Myślokracja, czyli from łeb to web

167. X-files sezon 9 (i podsumowanie) 20 październik 2008 (poniedziałek)

Zaszufladkowany do: Seriale — HaeS @ 7:56 pm

Aż mnie samemu ciężko uwierzyć, że dotarłem (jakoś) na sam koniec naprawdę długiej, długiej odysei, jaką był serial “Z Archiwum X”. X-files zajął mi sporo czasu (jakby nie było, to jednak ok. 150 godzin ciągłego oglądania), jednak zbytnio nie zaabsorbował pod innymi względami. W odróżnieniu od np. “Lost”, “Babylon 5″ czy innych, fascynujących, pobudzających książek, filmów czy seriali, umiałem jakoś zupełnie wyłączyć swoje myślenie o tym serialu i poza momentami, kiedy go oglądałem, nie myślałem o nim prawie wcale. Być może dlatego, że pokręcone losy Muldera i Scully nie wpisały się jakoś w niesamowite uniwersum, które zdaje się żyć własnym życiem. Bajkowość, nierealnośc i “tamtość” świata, w którym żyje Mulder i Scully czuć na kilometr.

Opisywałem już osiem sezonów, napomknąłem coś o filmie kinowym, pisałem też i o serialu “Lone Gunmen”. Jeżeli chodzi o dziewiąty sezon, nie błyszczy on zbytnio. Większość odcinków jest średnich, chociaż trzeba obiektywnie przyznać, że to chyba jedyny sezon, w którym nie ma ani jednego naprawdę słabego odcinka. No, ale co z tego, skoro w zasadzie tylko jeden finałowy “The Truth” można z czystym sumieniem nazwać dobrym (a nawet bardzo dobrym). Pozostałe da się oglądać, chociaż pomysły scenarzystom skończyły się już dawno temu i to, co serwuje nam się w ostatnim sezonie nawet nie ociera się o rzeczywistość. Facet, który przejęty katolickim transsubcjonalizmem i własnym poczuciem winy tworzy swoje fizyczne drugie ciało, które morduje? Chłopiec, który rysuje na kartce potwory, które potem zabijają ludzi? Chorzy w stanie śmierci klinicznej, którzy przed śmiercią przebywają w domu dla lalek? Te i inne absurdy, które mamy okazję podziwiać w odcinkach śledczych dziewiątego sezonu mogą na pewno tych mniej wytrwałych zniechęcić. Co do odcinków mitologicznych – ciągnięty na siłę wątek mitologiczny nuży coraz bardziej. Cieszy jedynie, że w odcinku “The Truth” zamknięto niemal wszystkie związane z nim kwestie, dopowiedziano to, co nie zostało dopowiedziane i raz na zawsze zakończono tę historię.

Serial z perspektywy dziewięciu sezonów nie jest zły. Sezony znacząco różnią się jakościowo (ja bym je uszeregował tak: 5,6,4,8,2,1,9,3,7), odcinki śledcze na ogół trzymają poziom (chociaż nie zawsze), odcinki mitologiczne zaczynają się ciekawie, potem jest coraz ciekawiej i ciekaweiej, aż w końcu następuje wielki krach i jest coraz gorzej.

Jeszcze raz co do zakończenia – o ile w Babylon5 czy Six Feet Under czuć było nadchodzące zakończenie, wszystkie ścieżki ku temu zakończeniu biegły, wątki same jakby się zamykały, a same finałowe sceny były godnym uwieńczeniem serialu, o tyle w X-files dołączone jest jakby na siłę. Pomimo tego, że ostatnie sceny może i robią jakieś wrażenie, trudno jednak też i pozbyć się wrażenia innego – można było równie dobrze darować sobie ostatni odcinek i pociągnąć jeszcze z pięć sezonów o Williamie, superżołnierzach, inwazji i wszystkim innym. Po prostu – nie jest to zakończenie wielkie, chociaż trzeba przyznać, że jakąś klasę jednak ma.

Po zakończeniu serialu jest jeszcze film “I want to believe”. Film żaden wybitny, jednak wart obejrzenia. Nie odnosi się on prawie w ogóle do wątków mitologicznych i jako taki stanowi zupełnie odrębną historię. Boli troszkę, że nie ma w nim żadnej wzmianki o Dodgecie, Reyes ani dalszych losach Archiwum X. Miło byłoby jednak zamknąć pewne drobne, nieuregulowane sprawy z końcówki IX. sezonu. Scenarzyści jednak na to się nie zdecydowali.

No cóż, serial (jako całość polecam), a ostatniego sezonu polecał nie będę, chociaż jest strawny. Kto bowiem przebrnął przez pierwsze 8 sezonów, na pewno siłą rozpędu obejrzy i 9, więc polecanie/nie polecanie nie ma sensu.

Ja zaś, zgodnie z obietnicą, po zakończeniu wątku X-Files znikam z bloga definitywnie. Pozdrawiam wszystkich czytelników i życzę częstego odwiedzania, miłego czytania wypocin Frycjusza i R-Cheego, owocnych dyskusji w komentarzach (może czasem coś tam jeszcze skomentuję) i powodzenia w życiu.

Pozdrawiam po raz ostatni
HaeS

 

2 Responses to “167. X-files sezon 9 (i podsumowanie)”

  1. R-Chee Says:

    Nadal uważam, że to co zrobiłeś (porzucenie bloga i swojej tożsamości internetowej) było straszną głupotą. I ty wiesz dlaczego tak sądzę.

    W każdym bądź razie dzięki za miło spędzoną roczną współpracę. Na pewno nie raz jeszcze coś skubnę na HaeS BloG.

    Pzdr.

  2. defendo Says:

    Szkoda. Wciąż szukam rzetelnej recenzji “Czterech nocy z Anną” Skolimowskiego w zestawieniu z “Małą Moskwą” – liczyłam po cichu na Ciebie…


Leave a Reply