Myślokracja, czyli from łeb to web

156. Przypadek pana Yarona Cohena 17 wrzesień 2008 (środa)

Zaszufladkowany do: Nauka, refleksje, społeczeństwo — HaeS @ 5:23 pm

Dzisiaj ze mnie wyjdzie trochę ksenosob. Ale co mi tam. Piszę, bo się wkurzyłem jak to usunęli mój komentarz. Nie dalej jak tydzień temu na YouTube oglądałem piosenkę “Diva”, którą niejaki Yaron Cohen podbił świat kilka lat temu, wygrawszy uprzednio po jej ząśpiewaniu konkurs Eurowizji. Związana z tym jest dodatkowa ciekawostka – Yaron poddał się serii operacji, w wyniku których utracił genitalia, kazał sobie za to doprawić sporej wielkości biust. Dodatkowo ubiera się, czesze i maluje jak kobieta, a że (dzięki kuracji hormonalnej) figurę ma smukłą i powabną, a głos dość wysoki, miękki i aksamitny, wygląda praktycznie jak kobieta. Nawet, nie powiem, dość atrakcyjna kobieta. Przyjął zatem pseudonim artystyczny Dana International i – już jako “kobieta” zdobył popularność na całym świecie. Talent i urodę Yarona ocenić możecie sami:

Na YouTube jest mnóstwo komentarzy na ten temat, większość odnosi się do samej piosenki (do której osobiście nic nie mam) czy talentu piosenkarza (którego również się nie czepiam, bo się na tym nie znam). Postanowiłem dorzucić oliwy do ognia i uświadomiłem ludziom, którzy masowo wypisywali jak “SHE” ładnie śpiewa i jaki to “SHE” ma talent. W miarę kulturalnie, bardziej po angielskiemu niż po angielsku napisałem co myślę – jakim się urodzisz, takim umrzesz i że to nie żadna “SHE”, tylko najprawdziwszy w świecie “HE”, niezależnie od tego jak wygląda.

Dzisiaj patrzę – komentarz znikł. Po prostu znikł. Co prawda znalazła się jedna odpowiedź (że niby jestem niemyślący), ale samego komentarza nie ma nigdzie i ani grzebanie z datami, ani z filtrem “jakości” komentarza nic nie pomogło. Wyparował. Czyżby mój pogląd został jakoś ocenzurowany?

Co nie zmienia moich zapatrywań w tej kwestii. Z drugiej strony (jeszcze bardziej dobitny przykład) – na gazeta.pl przez jakiś czas ukazywała się seria artykułów o mężczyźnie w ciąży. Zaczęło się od tego, że ów mężczyzna (nie pamiętam już imienia) jest w ciąży, potem że mężczyzna urodził, a na koniec – że będzie film oparty na jego życiorysie. Redaktorzy gazety, słynący z bardzo liberalnych przekonań i swobodnym podejściu do tego typu tematów, jedynie mimochodem wspominali za każdym razem, że ów mężczyzna to tak naprawdę, kolokwialnie rzecz ujmując, baba bez cycków, za to z wackiem. Po prostu rzeczona pani poddała się zabiegowi zmiany płci, darując sobie jednak etap zwany histerektomią, a polegający na usunięciu macicy, jajników i wszystkich innych kobiecych narządów wewnętrznych. Oto i całe rozwiązanie zagadki “mężczyzny” rodzącego dzieci. Na pytanie o płeć tej osoby proszę odpowiedzieć sobie samemu.

Z płcią nie jest tak prosto. Niby wyróżnia się jakieś pierwszorzędne cechy płciowe (obecnośc jąder/jajników), cechy drugorzędne (pozostałe narządy płciowe, szczególnie zewnętrzne) no i cechy trzeciorzędne (zarost, głos, jabłko Adama, figura itd). Wydaje sie, ze po usunieciu pierwszo i drugorzednych cech oraz po zmianie trzeciorzednych z meskich na zenskie, wszystko jest OK, ale przeciez tak naprawde płeć jest zapisana w genach i za wyjątkiem hermafrodytów, każdy z nas posiada swoją płeć genetyczną Gdyby nieświadom sprawy genetyk wziął pod lupę komórkę Yarona, przejrzał jego wszystkie chromosomy, zbadał jakieś guaniny, cytozyny i milion innych pierdół, rzekłby ze 100% pewnością: TO JEST FACET. Gdyby w tej chwili wziąć komórkę z np. podniebienia Yarona i odpowiednio ją “obrobić”, aby można było ją sklonować, w wyniku takiej operacji urodziłby się chłopiec. Jeżeli za 1000 lat archeolodzy odkryją grób Yarona, powiedzą: to jest szkielet mężczyzny. A że Yaron poddał się serii operacji? No cóż, nikt chyba nie będzie twierdzić, że gdyby Yaronowi dorobiono świńskie uszy, świński nos i 8 świńskich cycków, to byłby świnką. Albo jeszcze lepiej, gdyby przerobić mu nieco twarz, wydłużyć operacyjnie ręce, zmodyfikować nieco kształt dłoni i stóp i hormonalnie owłosić całe jego ciało, stałby się nagle szympansem. Żadna fizyczna przemiana nie sprawi, że człowiek stanie się kimś innym niż jest. No i jeszcze jeden przykład: nikt nie twierdzi, że Michael Jackson należy do rasy białej.

Ja wiem, wiem. Upraszczam wszystko. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze bowiem kolejny czynnik (kto wie czy nie najważniejszy) – psychiczna identyfikacja płciowa. Jeżeli Yaron czuje się kobietą, posiada drugo i trzeciorzędne cechy płciowe kobiece i chce, żeby do niego mówić Sharon, to może nawet tak jest lepiej, skoro czuje się on z tym dobrze.

Ale z drugiej strony – czy uproszczeniem nie jest bezkrytyczne przyjmowanie, że kilka operacji i zmiana imienia w urzędzie jest w stanie zmienić płeć człowieka? Pamiętajmy mimo wszystko, że możemy oszukać papier, możemy oszukać oczy i uszy, a kto wie – może i można penisa oszukać (nie zamierzam tego bynajmniej sprawdzać), ale natury się nie oszuka. Yaron urodził się mężczyzną i umrze mężczyzną. Przykro mi, nie ma sposobu, aby zmienić płeć człowieka, można co najwyżej bawić się w udawanie i przebieranki.

Nie mam w sumie nic przeciwko takim operacjom, być może one dużo dają panom i paniom, którzy fizycznie upodabniają się do osobników płci przeciwnej i może faktycznie im to jest potrzebne – jeżeli tak, to niech tam sobie robią. Niemniej jednak, warto mieć świadomość, że płeć mamy tylko jedną. Od urodzenia i na stałe.

Zanim definitywnie skończę – jeszcze jedna rzecz. Żeby naprawdę solidnie problem ocenić, trzeba byłoby jeszcze dokładniej przyjrzeć się pojęciom “mężczyzna” i “kobieta”, aby zobaczyć, że pojęcia te (podobnie jak miliony innych pojęć) są jedynie pojęciami wytworzonymi przez naszą cywilizację, a granica między nimi, na pozór wyraźna, tak naprawdę jest płynna, a tak w ogóle to dzielenie ludzi na mężczyzn i kobiety jest bez sensu, bo każdy z nas jest przecież człowiekiem i to wystarczy, bez żadnych bliższych określeń jakiego typu człowiekiem ktoś jest. Problem ten opiszę dużo dokładniej w osobnym poście, który też jest w przygotowaniu (chociaż zapewne nieprędko ujrzy on światło dzienne, bo sporo tu jeszcze wątpliwości i znaków zapytania).

 

9 Responses to “156. Przypadek pana Yarona Cohena”

  1. defendo Says:

    Dodaj “trzecią płeć”(subkultura gotycka).
    Dobrze mi się Ciebie czyta, dziękuję:)
    W obronie mężczyzny napisałam sążnisty artykuł u siebie, drugi opublikowałam w prasie. Czekam niecierpliwie na Twój wpis na ten temat.

  2. R-Chee Says:

    Ksenofob! :]

    Ja bym osobiście takiego postu nie napisał, nawet jeśli miałbym podobne przekonania. Bo uważam, że jest to wałkowanie o niczym. Każdy i tak ma swoje poglądy, a pytanie czy osoba po zmianie płci to facet czy kobieta może mieć wiele różnych aspektów: psychiczny, chemiczny, genowy, kulturowy itp. I za każdym razem otrzymasz inny wynik. Może i w sumie najwygodniejszym, ale jednocześnie najbardziej ucywilizowanym jest stwierdzenie, że jeśli ktoś czuje się szczęśliwy w związku ze zmianą płci (czy jakąkolwiek inną, nawet drastyczną zmianą w swoim życiu), to niech robi to, co uważa dla siebie za słuszne. W myśl zasady: żyj i pozwól żyć, mnie to absolutnie nie przeszkadza.

  3. misiokles Says:

    Dla mnie trochę bez sensu powyższa wypowiedź. Owszem można sobie dywagować o problemach z nazewnictwem he/she pod jednym bardzo ważnym warunkiem – gdy określający wie, że dana osoba przeszła zmianę płci. Zwykle akurat nie ma się wypisanego na czole, czy toto ma wacka czy waginę. Widzisz kobietę na ulica – mówisz she bez zastrzeżeń. Po jakimś czasie dowiadujesz się, że to były facet. Co robisz? Automatycznie zmieniasz nazewnictwo na ‘he’? trochę bez sensu. Jako szary człowiek spacerując ulicami, przyglądający się twarzom dzielę ludzi na kobiety/mężczyzny dzięki właśnie trzeciorzędowym cechom płciowym – wygląd, gładkie lico, fryzura itd. Gdzieś mam guaniny i cysteiny. Gdzieś mam zabiegi [trudne słowo]. Dla mnie to kobieta bo wygląda jak kobieta, porusza się jak kobieta i już. I nie bardzo przychodzi mi ją tytułować ‘he’ gdyż pasuje mi to do wrażeń percepcyjnych jak pięść do oka. Po co sobie komplikować życie w sprawach dość jasnych?

  4. reksio Says:

    Gdybym zauważył jakieś poszlaki wskazujące na to że używasz mózgownicy zapytałbym o hermafrodytów. Ale nie zapytam bo szkoda gadać kimś kto pisze coś w stylu “chłop to chłop” a “baba to baba”. Ludzka psychika jest niezwykle skomplikowana i potrzeba sporo finezji i delikatności w poruszaniu takich tematów. A seksuologiem, psychiatrą czy nawet choćby psychologiem pewnie nie jesteś…
    Zakończę tylko przytaczając fakt, że osoby transseksualne przed operacją “usunięcia lub doczepienia wacka” przechodzą dokładne badania psychologiczne,nikt z nich nie poddał się tej ciężkiej operacji z kaprysu tylko żeby móc cieszyć się harmonią psychiki i ciała.My mamy to od urodzenia więc wydaje się to oczywiste, oni musieli długo walczyć o ten stan. Uszanuj to.

  5. Freja Says:

    A o przypadkach gdy hoża dziewoja ma np genotyp XX to już szanowny autor nigdy nie słyszał?

  6. Freja Says:

    Wróć {— odewrotnie oczywiście: mężczyźni z genotypem XX i kobiety z genotypem XY:

    http://www.parasit.amp.edu.pl/seminars/11110.pdf

    “Istnieja jednak istnieja od tej reguły determinacji płci u człowieka. Najwaniejszym takim
    wyjatkiem sa meczyzni XX (zdarza sie 1:20 000), zupełnie normalni, u których nietypowy
    zestaw chromosomów płci zostaje stwierdzony wtedy, kiedy okazuje sie, że nie sa zdolni do
    posiadania potomstwa. Istnieja też kobiety XY”

  7. astromaria Says:

    Nie czuję się Stalinem, więc jeśli he ma życzenie, żebym zwracała się do niego she, to niech mu tam będzie. Gdyby ktoś postronny z powodu jego zmiany płci stracił życie lub zdrowie, to wtedy można by się było zastanowić, czy nie zakazać. Ale skoro nikomu nic się nie stało, to o co kruszyć kopie?
    A może występujesz jako obrońca wacka? Że niby on, biedaczysko, poległ, a to w patriarchalnym społeczeństwie zbrodnia nie do wybaczenia? No cóż, to by zmieniało postać rzeczy… ale tego się nie dowiemy, bo wacek już nie przemówi, niestety.

  8. HaeS Says:

    Widzę że post wywołał lawinę (negatywnych) emocji. Niemniej jednak rozbawił mnie komentarz Astromarii i do niego się teraz ustosunkuję.

    Finowie, chyba jako jedyni na świecie nie mają tego problemu – u nich he i she to po prostu hän i nikt tam nie rozróżnia tego. Wręcz raj dla transseksualistów. A tak troszkę bardziej na serio – jeżeli ktoś ma taki kaprys, no to w sumie czemu nie? A co do Wacka – kto czytal troszke o tym to wie, ze po operacji on nadal tam jest, tylko pełni nieco inna funkcje.

    Kopii o to nie kruszę, w sumie nawet nie mam nic przeciwko takim operacjom – tyle tylko, że wskazuję na fakt, że zmieniamy fizjonomię człowieka (niech nawet będzie: dopasowujemy ją do psychiki), ale trudno pozbyć się wrażenia że tak naprawdę to robimy coś, co etycznie jest mocno wątpliwe – bawimy się ludzkim ciałem niczym klockami lego, usuwamy to, dodajemy tamto i mamy coś innego. Ale… czy na pewno?

    Pomijam już fakt, że efekt takiej operacji jest zazwyczaj marny, nowo powstałe “kobiety” mają bardzo męską urodę i rzadko kiedy są atrakcyjne i trudno im ukryć pewne fundamentalne fakty swojej ze przeszłości, a nawet jeśli – mimo wszystko – wyglądają w miarę atrakcyjnie, to i tak raczej wolałbym się nie obudzić z taką w łóżku po wieczorze, w którym urwał mi się film.

    Ja rozumiem, że mają coś tam przestawione w głowie, że muszą, że nie umieją z tym żyć, że oni/one naprawdę CHCĄ tej operacji i że może ona uczyni tych ludzi szczęśliwszymi – ale jednak jakiś niesmak wynaturzenia pozostaje. I przy swojej opinii zostaję.

  9. astromaria Says:

    A może to po prostu błąd w Matrixie? Zdarza się… Może zgodnie z zamierzeniami Przedwiecznego ktoś miał się urodzić jako she, ale w łonie matki wydzieliły się nie te hormony i wyszedł he? Mimo to pierwotna Myśl wciąż miała swoją moc i stąd ten problem?

    Nie wiem, jak bym się czuła, gdybym miała przekonanie, że jestem facetem, ale ciało by do tego nie pasowało. Możliwe, że czułabym się tak fatalnie, że może nawet odechciałoby mi się żyć? Może operacja jest lepszym wyjściem, niż samobójstwo?

    W końcu przede wszystkim każde z nas jest człowiekiem, a dopiero potem kobietą / mężczyzną. Niby dlaczego płeć miałaby być aż tak ważna? Nie rozumiem tego…

    Poza tym – dziś chirurgia poczyniła takie postępy, że naprawdę nie odróżnisz kobiety, która została “przerobiona” z mężczyzny od kobiety “naturalnej”. Teraz operuje się również twarz. Widziałam efekty, są wprost niewiarygodne!

    No i jeszcze jedna kwestia, która mnie fascynuje: skoro żyjemy w patriarchacie, skoro to podobno mężczyźni są wyżej cenieni w społeczeństwie, to dlaczego tak ogromna większość transgenderowców i transwestytów to mężczyźni?


Leave a Reply