Uparcie cale zycie powtarzam, ze z historii jestem ciemny. W moim wypadku szkola niestety nie spelnila swojej roli i nie mam zielonego pojecia co to byly wojny punickie, kto z kim i o co bil sie w bitwie pod Warna albo tez czym sie rozni konfederacja barska i targowicka i co w to w ogole ta konfederacja jest. Kim u licha byl Ludwik Warynski? Co odbilo Sobieskiemu ze az pod Wieden sie wybral z Turkami walczyc? O co chodzilo w Rewolucji Francuskeij i Wojnie Secesyjnej? No i calosci obrazu mojej niewiedzy historycznej dopelnia wielka czarna dziura dotyczaca I Wojny Swiatowej. Moze nie powinienem wiecej pisac, aby sie nie kompromitowac.
Wrecz przeciwnie: czas sie zaczac rehabilitowac i nadrabiac zaleglosci. Wciagnelo mnie ostatnio wlasnie tak na historie, troszke sobie czytam. Fascynujaca rzec, jak to sie czyta rozne rzeczy i wszystko uklada sie w pewna wielka calosc, kawalki ukladanki same wchodza w odpowiednie miejsce. Poczytam np. troszke o reformacji Lutra i Henryka VIII, ale jednoczesnie tez, jakby przy okazji, ze szczatkowych informacji, w glowie zaczal ukladac mi sie (oczywiscie niepelny) Karola V Habsburga. Tak sam z siebie. Cudowna rzecz.
Poki mi sie ta fascynacja nie znudzi (a znudzi sie kiedys na pewno), nadrabiam zaleglosci, skupiajac sie jednak nie na datach i faktach, ale przyczynach i skutkach roznych wydarzen, przy okaji wylawiajac rozne ciekawostki, jak chociaz opowiesc o koszmarnej brzydocie Anny Jagiellonki, od ktorej uciekali wszyscy potencjalni malzonkowie (nie wiem czy to prawda, ze Henryk Walezy uciekl w dniu slubu, rezygnujac tym samym z panowania nad Polska), a jedyny chetny na jej wdzieki Stefan Batory stronil od niej jak mogl i dopiero kiedy zrezygnowala ona z egzekwowania malzenskich obowiazkow, ich zycie zaczelo ukladac sie w miare harmonijnie. Albo tez i opowiesc o sw. Kindze, ktora na przekor mezowi uparla sie, ze zostanie dziewica i nie pomagaly ani prosby, ani grozby meza, a na dodatek cala ta zenujaca sytuacja sprawila, ze Boleslaw V zostal nazwany Wstydliwym. Takich historyj jest wiecej, a ich wylawianie jest swietna zabawa. Poszukajcie sobie np. jak zmarl krol Stanislaw Leszczynski, bo o takich rzeczach sie nie mowi, a szkoda!
Inna sprawa to tez i obserwacja na jak ubogich zrodlach bazuja historycy. Na temat monarchi wczesnopiastowskiej wiemy naprawde niewiele, a nawet to, co wiemy z polskich i obcych kronik i rocznikow jest czesto kwestionowane. Oto mniej wiecej jak wyglada proces badawczy mediewisty:
Kronikarz niemiecki Thietmar pisze, ze ksiaze Boleslaw (Chrobry) przepedzil swoja druga zone (ktorej nawet imienia nie znamy!) i poslubil Emnilde, corke czcigodnego ksiecia Dobromira. Nic wiecej o Dobromirze nie wiemy, ale zaraz sie dowiemy. Skad? Takie historyczne czary mary: Dobromir to imie zachodnioslowianskie. Czcigodny oznacza, ze jest wiary chrzescijanskiej. Emnilda to imie brzmiace troszke z niemiecka. Tak wiec -Eureka! Mamy. Dobromir byl ksieciem Luzyckim, bo tylko Luzyce wpasowuja sie w te ukladanke.
Tak niestety wyglada badanie starych dziejow. Trzeba szukac, analizowac kazde slowo, a potem jeszcze kiedy juz wszystko mniej wiecej wiemy, zastanawiac sie nad prawdomownoscia kronikarza, bo z tym tez roznie bywalo. Szczegolnie jezeli kronikarz zywil do jakiegos wladcy czy rodu panujacego uraze, co zdarzalo sie czesto, pojawiala sie tendencja do oczerniania danej osoby.
Na takim wlasnie jednym wielkim znaku zapytania oparte sa dzieje Polski od Siemomysla po Boleslawa Krzywoustego. Potem Gall Anonim, Kadlubek, Janko z Czarnkowa i Dlugosz mniej wiecej na biezaco nam relacjonuja wiekszosc faktow, ale i tak pewne niejasnosci pozostaja.
Rozpisalem sie nieludzko i ten wstep do posta jest wielokroc dluzszy anizeli to, o czym chcialem napisac. Mawia sie, ze miedzy MIeszkiem II Lambertem (nawiasem mowiac, kilka lat przed smiercia wykastrowanym, co tez jest rzadko wspominana ciekawostka), a Kazimierzem I Odnowicielem panowal inny wladca – niejaki Boleslaw Zapomniany, starszy brat Kazimierza. Nic o nim nie wiemy i stanowi on jedna wielka zadadke. Byc moze nawet w ogole nie istnial. Niektorzy mowia, ze byl takowy, ale byl jednym z “poronionych ksiazat”, ktorych bylo wiele wiecej. Inni sugeruja, ze kronikarzowi pomylilo sie cos z Bezprymem, wczesniejsycm wladca Polski (czesto pomijanym w roznych opracowaniach). Inni – ze faktycznie, byl krol (krol, nie zaden ksiaze!) Boleslaw II zwany srogim badz okrutnym, ktory jednak za swoje przewinienia oprocz kary smierci, zostal tez, mowiac po orwellowsku, ewaporowowany, czyli po prostu zapomniany na zawsze.
Jest kilka poszlak, np. obszerna wzmianka w Kronice WIelkopolskiej czy tez to, ze gdzies tam nazwano Boleslawa Smialego Boleslawem III, a Krzywoutego – Boleslawem IV. Sa tez powody, by faktyzcnie przypuszcac ze Mieszko Lambert mial oprocz Kazimierza takze starszego syna Boleslawa. No, ale jak bylo naprawde – nie wiemy. I to jest fascynujace. Wszak jest tyle dziur i tyle luk w naszej historii, tyle znakow zapytania, ktore zapewne nigdy nie zostana zapelnione. Poczytac mozna sobie troszke na Wikipedii, a jeszcze wiecej – na forum historycy.org.
Ja jednak abstrahujac od faktow historycznych i argumentow przeciwnikow i zwolennikow istnienia Boleslawa, nie przyjmuje do wiadomosci, ze takiego wladcy nie bylo. To zbyt piekna i ciekawa historia, aby wlozyc ja miedzy bajki i warto ja powtarzac, chociazby w formie legendy, aby Boleslaw Zapomniany wraz z ksieciem Krakiem i Piastem Kolodziejem zajal nalezne miejsce w swiadomosci polskiego narodu. Jego zywot az prosi sie o to o jakas historical fiction – ksiazke, film czy serial, ktory oparty na tych jakze watlych historycznych podstawach, opowie nam o Boleslawie Zapomnianym, stworzy prawdziwa, gleboko postac polskiego okrutnego krola, przeciwnika wiary chrzescijasnkiej, buntownika i jatrzyciela, ktory wspiawszy sie na szczyty wladzy, zostaje zdradzony przez ktoregos z ciemiezonych dworzan, zabity i zapomniany na zawsze, a wladze po nim obejmuje dobry ksiaze Kazimierz. Pole do manewru dla artysty jest naprawde ogromne, bo o Boleslawie Zapomnianym (i w ogole o latach jego mniemanych rzadow) wiemy doprawdy niewiele.
Tak wiec zawsze kiedy mowimy o Boleslawie I Chrobrym i Boleslawie II Smialym, pamietajmy, ze mozna jeszcze gdzies tam miedzy nich wscisnac (oprocz ma sie rozumiec Kazimierza Odnowiciela) jeszcze Boleslawa “poltornego” (I i I/II) Zapomnianego.
Każdemu kto zainteresuje się historią zawsze podrzucam link do historii europy w formie wykładów (niestety in english). Słuchałem tego z otwartą gębą, a praktycznie cała wiedza szkolna okazała się zgrabnym zestawem mitów.
http://webcast.berkeley.edu/course_details.php?seriesid=1906978394
Faktycznie fajnie zginął Leszczyński. Ale i tak moim faworytem jest Michał Korybut Wiśniowiecki.
Wikipedia podaje, ze Wisniowiecki konsumujac sniadanie zadlawil sie ogorkiem. Tez dobre.
Leszczynski (dla tych, ktorym nie chcialo sie szukac) dokladal drewna do kominka i jakos nieszczesliwie jego ubranie zajelo sie ogniem. Nic przyjemnego.
Dorzuce moze jeszcze Henryka Walezego, ktory zginal zasztyletowany z rak zamachowca. Niby nic takiego gdyby nie to, ze zamachowiec dopadl krola (juz francuskiego) na sedesie.
Nie wiemy niestety jak zmarla Aldona, pierwsza zona Kazimierza Wielkiego, gdyz Dlugosz ogranicza sie jedynie do stwierdzenia, ze “zmarla smiercia osobliwa i straszna”.
Dokładniej – korniszonami, wg Normana Davisa przynajmniej. Żył hreszna, pamior smieszna, że tak powiem.
Jeśli mogę coś polecić – “Boże Igrzysko” wspomnianego wcześniej to pana. Jedyna jak na razie książka historyczna, która odczarowała trochę (z wyraźnym akcentem na to “trochę”, jednak:() moją chroniczną niechęć do historycznych zawiłości.
Walezy – trochę jak księciunio z Czarnej Żmii:)