Nie wiem czy też tak macie, ale mnie dopadło jakieś przekleństwo polegające na tym, że nie dane mi jest dokończyć sporej części trylogii. Oto kilka co bardziej spektakularnych przykładów:
Trylogia husycka Sapkowskiego – wręcz arcydzieło, byłem zachwycony. Przeczytałem „Narrenturm” i „Bożych Wojowników”. Ponieważ miejscowa biblioteka jakoś ociągała się z zakupem „Lux Perpetua”, książka ta nigdy nie wpadła w moje łapska. A szkoda. Nawet gdybym chciał przeczytać teraz ostatni tom, musiałbym uprzednio odświeżyć sobie dwa pierwsze. Może się kiedyś w końcu za to wezmę. Podobnie ma się sprawa z „Władcą Pierścieni”. Swojego czasu (jeszcze w liceum) przeczytałem pierwsze dwie części. Potem coś tam wypadło (jakieś matury czy coś tam mieliśmy pisać) i za trzecią się nie wziąłem do dziś. Potem musiałbym zacząć wszystko od nowa, a tego mi się już nie chciało robić. Przyznaję się: nigdy nie przeczytałem do końca „Władcy Pierścieni”. Nie znam nawet zakończenia. Od dłuższego czasu myślę o tym, żeby zakupić ładne wydanie w twardej oprawie (koniecznie powered by Skibniewska) i nadrobić tę haniebną zaległość. Póki co jednak, cena mnie przeraża. Przeczytałem też i (dość nietypowo) drugą i trzecią część trylogii Sienkiewicza – „Potop” i „Pana Wołodyjowskiego”. Za „Ogniem i Mieczem” brałem się wielokrotnie (ostatnio pół roku temu). Jakoś nie mogę tej książki zdzierżyć i najdalej dotarłem do połowy pierwszego tomu. Także trylogia Verne’a też czeka na dokończenie. Swojego czasu pochłonąłem błyskawicznie „Dzieci Kapitana Granta” i „Tajemniczą wyspę”. Niestety, „20 000 mil podwodnej żeglugi” z powodu niewystarczającego wyposażenia szkolnej biblioteki wciąż na mnie czeka.
Idąc tym tropem, podobnie mam z filmami. Co do Władcy Pierścieni – obejrzałem tylko „Drużynę Pierścienia” i „Dwie Wieże”. Trzecią część obiecałem sobie obejrzeć dopiero po przeczytaniu książki. Obejrzałem dwa pierwsze Mad Maxy. I dwie pierwsze części „Ojca Chrzestnego”. Tak jakoś wypadło. Aha, i jeszcze mam za sobą tylko dwa „Terminatory” i „Krzyki”. Ale w tych dwóch ostatnich przypadkach specjalnie tego nie żałuję.
A gry komputerowe? Przeszedłem Fallouta I i (prawie) Fallouta II. Na trzeciego nie mam ochoty. Za stary już na to jestem. Identycznie rzecz ma się z Warcraftami. Podobnie pewnie będzie z Diablo jak wyjdzie trzecia część, bo raczej się nią nie zainteresuję (pomimo dobrej znajomości dwóch poprzednich części).
Sporą część z tych zaległości chciałbym kiedyś jakoś tam nadrobić, na niektórych – nie zależy mi specjalnie.

