pojawia się w innym. Coś zupełnie niewyobrażalnego w naszym świecie. Dlatego też traktuje się elektron jako normalny obiekt materialny, a kiedy ta wizja zawodzi – jako falę. I jakoś to się w fizyce sprawdza.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span style="font-size:13pt;font-family:Arial;"> </span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span style="font-size:13pt;font-family:Arial;">Protony i neutrony składają się z kwarków. Mamy sześć rodzajów kwarków, ale jakoś tak jest, że cała znana nam materia zbudowana w zasadzie jest z dwóch – „górnego” i „dolnego”. Pozostałe cztery rodzaje tworzą związki nietrwałe, rozpadające się nawet po jednej bilionowej sekundy. Ogólnie, wszystkie cząstki „materialne” (elektrony i kwarki) są fermionami, czyli posiadają spin ½. Co z tego wynika? Ano to, że (uwaga!) po obróceniu ich o 360 stopni otrzymujemy… cząstkę w jakiś tam sposób wyglądającą inaczej (jakbyśmy widzieli ją z innej perspektywy). Sam nie rozumiem do końca jak to możliwe, ale faktem jest, że dopiero po obróceniu o kolejne 360 stopni cząstka wraca do stanu wyjściowego. Dziwne? Dziwne.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span style="font-size:13pt;font-family:Arial;"> </span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span style="font-size:13pt;font-family:Arial;">Kwarki zbudowane są ze strun. Struny są tak maleńkie, że potrzeba kwadrylionów strun, aby utworzyć średnicę protonu. Drgają one sobie radośnie w dziesięciowymiarowej przestrzeni i są raczej jakąś formą energii niż czymś, co można nazwać materią. Jak rzekłem, wszechświat zbudowany jest z niczego.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span style="font-size:13pt;font-family:Arial;"> </span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span style="font-size:13pt;font-family:Arial;">Rozważmy pojedynczy atom wodoru, który kiedyś był w Słońcu, potem w jakimś rozbłysku trafił na Ziemię, związał się z atomem tlenu i leżał miliony lat w wodzie, zanim nie stał się atomem jakiegoś trylobita, potem amonita. Był już częścią drzewa, palmy, przebywał w oceanie i w lodzie arktycznym. Był częścią chmur i smagany wiatrem przenosił się z jednego końca świata na drugi. Był w skorupce jaja dinozaura, w mięśniu innego dinozaura i w płucach jeszcze innego. Dawno lat temu był nawet w kupce jakiegoś prehistorycznego żółwia, w sierści mamuta, liściu sosny. Pocił się nim średniowieczny rolnik, pił go (a potem wydalił) jakiś barokowy hrabia w peruce. Być może nawet, o zgrozo, pluł nim Adolf Hitler w czasie jednego ze swoich emocjonalnych przemówień, a potem stał się jakoś częścią ciała Jana Pawła II. Atomy się przenoszą się przecież w chmurach, deszczu, wietrze, poza tym oddychają nimi ludzie, którzy też się przemieszczają. A teraz ten sam atom jest u mnie, w moim ciele. Czy to nie fascynujące?</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span style="font-size:13pt;font-family:Arial;"> </span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span style="font-size:13pt;font-family:Arial;"> </span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span style="font-size:13pt;font-family:Arial;">I w takim właśnie wnętrzu atomu wodoru żyją hipotetyczne istoty, zbudowane ze strun. Radośnie żyją sobie w dziesięciowymiarowej przestrzeni. Dla nich wszystko jest inne. Być może stworzyły zaawansowaną cywilizację, skomplikowaną filozofię, a ich matematyka i fizyka przerastają nasze o miliony lat. Ale czas ich życia jest krótki. Takie istotki żyją sobie ledwie kilka nanosekund. Dla nich jednak to całe dziesięciolecia. My zaś z kolei jesteśmy dla nich (o ile są w stanie nas dostrzec) odwiecznymi posągami. Nasza sekunda trwa dla nich miliardy lat. A światło, które zapalam dosłownie na minutę, trwa dla nich wieczność. O ile tylko będą w stanie to światło dostrzec, bo fala świetlna jest miliardy raz dłuższa od strun, w których oni, nieświadomi zupełnie słońca, dinozaura, Jana Pawła II ani mnie, żyją. </span></p>
  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/haes.wordpress.com/378/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/haes.wordpress.com/378/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/haes.wordpress.com/378/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/haes.wordpress.com/378/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/haes.wordpress.com/378/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/haes.wordpress.com/378/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/haes.wordpress.com/378/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/haes.wordpress.com/378/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/haes.wordpress.com/378/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/haes.wordpress.com/378/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=haes.wordpress.com&blog=1285547&post=378&subd=haes&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://haes.wordpress.com/2008/10/18/164-w-jakim-swiecie-my-do-cholery-zyjemy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/3a7e5dfe6850541b9222aa19e94f7822?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">frycjusz</media:title>
		</media:content>
	</item>
	</channel>
</rss>