Myślokracja, czyli from łeb to web

166. Przekleństwo trzeciej części 20 październik 2008 (poniedziałek)

Zaszufladkowany do: Film, Gry, Książki — frycjusz @ 2:02 pm

Nie wiem czy też tak macie, ale mnie dopadło jakieś przekleństwo polegające na tym, że nie dane mi jest dokończyć sporej części trylogii. Oto kilka co bardziej spektakularnych przykładów:

Trylogia husycka Sapkowskiego – wręcz arcydzieło, byłem zachwycony. Przeczytałem „Narrenturm” i „Bożych Wojowników”. Ponieważ miejscowa biblioteka jakoś ociągała się z zakupem „Lux Perpetua”, książka ta nigdy nie wpadła w moje łapska. A szkoda. Nawet gdybym chciał przeczytać teraz ostatni tom, musiałbym uprzednio odświeżyć sobie dwa pierwsze. Może się kiedyś w końcu za to wezmę. Podobnie ma się sprawa z „Władcą Pierścieni”. Swojego czasu (jeszcze w liceum) przeczytałem pierwsze dwie części. Potem coś tam wypadło (jakieś matury czy coś tam mieliśmy pisać) i za trzecią się nie wziąłem do dziś. Potem musiałbym zacząć wszystko od nowa, a tego mi się już nie chciało robić. Przyznaję się: nigdy nie przeczytałem do końca „Władcy Pierścieni”. Nie znam nawet zakończenia. Od dłuższego czasu myślę o tym, żeby zakupić ładne wydanie w twardej oprawie (koniecznie powered by Skibniewska) i nadrobić tę haniebną zaległość. Póki co jednak, cena mnie przeraża. Przeczytałem też i (dość nietypowo) drugą i trzecią część trylogii Sienkiewicza – „Potop” i „Pana Wołodyjowskiego”. Za „Ogniem i Mieczem” brałem się wielokrotnie (ostatnio pół roku temu). Jakoś nie mogę tej książki zdzierżyć i najdalej dotarłem do połowy pierwszego tomu. Także trylogia Verne’a też czeka na dokończenie. Swojego czasu pochłonąłem błyskawicznie „Dzieci Kapitana Granta” i „Tajemniczą wyspę”. Niestety, „20 000 mil podwodnej żeglugi” z powodu niewystarczającego wyposażenia szkolnej biblioteki wciąż na mnie czeka.

Idąc tym tropem, podobnie mam z filmami. Co do Władcy Pierścieni – obejrzałem tylko „Drużynę Pierścienia” i „Dwie Wieże”. Trzecią część obiecałem sobie obejrzeć dopiero po przeczytaniu książki. Obejrzałem dwa pierwsze Mad Maxy. I dwie pierwsze części „Ojca Chrzestnego”. Tak jakoś wypadło. Aha, i jeszcze mam za sobą tylko dwa „Terminatory” i „Krzyki”. Ale w tych dwóch ostatnich przypadkach specjalnie tego nie żałuję.

A gry komputerowe? Przeszedłem Fallouta I i (prawie) Fallouta II. Na trzeciego nie mam ochoty. Za stary już na to jestem. Identycznie rzecz ma się z Warcraftami. Podobnie pewnie będzie z Diablo jak wyjdzie trzecia część, bo raczej się nią nie zainteresuję (pomimo dobrej znajomości dwóch poprzednich części).

Sporą część z tych zaległości chciałbym kiedyś jakoś tam nadrobić, na niektórych – nie zależy mi specjalnie.

 

6 Responses to “166. Przekleństwo trzeciej części”

  1. R-Chee Says:

    Mężczyznę poznaje się po tym jak kończy, a nie jak zaczyna :D

    Dziwna to trochę przypadłość, ale pewnie wyleczalna. Książki warto dokończyć.

    Co do filmów, to chyba żaden z wymienionych przez Ciebie nie ma tak bardzo spójnej trójki, żeby trzeba było się aż tak bardzo przejmować.

    A co do gier, to ja zacząłem swoją przygodę ze światem Warcrafta od trzeciej części właśnie i do dziś czasem grywam, bo to naprawdę wciągająca przygoda. Warto spróbować. A wiekiem się nie przejmuj. Ja sam pomimo moich 24 lat czasem sięgam po ciekawsze tytuły.

  2. “Lux Perpetua” nie żałuj, moim zdaniem bardzo słaba, “Powrót króla” jest świetny więc zabieraj się jak najszybciej, o wiele lepszy niż “dwie wieże”.

    Hmmm co do twojej klątwy to czasem może ona być zbawienna, a szczerze powiedzmy sobie że nie da się wszystkiego przeczytać i obejrzeć… życie to sztuka wyboru, a swoją droga jak ktoś ogląda 9 serii X-files to nie dziwię się że nie ma na pewne rzeczy czasu, hehehehe
    Zostaw sobie coś na wczesną nauczycielską emerturę, niech to będzie twój “trzeci” filar.
    pozdrawiam

  3. frycjusz Says:

    Po pierwsze, Macieju, wczesnych nauczycielskich emerytur już (chyba) nie ma. W każdym razie Tusk miał znieść. Po drugie – nauczycielską? 9 sezonów X-files? Pomyliło ci się coś z HaeSem.

    Poza tym – faktycznie, jeżeli coś się zaczęło i jest słabe i człek się męczy to czytając – lepiej dać sobie spokój. I w tym sensie faktycznie przekleństwo trzeciej części jest zbawienne.

  4. R-Chee Says:

    Oj Maciek. Ciebie widzę też dopadają stare przyzwyczajenia.

    A co do filmowej trylogii WP, to powiem ci Macieju szczerze, że Dwie Wieże, mimo iż chyba najbardziej odstawały od książkowego pierwowzoru, mi podobały się najbardziej. Powrót Króla tak, ale tylko w wersji reżyserskiej, bo w przeciwieństwie do dwóch poprzednich części została bardzo kiepsko pocięta.
    Choć ogólnie cała trylogię traktuje jako jeden film, więc trudno się do końca do poszczególnych części ustosunkować.

    Pzdr.

  5. Elenoir Says:

    Mnie trylogia husycka nie podobała się za bardzo, zwłaszcza w porównaniu do sagi o wiedźminie, od której zaczęła się moja przygoda z literaturą fantasy.

    Co do książki Władca pierścieni – podobały mi się wszystkie części, Hobbit też. Jeśli chodzi o film, to Powrót króla akurat najmniej (wersję rozszerzoną też widziałam).

    Jeśli natomiast chodzi o Sienkiewicza, to uważam Ogniem i mieczem za najlepszą książkę, a Potop za najlepszą ekranizację.

  6. finarfin Says:

    “I Pan powiedział – Wpierw wyjąć musisz świętą Zawleczkę, potem masz zliczyć do trzech, nie mniej, nie więcej. Trzy ma być liczbą, do której liczyć masz i liczbą tą ma być trzy. Do czterech nie wolno ci liczyć, ani do dwóch. Masz tylko policzyć do trzech. Pięć jest wykluczone. Gdy liczba trzy jako trzecia w kolejności osiągnięta zostanie, wówczas rzucić masz Święty Granat Ręczny z Antiochii w kierunku wroga, co naigrawał się z ciebie w polu widzenia tego, a wówczas on kitę odwali.”


Leave a Reply