Lekkoatletyka nazywana czasem jest krolowa sportu. Pomimo calej mojej sympatii dla futbolu (ktory na pewno jest najpopularniejszym w naszym kregu kulturowym sportem) i ogolnie sportow zespolowych, rzec musze, ze slusznie – bo kazdy moze ja uprawiac, bo charakteryzuje sie prostota i – co za tym idzie – logicznoscia zasad, a wynik zawodnika praktycznie zawsze zalezy wylacznie od jego formy, predyspozycji i wlozonego talentu, a nie tak jak w sportach polegajacych na bezposrednim wspolzawodnictwie, na wielu innych czynnikach. No, ale tego typu sportow tego typu jest duzo wiecej, jak chocby plywanie.
Lekkoatletyka to sport polegajacy na pokonywaniu samego siebie, ciaglym udoskonalaniu swojej techniki, biciu kolejnych rekordow, udowadnianiu wszystkim ze ja moge skoczyc wyzej, pobiec szybciej, rzucic dalej. Ludzie uprawiacy ten sport budza we mnie pewien podziw i zasluguja na uznanie, szczegolnie jezeli cos wielkiego w nim osiagneli.
Czy jednak lekkoatletyka zasluguje na ten caly mir, jakim otaczana jest przez telewizyjnych komentatorow? Smiem watpic. O ile wspomniane juz przekraczanie wlasnych mozliwosci i osiaganie coraz lepszych wynikow daje na pewno nieludzka satysfakcje sportowcowi czy trenerowi to jednak nam, kibicom, niewiele tu jest do emocjonowania. Szczegolnie, ze sporty to sa malo widowiskowe.
Juz nie podziw, ale ogromne zdziwienie wzbudza we mnie wypelniony po brzegi gigantyczny stadion olimpijski w Pekinie, gdzie dziesiatki tysiecy ludzi dobrowolnie zdecydowalo sie nie tylko przyjsc na stadion i przesiedziec te pare godzin patrzac na nie wiadomo co, ale nawet i za to zaplacic. Co wiecej, najdrozze (i najszybciej sie rozchodzace) sa te miejsca, na stadionie, skad mozna podziwiac ponoc koronna dyscypline olimpijska (ponoc esencje olimpiady), a mianowicie bieg na 100m. Nie wiem ile gotowi sa ludzie zaplacic za to, zeby przez 10 sekund patrzec na to, jak osmiu sportowcow (ciezkich do odroznienia) biegnie przed siebie, ale ja sam bym nie dal zlamanego centa. Tym bardziej ze na ogol niemoliwe jest ocenienie “na oko” kto wygral.
Skok w dal? Nie bardzo rozumiem jak widz z odleglosci kiludziesieciu metrow, nawet wyposazony w lornetke, widzi czy zawodnik skoczyl az 8,70 czy tylko 8,60. Wszystkie skoki wygladaja niestety tam samo. Rzut mlotem? Kula? Dyskiem? Oszczepem? To samo.
Dwa sporty z tego gatunku tylko ciesza sie moim umiarkowanym zainteresowaniem: skok wzwyz i skok o tyczce. Szczegolnie ta druga konkurencja jest ciekawa, bo dzieki wysokim skokom i obecnosci dodatkowego akcesorium w postaci dlugiego draga jest bardziej widowiskowa. I wczoraj wlasnie chcialem obejrzec w TV rywalizacje pan w tej konkurencji.
Ale jak to ogladac? Chcialby czlowiek sobie obejrzec jak kolejne (uroczne na ogol) panie przeskakuja kolejne pulapy, podchodza do danej wysokosci kilka razy, stopnowo odpadaja, az w koncu pozostaje tylko kilka najlepszych, a poprzeczka caly czas idzie w gore. Formula swoja przypomina troszke to jakies turnieje sredniowieczne czy cos takiego. Dla czleka, ktory ceni bardziej obserwacje przebiegu turnieju i tym sie emocjonuje, a nie technika jednej czy drugiej zawodniczki, jest to widowisko moze nie rewelacyjne, ale ciekawe.
Rzecz w tym ze tego nie idzie tak obejrzec. Relacja w TV wyglada mniej wiecej tak: dwie panie skacza o tyczce, nastepnie jakis tam bieg przez plotki (5 minut prezentacji zawodnikow + 2 minuty biegu), potem dwoch panow skacze w dal, ktos w miedzyczasie rzuca jakims kawalkiem zelastwa (tez pokaza kilku zawodnikow) , nastepnie rozpoczyna sie bieg na 3000 m, ktorego oczywiscie w calosci nie pokaza, bo musza znowu pokazac kolejne dwie panie skaczace o tyczce. A tu juz sie co nieco pozmienialo, poprzeczna jest juz troszke wyzej, kilku zawodniczek juz nie ma… Trudno sledzic rywalizacje i wiedziec co sie dzieje. A szkoda, ze wybrano (nie tylko na tych zawodach, ale praktycznie na kazdych lekkoatletycznych) tak durny sposob prezentacji, totalnie zniechecajacy do ogladania lekkiej atletyki w TV.
Tak wiec pomimo szczerych checi, nadal pozostane jednym z tych ktorzy jezeli cokolwiek na igrzyskach beda sledzic, to tylko (z piwkiem w reku i reka w przyporku niczym Al Bundy) rywalizacje siatkarzy czy pilkarzy recznych (o ile w niemieckiej TV pokaza jakis polski mecz). Bo przynajmniej wiem, ze nikt mi w polowie meczu nie przelaczy wizji na bieg na 100 metrow, zawody lucznicze ani kajakarstwo. I jescze nachodzi taka refleksja: moze te pelne stadiony jednak maja sens?
Oj Hubercie, Hubercie, nie wyszedł ci ten wpis. Pomijając już fakt, że pierwszy akapit jest tak kiepsko napisany, że można się już na początku całkowicie pogubić, wydaje mi się, że chciałeś nam coś przekazać, ale sam do końca nie wiedziałeś co.
Mieszasz się we własnych stwierdzeniach. Dziwisz się, że ludzie przychodzą na stadiony tak licznie. A kilka wersów później narzekasz jak to się źle w telewizji ogląda lekkoatletykę. Mi to osobiście nie przeszkadza, bo widowisko staje się przez to bardziej dynamiczne, a więc i atrakcyjniejsze. Twierdzisz też, że dyscypliny są mało ciekawe, ale sam lubisz skoki wzwyż i skok o tyczce. Skąd zatem pewność, że większość zebranych na stadionie kibiców też nie przychodzi kibicować w konkretnym, ulubionym przez się dyscyplinom a nawet pojedynczym sportowcom, ignorując po części lub w zupełności konkurencje, których nie lubią? Zauważ, że gdy np. startuje jakiś Polak, na stadionie od razu pojawia się więcej biało czerwonych flag, a tacy goście jak Majewski (złoty medalista w pchnięciu kulą) przychodzą kibicować kulomiotom.
Ponadto nie wiem czy o tym wiesz, ale mało który kibic siedzi przez cały dzień na stadionie. Wielu przychodzi tylko na konkretne konkurencje lub na kilka godzin, po czym ich miejsce zajmują kolejni amatorzy lekkoatletyki (tak jak fani przychodzący na koncert by wysłuchać swojego ulubionego zespołu, po czym ustępują miejsca miłośnikom innych grup, występujących później).
Wiadomo, że jak się płaci spore pieniądze za wejściówki, to chce się zobaczyć jak najwięcej. No i jest jeszcze wiele innych elementów przyciągających kibiców, nie koniecznie mających wymiar czysto sportowo. Chodzi o klimat, możliwość spędzenia czasu ze znajomymi i oderwanie się od szarej, pozbawionej nadludzkich wyczynów codzienności.
Mam szacunek do każdego sportu i każdego sporowca, bo wiem że ci ludzie osiągają nierzadko granicę ludzkiej wytrzymałości. A że ich konkurencja nie jest widowiskowa? Ważne, że sportowcy robią to co do nich należy.
Sądzę, że każdy człowiek ma inne przekonania co do atrakcyjności poszczególnych konkurencji sportowych i tym razem nikogo nie przekonasz do swoich racji.
Mnie przynajmniej nie przekonałeś wcale.
Pzdr.
dziekuje za konstruktywna krytyke
Celem tego posta (widocznie niezbyt wyraznie uwypuklonym) bylo wlasnie pokazanie jak wielkim niewypalem jest system prezentacji tego sportu w TV, wskutek czego ogladac musimy zamiast rywalizacji jakis misz-masz roznych zawodow, z ktorych kazdy jest albo bez poczatku, albo bez srodka, albo i konca.
No i wreszcie – nie przekonalem Cie, ale to nawet dobrze, bo celem posta nie bylo przekonanie kogokolwiek do czegokolwiek, a jedynie wyrazenie mojej subiektywnej opinii na temat widowiskowosci co poniektorych dyscyplin lekkoatletycznych.
Opisalem przyczyny dla ktorych generalnie lekkiej atletyki nie lubie i nadal stoje na stanowisku, ze to wszystko malo widowiskowe – no, ale sa ludzie, ktorzy to lubia i niech im bedzie. Szczegolnie, ze jak sam napisalem w ostatnim zdaniu (pewnie znow niewystarczajaco dobitnie), stadion jest jednak dobra alternatywa w stosunku do telewizora. Ja naprawde wcale sie nie pogniewam ani nie strace szacunku (chociaz bede zdziwiony) jezeli ktos stwierdzi otwarcie, ze cale igrzyska czekal na final biegu na 100m mezczyzn, bo to jest esencja igrzysk. Wolny kraj, wolna wola.
Ok.
Tylko wiesz, problem jest taki, że jak już jest transmisja w TV zawodów lekkoatletycznych, czy o randze lokalnej, czy międzynarodowej, to dzieje się niejednokrotnie tak wiele rzeczy na raz, że realizatorzy nie są w stanie pokazać wszystkiego. Dzięki takiemu przeskakiwaniu, możesz wiedzieć co mniej więcej dzieje się na całości stadionu. Czyli każdy może choć na chwilę poobserwować swoją ulubioną konkurencję.
Mówisz o głupocie prezentacji sportowców prze biegiem. Pomyśl o sportowcu. Kiedy taki tyczkarz biegnie w swojej próbie, nawet jeśli nie zaliczy wysokości, ma swoje 5 minut w TV. A większość sprinterów czy inny biegaczy nie ma ich w czasie rozgrywania swojej konkurencji (z uwagi na biegnących przed nim konkurentów, na których skupiła się kamera). Prezentacja ich to niejednokrotnie jedyna możliwość zaznaczenia swojej obecności na olimpiadzie.
Tylko nie wypal z czymś typu: “To po co oni w takim razie w ogóle na nią jadą, skoro i tak przegrają?” A no widzisz, ktoś musi przegrać by ktoś inny wygrał. Jak by to było gdyby biegł tylko najlepszy? Co by udowodnił takim wyczynem i co ważne, jak długo utrzymał by swoją wysoką formę, nie czując na plecach oddechu ciągle się rozwijających sportowo rywali?
Wiem, że system prezentacji zawodów lekkoatletycznych nie jest pozbawiony wad. Ale ma on sens. Bo załóżmy, że ty byś chciał oglądać skoki wzwyż, a ktoś inny rzut oszczepem. Jak zadowolić was obu? Nie można obu was w pełni usatysfakcjonować. Może za jakiś czas będzie taka technologia, przy pomocy której poprzez odbiornik TV i pilota, sam będziesz sobie mógł wybrać kamerę z jakiej obserwować będziesz zawody oraz komentatora, którego komentarza będziesz chciał słuchać. Jak na razie jednak nic lepszego od obecnej formy przekazu nie wymyślono.
Dla mnie akurat podziwianie calego przebiegu zawodow (ktory czesto ma jakas dramaturgie) jest bardziej ciekawe anizeli ogladanie jakich urywkow wyrwanych z konktekstu, a potem dziesiec razy powtorki jak Isimbajewa skacze 5,05.
Po prostu – moze tak to po prostu rozgrywac te zawody oddzielnie? Rozwiazaloby to sporo problemow, ale jednoczesnie spowodowaloby wydluzenie czasu transmisji – ale mysle i z tym daloby rade cos zrobic.
Zreszta, skoro tyle lat takie cos dziala, to widocznie sie sprawdza i ludzie to kupuja. Ja za to niestety nie, mi ta formula nie odpowiada i z pociagu z napisem “ogladacze atletyki” wypisuje sie, moze z malym zalem, ale jednoczesnie swiadomoscia, ze wiele jest innych rozrywek na tym swiecie.
Muszę tutaj poprzeć R-Chee’ego i częściowo także tobie przyznać rację.
Lekkoatletyki nie da się pokazać inaczej niż robione jest to teraz. Byłeś kiedyś na zawodach lekkoatletycznych live? uwierz ze straszna nuda. to jak oglądanie wyścigu kolarskiego, tylko że nawet krajobraz się nie przesuwa. już wolę szybkie ujęcia i zmiany dyscyplin.
Może wskazówką będzie dla ciebie to co odkryłem już jakiś czas temu. Mam 5 czy 6 kanałów sportowych i lawirując pomiędzy poszczególnymi można w dużej mierze samemu kształtować sobie transmisje.
A swoja drogą to chyba nudzisz się w tym Reichu :) miała być przerwa, a twórczość poddana została intensyfikacji wręcz!
pozdrawiam!
Nudzic to sie moze nie nudze Macieju, ale kwestia jest taka, ze to blogowanie to powoli jest nalog i ciezko od niego uciec nawet tutaj. Ale nie powiem, nalog bardzo przyjemny.
Po co ludzie na stadionach? Ano właśnie po to, żeby im nikt z kamerą nie uciekł na panów na setkę, albo miotaczy i aby mogli sobie ślidzic właśnie tę dyscyplinę, którą chcą. Proste.