Myślokracja, czyli from łeb to web

168. Patriotyzm a tzw “patrioci” 11 listopad 2008 (wtorek)

Zaszufladkowany do: Kościół, Z życia, refleksje, społeczeństwo — R-Chee @ 6:13 pm

Coś ostatnio nudą wieje na tym blogu.  Odczuwa się brak Huberta. Trzeba coś podziałać w takim razie, a biorąc pod uwagę fakt, że dziś przypada nasze święto narodowe (kolejne) postanowiłem zamieścić tu pewien tekst, który napisałem równo rok temu, a z różnych przyczyn techniczno-organizacyjnych nie miałem możliwości zaprezentowania go szerszej publiczności. Przez rok troszkę się pozmieniało w moim życiu, ale sam tekst nie stracił nic ze swojej aktualności (no może moją praktyką katolicką).

” Jako że jestem praktykującym chrześcijaninem-katolikiem (zdecydowanie bardziej utożsamiam się z tym pierwszym określeniem) dziś, jak co niedziele uczestniczyłem we Mszy Świętej. Godzina 12:00, rozpoczyna się nabożeństwo i tu niespodzianka. Nasz nowy ksiądz, młody facet na dzień dobry rzuca hasłem: “Polska to dziwny kraj, robiący wszystko na przekór”. Nie mam osobiście nić przeciwko wszelakim nowością, ale nieco zaskoczyła mnie taka osobista wypowiedź duszpasterza, tym bardziej na początku Mszy, kiedy to zawsze (przynajmniej za mojej pamięci) kończyło się na przywitaniu z wiernymi (komentarze zostawiano na okres kazania lub ewentualnie ogłoszeń). Na tym jednym zdaniu się nie skończyło. I właśnie owa treść przyczyniła się do zamieszczenia owego wpisu.(…)

Rzecz dotyczyła Polskości i patriotyzmu w związku z dzisiejszym Świętem Niepodległości. Ksiądz w 5 minutowym “przedkazaniu” przedstawił swoją troskę o słabnący w Polsce i Polakach patriotyzm, ponieważ zauważył że… mało flag wywieszono dziś w oknach. Wypadało by rzec “Mama mia” i złapać się za głowę. Że co? Że jak? A od kiedy to wystawienie flagi jest miarą patriotyzmu? Szczerze mówiąc poczułem się niemiło, gdy usłyszałem z ambony że jestem apatriotą. I podejrzewam, że nie tylko ja.

Nie widzę niczego złego w wystawianiu flagi w czasie świąt narodowych. Wręcz przeciwnie, gdybym takową miał, to pewnie sam bym ją zawiesił. Ale nikomu, powtarzam nikomu!, nie muszę udowadniać swojego patriotyzmu poprzez zawieszenie flagi. Ani Kaczyńskiemu (według którego stałem po stronie ZOMO), ani Giertychowi (który chciałby moim młodszym kolegom i koleżankom wpajać miłość do ojczyzny na siłę), ani mojemu księdzu. Patriotyzm nosimy w swoich sercach, a nie wystawiamy go za okno w czasie kilku w roku świąt państwowych. A jeśli już to zrobię, to nie po to by się tym afiszować (bo brak tu celowości), ale po to by robić wszystko co się da dla dobra ojczyzny.

Szczerze mówiąc nie zauważyłem, by na przełomie ostatnich lat w Polsce zrodziła się taka tradycja jak chociażby w Stanach Zjednoczonych, by każdy obywatel wywieszał w swoim oknie flagę. Do tej pory była to domena wszelkiego rodzaju instytucji i urzędów państwowych. Skąd zatem u naszego księdza zatroskanie o słabnącą tradycję, której w rzeczy samej u nas dotąd nie było? Jak to sam tłumaczył: “Jak było to zabronione, w czasie komuny, to flagi powiewały, a teraz…”. No właśnie, “teraz”…

Patriotyzm objawiał się szczególnie mocno wtedy, gdy w kraju dzieje się źle, bo trudno jest z całą pewnością nazwać się patriotą wtedy, kiedy nic nam nie zagraża. Sam nie mogę tego stwierdzić ze stu procentową pewnością. Jednak ja nie mógłbym zarzucić drugiej osobie braku przywiązania do narodu tylko dlatego, że w jego oknie 11 listopada nie pojawiła się biało czerwona flaga. Bo nie wiem, czy mając przyłożony do skroni przez SS-mana czy innego agenta KGB naładowany pistolet nie wyrzekł bym się swojego kraju w zamian za uratowane życie.

Patriotyzm jest częścią naszej duszy. Częścią pozostającą w uśpieniu i czekając na moment w którym będzie musiała się przebudzić. I oby w dobie powszechnej, europejskiej zgody, taki stan utrzymał się jak najdłużej. Bo nie mam żadnych wątpliwości (wbrew przekonaniu pewnych “autorytetów”, których swoiste “apele” są najłagodniej mówiąc niepotrzebny), że w chwili gdy zajdzie taka potrzeba, polski naród jak zawsze wykaże się charakterystycznym dla siebie bohaterstwem i patriotyzmem.

Jestem ciekaw jakie jest wasze zdanie na ten temat.  Pozdrawiam serdecznie.

 

8 Responses to “168. Patriotyzm a tzw “patrioci””

  1. finarfin Says:

    Tak to juz jest, ze jak czegos zabraknie, to sobie wtedy o tym przypominamy. Czy ktos w tej chwili mysli o powietrzu do oddychania? Watpie. Sam siebie nie uwazam za patriote, ale gdybym wyjechal na dlugo za granice to z pewnoscia bylbym pierwszym, ktory by wieszal flage na domu :)) Ot takie plemienne pozostalosci.

    Milosci do czegokolwiek nie mozna kogos nauczyc sila. Jedyny sposob to wlasny przyklad. Tak wiec giertychy i inne male polaczki, niech pokaza czynami jakim powinien byc wspanialy Polak, zamiast wmawiac wszystkim jacy oni sa wielcy, a wszsycy wokol sa be. Patriotyzm (i nie tylko) zmierzymy gdy przyjdzie odpowiednia chwila. Jak to bywa czesto – ostatni beda pierwszymi :P

  2. Jako historyk mogę zaświadczyć że najlepszymi patriotami zawsze byli ci którzy tego nie okazywali.

    Dla mnie patriotyzm to wzruszenie które mnie ogarnia kiedy myśle o młodych kludziach którzy szli walczyć za ojczyznę wiedząć ze mogą zginąć i nei zasmakować życia. Patriotyzm to etos pracy szacunek dla przeszłości.
    Patriotyzm to moje zarobki i to że nadal widzę sens pracowania za ta kwotę :)

    Patriotyzm to kuszące narzędzie nacisku i władzy moralnej, ale niepatriotyczne jest sie tym posługiwać.

    O patriotyźmie nie powinno się przesadnie dyskutować, ani chwalić się nim, czy udowadniać kto jakim jest patriotą, gdyż się on jak mydło wymydli i zostanie nic:)

  3. finarfin Says:

    Jeszce sobie cos przypomnialem: Polacy sa jak Klingoni:)

  4. frycjusz Says:

    Hmmm… Mnie intryguje bardziej to, czy patriotyzm sam w sobie ma sens. Co jeżeli żyję w państwie, w którym jest mi dobrze, które szanuje mnie i moje prawa, w którym mam pełnię wolności osobistych, szansę samorealizacji, ale TO NIE JEST POLSKA? Mam się iść wieszać czy wyciągać ze strychu bagnet po dziadku?

    Owszem, można walczyć za ojczyznę, jak walczyli nasi żołnierze podczas II wojny światowej, można się burzyć przeciwko rusyfikacji i germanizacji, jak robiono podczas zaborów, ale czy jest sens walczyć za kawałek ziemi, za flagę, za orła, które są tylko symbolami, które niby ludzi mają łączyć, a tak naprawdę to dzielą większe skupiska zwane narodami? Widzę sens walczenia o swój byt, o swoją rodzinę, o swoją godność, o swoje prawa – i wierzę, że właśnie o to walczyli przez stulecia nasi przodkowie. Ojczyzna jako taka była tylko środkiem ku temu, mitycznym miejscem gdzie nikt nikomu nie będzie narzucał jakim językiem ma mówić ani nikt nikogo nie będzie rozstrzeliwał tylko dlatego, że jest Polakiem. Dlatego myślę, że w dzisiejszych czasach patriotyzm jako taki traci sens bytu.

    Urodziłem się w Polsce przypadkiem, jest ten kraj mi bliski, jest mi bliski jego język, podziwam jego historię i bohaterów narodowych, ale jednak gdybym urodził się w dowolnym innym kraju, Polska byłaby tak obojętna, jak teraz obojętny jest mi Bangladesz i Mozambik. Bycie Polakiem to kwestia przypadku i nie wiem czy można być dumnym z czegoś, co nabyło się przypadkiem.

    Pisać za dużo nie będę, bo to temat na długi post, a nie na komentarz.

  5. talita Says:

    do Fryzjusza

    Oczywiście, że nie jest się dumnym z “ojczyzny” całkowicie bezkrytycznie. To coś bardziej jak rodzina (jakkolwiek patetycznie to zabrzmi), której zawsze jest całe mnóstwo do zarzucenia i sporo mniejsze mnóstwo do pochwały. Rodzina – z przypadku oczywiście, podobnie jak biologiczni rodzice czy wneriający sąsiedzi, których nikt przecież sobie nie wybierał.

    Co do symboli i celowości celebrowania kawałka materiału czy peanów na cześć polskiej mowy. Mimo że czułam się jak skończony dureń wywieszając flagę (zwłaszcza, że akurat ze znanych mi osób wywieszali ją raczej hmm, imbecyle); coś na rzeczy chyba jest. Jestem mentalnie trochę związana z Białorusią; z gadek z “białoruskimi patriotami” wynika, że w pierwszej kolejności oburzają ich brak b-cz-b flagi i język rosyjski jako urzędowy, cała ekonomiczna reszta też, ale na dalszych pozycjach, jednak.

  6. telemach Says:

    Zdanie na jaki temat? Księdza? Tkaniny? Patriotyzmu jako ostatniego schronienia łajdaków? Chrześcijaństwa?
    Drogi autorze, tyle pytań, tyle pytań a na dworze coraz zimniej…
    Nie gniewaj się ale tematy ważkie i marginalne zarazem. W normalnym kraju nie trzeba podpierać się tekstyliami aby coś komuś udowodnić. Patriotyzm nie jest kwestią manifestacji lecz praktykowania kanonu przykazań. Wydaje mi się.

  7. R-Chee Says:

    Do Telemacha.

    Na temat patriotyzmu i roli jaką pełni on w naszym życiu.

    W ostatnim zdaniu napisałeś w skrócie to co ja w powyższym tekście próbowałem przedłożyć.

    Pozdrawiam serdecznie.

  8. elenoir Says:

    Ja myślę podobnie jak frycjusz. Kiedyś może i mnie wzruszały “patriotyczne” pieśni i gesty, ale to już minęło. Wielu z nas mieszka tu co najwyżej od kilku czy kilkunastu pokoleń wstecz. Moja rodzina z jednej strony podobno przywędrowała do Polski z Węgier przez Ukrainę (tak słyszałam). Co mnie łączy z postaciami z przeszłości?Dziś nie mam zamiaru celebrować żadnych świąt państwowych – to tak obłudne, że aż się niedobrze robi. Wspomina się dawnych bohaterów, a kim my, społeczeństwo, obywatele, jesteśmy wobec siebie na codzień? To jest ważne, a nie nasze dawne “przewagi” i upokorzenia.


Leave a Reply