Właśnie przeczytałem wstrząsający wywiad z czarnoskórym lekarzem z Elbląga. Wywiad jest tutaj, ja natomiast rzucę w tym miejscu na jego temat drobną refleksję, bo na pewno jest o czym pisać.
Problemu z murzynami, jak to nazywa się czasem czarnoskórą mniejszość społeczną (ja sam nie widzę w tym określeniu nic obraźliwego), ja sam osobiście nigdy nie miałem. Nigdy dla mnie nie istniały żadne bambusy, czarnuchy czy asfalty. Człowiek to człowiek – prawda dla mnie jest oczywista i naturalna i za każdym razem, kiedy czytam taką historię jak powyżej zaprezentowana, aż chcę wydać z siebie okrzyk zdziwienia. Jak trzeba głupim, naiwnym, ciemnym i niedouczonym, aby tej oczywistej prawdy o równości wszystkich ludzi nie widzieć? Dla mnie osobiście kolor skóry u człowieka jest mniej więcej takim samym wyznacznikiem wartości człowieka, jak jego wzrost, kształt oczu czy kolor włosów. Owszem, gdzieś tam kiedyś ktoś udowodnił, że z trzech ras ludzkich to właśnie czarna ma średnio najmniejszy mózg (czytający to rasiści – nie cieszcie się tak, nie cieszcie, bo największy z kolei mają pogardzani przez co poniektórych i nazywani “żółtkami” Azjaci), pytanie tylko – czy to ma aż takie znaczenie? Jednym tchem mogę wymienić z 10 znanych mi osób, które prawdopodobnie mózg mają mniejszy niż u przeciętnego czarnoskórego mieszkańca naszej planety. Zresztą, nawet jeśli przyjmiemy że statystyczny murzyn ma nieco niższe IQ – zaraz powstaje pytanie: I CO Z TEGO? Wielu i tak będzie powyżej polskiej normy, a nawet ci ciut mniej uzdolnieni w wyobraźnię przestrzenną czy myślenie abstrakcyjne, mają wszak wrażliwość i uczucia (czyli to, co czyni z nas ludzi) takie same, jak i my.
Co zresztą będę argumentował. Inteligentny i myślący człowiek sam z siebie wie, że przybysze z dalekiego południa są takimi ludźmi, jak i my – cieszą i smucą ich te same sprawy, czują tak samo jak i my, mają te same potrzeby emocjonalne. Głęboko wierzę w to, że mogą być takimi samymi przyjaciółmi, pracownikami czy partnerami życiowymi jak biali. Owszem, są pewne różnice – sam oryginalny wygląd zwraca uwagę (kto z nas nigdy się nie obejrzał nigdy widząc na ulicy Murzyna?), mają czasem śmieszny akcent czy głupawe (ale nieszkodliwe) zwyczaje. To ostatnie to kwestia kultury, w jakiej dorastali, a równie dziwni mogą z naszego punktu widzenia być Arabowie, Eskimosi czy Indianie z Peru. My z ich punktu widzenia też mamy dziwaczne pomysły. Wszak nasza kultura nie jest jedyną słuszną, a jedynie jedną z wielu, nie robiłbym zatem wielkiego “halo” z diety przybyszy z Mauretanii i Zimbabwe albo z ich sposobów chronienia się przed pechem.
Tu się może nieznacznie narażę, ale ja sam widzę u siebie zachowanie, które może być zinterpretowane przez niektórych jako rasistowskie. Jedyną bowiem mniejszością narodową, która mnie razi, są Cyganie – ale tylko ci nie do końca zasymilowani, którzy zamiast żyć, pracować i zarabiać jak każdy przyzwoity Polak, okradają zwykłych, szarych ludzi, w dodatku pozostając na ogół bezkarnymi. Słyszę zewsząd, że nie każdy Cygan (czy też “Rom” jak każą siebie nazywać) ma w naturze kradzież i oszustwo, jednak jest wśród nich wielu takich, którzy na powszechnie istniejący stereotyp cygana-złodzieja bardzo, ale to bardzo solidnie zapracowało. Ci, którzy to robią, charakteryzują się skrajną bezczelnością, nie przebierają w ofiarach, a do tego pozostają zupełnie bezkarni. Znam przypadki babci, której cyganka ukradła 700 zł świeżo otrzymanej emerytury czy też ludzi, którzy zostali okradzieni przez Cyganki współpracujące ze starą wróżbitką, która swoimi czarami odwracała uwagę delikwenta od bagaży. Zasada jest taka: im latwiejsza ofiara, tym lepsza. I nic mnie bardziej nie denerwuje niż istnienie takich ludzi w naszym społeczeństwie. Dlatego właśnie widząc na dworcu kolejowym grupę ludzi o charakterystycznych rysach twarzy i kolorze skóry, ubranych w typowe cygaskie stroje i idących całą watahą wokół nobliwej seniorki rodu, trzymam kurczowo swoje bagaże bliżej siebie i omijam ich szerokim łukiem, modląc się w duchu o jakieś wydarzenie na świecie, które spowoduje ich masową emigrację z naszego kraju. Chcialbym pokreślić jedną, istotną rzecz: w odróżnieniu od rasistów, którzy nienawidzą murzynów tylko za to, że są czarni, mnie osobisice w cygańskim narodzie denerwują nie ich geny, nie ich język ani kolor skóry, ale ich styl życia i ich normy społeczne, które jawnie kłócą się w wielu miejscach z polską tradycją i polskim prawem, do których to co poniektórzy Romowie szacunku nie mają żadnego, przedkładając swoje dość barbarzyńskie zwyczaje ponad nasz społeczny ład. Chociaż oczywiście bardzo daleko mi do podburzania przeciwko temu narodowi, a tym bardziej opisanych w cytowanym artykule bicia i podpalania.
A w szkolach, powinno sie od najmlodszych lat uczyc o rownosci wszystkich ludzi. Najlepsza lekcja bylaby obecnosc wsrod uczniow czarnoskorych dzieci, ale o takie w Polsce trudno, poza tym – artykul pokazuje jak koncza sie proby asymilacji ciemnej skory z ciemna masą. Szkoda gadać.
Mógłbym to skwitować jednym zdaniem “Masz słuszną rację”, ale jak to zwykle bywa w takich sprawach diabeł tkwi w szczegółach. Pomijam kwestie porównań wielkości mózgów, czy innych części ciała pomiędzy rasami.
Uwaga 1. “którzy zamiast żyć, pracować i zarabiać jak każdy przyzwoity Polak” – no kurtka w dętkę!!! Użyłeś kwantyfikatora opisującego Polaków jako najprzyzwoitszych i najpracowitszych niemalże. A tak nie jest. Może Polacy nie okradają cyganów na dworcach, ale za to oszukują w pracy (wynoszenie papieru, środków czystości etc.), oszukują urząd skarbowy, podkradają prąd itp. itd.
Uwaga 2. wszystkie społeczeństwa są rasistowskie w swej większości wbrew deklarowanym i politycznie poprawnościowym deklaracjom. Ci sami, którzy doświadczają rasizmu u siebie są w nie mniejszym stopniu tacy sami. Każda odmienność budzi niepokój i niechęć. Francja – antysemityzm i antyarabizm (5 mln Arabów), Niemcy antysemityzm i antypolonizm, Izrael – antypolonizm etc.
Uwaga ostatnia czyli 3. Uczyć należy, ale tez należy mieć świadomość uwarunkowań społecznych. W Anglii obcokrajowcy zaniżają ceny pracy i wzbudzają niepokój miejscowych. Niechęć do obcokrajowców jest powszechna.
Uwaga 1: No, moze zabrzmialo niezrecznie. Przy czym, podchodzac do sprawy czysto syntaktycznie, kwantyfikator “kazdy” dotyczy wyrażenia “przyzwoity Polak”. Zatem bierzemy zbiór wszystkich przyzwoitych Polaków i stwierdzamy, że każdy z nich pracuje i zarabia – jak dla mnie, wszystko gra.
Uwaga 2: Antyarabizmy i antypolonizmy potyczą sytuacji, kiedy obecność przedstawicieli danego narodu sprawia, że nasze życie ulega w mniejszym bądź większym stopniu jakiejś zmianie. Arabowie wymuszają we Francji kolejne zmiany religijne, tudzież powszechny strach spowodowowany tym, co stało się kilka lat temu w Paryżu. Z kolei angielskie antypolonizmy biorą się z tego, że obecność Polaków mniej lub bardziej utrudnia znalezienie pracy Anglikom. Tego typu obawy są dla mnie zrozumiałe i uszanowałbym wolę rządu tego czy owego państwa ograniczające dostęp do rynku pracy czy innych zasobów dla obcokrajowców. O wiele gorzej kiedy dany człowiek jest tępiony, tylko dlatego, że komuś nie podoba się jego czarna twarz czy skośne oczy.
Do uwagi nr 3 na razie się nie odnoszę, aczkolwiek jest ona powiązana w dużym stopniu z uwagą nr 2.
Jak pracowałem kiedyś w sklepie to wizyty cyganów nawet mnie ciekawiły. Mają sztukę kradzieży opanowaną niemal do perfekcji (przynajmniej ci, którzy do nas zaglądali). :)
Gdyby zasada “Jeśli nie wiesz jak się zachować, to zachowuj się przyzwoicie” była powszechnie stosowana więzienia byłyby puste, a religie musiałyby w swym przesłaniu pominąć fakt zła popełnianego przez ludzi.
A nawiasem mówiąc, czy wtedy religia jako taka byłaby potrzebna i czy miałaby rację bytu???
Lunetarius – związek między religią, a moralnością jest dla mnie wciąż jeszcze ciekawym pytaniem do zgłębienia. Czy może istnieć moralne społeczeństwo pozbawione jakiejkolwiek religii, obawy przed karą pośmiertną, zasad wpajanych od dziecństwa “bo Bóg tak chce”? Problem zaiste fascynujący, a ja póki co odpowiedzi na to pytanie nie mam.
Druga kwestia, która wynika z Twojej wypowiedzi to zapytanie o to, czym jest religia. Jeżeli założymy, że omawiany powyżej związek między moralnością społeczeństwa, a religią zachodzi, wówczas można wzorem Erazma z Rotterdamu stwierdzić, że religia jest ogólnie społecznie pożyteczna jako “stabilizator społeczeństwa”, coś co kształtuje jego charakter i normy zachowań międzyludzkich. Ale dla wierzących religia jest czymś więcej niż tylko odgórnym systemem zakazów i nakazów i im akurat jest potrzebna w zupełnie innym celu aniżeli stworzenie ładu społecznego.
No to będę rasistą i stwierdzę, że czarnoskórzy różnią się i to mocno od rasy białej, szczególnie ci pochodzący z Afryki.
Ich zdolności intelektualne [oczywiście mówię o znakomitej większości - zdarzają się jednostki wyłamujące się ze schematu, jak w przypadku każdej grupy] są dużo niższe, niż te u przeciętnego białego i to zostało potwierdzone naaukowo testami IQ, a nie wielkością mózgu [przeciętna w okolicy 100 punktów, kiedy za normę dla białego uważa się około 120 punktów - dla przykładu, z IQ niższym niż 70 medycznie jest się skończonym kretynem].
W Ameryce wprowadzono system dodatkowych punktów dla czarnoskórych, by Ci mieli jakiekolwiek szanse by dostać się dobre na uczelnie wyższe [a i tak stanowią tam mniej niż 5%]. Czytałem, że gdyby te punkty przyznawane za kolor skóry im odjęto, na każdym kierunku bądź nie było by czarnoskórych wcale, bądź byliby to pojedynczy reprezentanci tej grupy etnicznej. I to dopiero jest rasizm, bo co ma powiedzieć np. biały uczeń, który na studia nie dostał się, bo zabrał mu miejsce czarnoskóry, który przebił jego wynik dzięki punktom za pochodzenie [jak w PRL]?
Poza tym, wskaż mi jakiekolwiek dokonanie czarnoskórego człowieka, które wpłynęło na dzisiejszy świat? Ani sztuka, ani technika, ani medycyna, ani nauki ścisłe… Nic.
Chyba, że hodowlę bambusa zaliczymy jako historyczne dokonanie.
A prawda jest taka, że czarni są większymi rasistami od białych, a ich niechęć ma charakter otwarty i jawny. Sam rasizm jednak jest potężnym narzędziem w ich rękach, bo za jego sprawą mogą magicznie obrócić sprawy na własną korzyść, kiedy robi się dla nich nieciekawie.
Afryka jest teraz mniej więcej na poziomie Europy w jakimś X wieku.
A przecież wszyscy startowaliśmy w tym samym momencie, podobno nawet wszyscy z Afryki.
Kontynent ten ma ogromne bogactwa naturalne, wielkie możliwości… Dlaczego więc Murzyni cywilizacyjnie są ok 1000 lat za nami, na poziomie trybalnym, a swoje jedyne osiągnięcia opierają na dorobku cywilizacyjnym Europy?
Spójrz na Chiny – ogromny kraj azjatycki, spójrz na Japonię – kontynent Azjatycki w dorobku kulturowym czy naukowym zdaje się nam w niczym nie ustępować…
Poznasz kiedyś więcej niż kilku czarnych, pomieszkasz z nimi, tak jak ja, może zrozumiesz skąd płyną moje wnioski HaeS. Nie wszystkie niepopularne społecznie teorie muszą być błędne.
No, no, kolega Frustrat ostro pojechal. Ale po kolei:
Faktycznie, nie kojarze w tej chwili zadnego wybitnego czarnoskorego czlowieka, ktory dokonalby waznego odkrycia czy wynalazku. Fakt faktem jednak, ze asymilacja czarnej czesci spoleczestwa zaczela sie stosunkowo niedawno i jest szansa, ze ktos ciekawy od czasu do czasu wyplynie.
Po drugie: wspomniane przez Ciebie 5% to zwykle chamstwo i skurwesynstwo dla bialych, rownie glupie jak wprowadzone w Szwecji parytety wyborcze dla kobiet. Jestem zdeklarowanym przeciwnikiem faworyzowania kogokolwiek gdziekolwiek.
Dalej: W X wieku Chińczycy znali już proch i kompas i byli dość rozwiniętym społeczeństwem. Biali, otumanieni katolicyzmem, dogonili ich kilkaset lat później – trudno rzec, czy to wina mniejszego IQ czy tez dominacij KK, ktory nie dopuszczal do wolnosci mysli i odkryc naukowych. Niemniej jednak ladnie to sie wkomponowuje w inteligencje poszczegolnych ras: pierwsi wyplyneli na wierzch zolci, potem biali, a czarni do dzisiaj tkwia we wczesnym sredniowieczu (wystarczy poczytac “Cesarza” Kapuscinskiego). Nie przecze, ze to jest jakis tam dowod na niska inteligencje rasy czarnej.
Istnieje teoria mowiaca o tym, dlaczego w USA czarni sa obywatelami drugiej kategorii, a dotyczy ona czynnika czysto kulturowego. Zyja w swoich czarnych dzielnicach, matka niewyksztalcona bez perspektyw zyciowych, ojciec niewykstztalcony bez perspektyw zyciowych, to i mlody czlowek zeby cokolwiek zrobic, musi wyjsc i krasc. I tak to getto bedzie trwalo pewnie przez wieki.
Niezaleznie od tego, czy murzyni sa generalnie mniej czy bardziej inteligentni od rasy bialej (rowniez przychylam sie do tezy ze jednak mniej), to do cholery, NIC, ABSOLUTNIE NIC nie usprawiedliwia obrazania, kopania, znecania sie i jakiegokolwiek dyskryminowania czarnoskorych, ktorzy chcieliby normalnie zyc w polskim spoleczenstwie jak kazdy inny czlowiek, przez bezmozgie bandy białych kretynów.
Z wymienionych tu teorii zgadzam się jedynie z tą, że afroamerykanie są większymi rasistami niż biali. To chyba kwestia poprawności politycznej.
Z resztą waszych stwierdzeń się nie zgadzam, a żadnych odkryć nie było, ponieważ nigdy dotąd afrykanie nie mieli odpowiednich warunków na zaimponowanie światu nowymi wynalazkami.
R-Chee: Sorry, ale będę trochę upierdliwy w tej sprawie… Afroamerykanie są tylko w Ameryce, Afrykanie w Afryce, a mówimy generalnie o czarnych. Musisz poszukać bardziej delikatnego wyrazu, który określałby ich wszystkich naraz… ;]
Ja np. mogę napisać “czarny” i mam w dupie, czy mnie ktoś posądzi o rasizm, bo dla mnie samo to określenie nie jest ani obraźliwe w stosunku do koloru, ani do Murzynów.
Oni mówią do siebie samych o wiele gorzej, per “czarnuchu” [nigger], “pieprzony czarnuchu” [fuckin' nigger] a my musimy im mówić prawie że na “Pan”, bo nagle tacy są wrażliwi i delikatni…
A z drugą kwestią trafiłeś w sedno.
“(…)żadnych odkryć nie było, ponieważ nigdy dotąd Afrykanie nie mieli odpowiednich warunków na zaimponowanie światu nowymi wynalazkami”.
100% racji. Bo oni jeżeli coś robią to tylko na pokaz. I nie mówię tu wcale o etyce pracy… Sorry, ale większość z nich kieruje się w życiu bardzo prymitywnymi popędami, i nic dziwnego że jedyne na czym w życiu się skupiają, to image.
Europejczycy czy Azjaci jakoś nie musieli niczego robić, żeby imponować światu, warunków też w owych czasach nie mieli żadnych, a jakoś potrafili pchać świat do przodu, w przypadku Europy, zrobić ze swojej kultury mainstream, który zapoczątkował etnicznie dwa nowe kontynenty – Amerykę i Australię… A co robili w tym czasie Afrykanie? Nic, czyli to samo co dzisiaj. Historia Afryki już pewnie zatoczyła kilkusetny krąg przez ostatnie 6 tys. lat, a oni w kółko wałkują to samo…
Nawet amerykańscy Indianie są mają większy dorobek, bo rozwinęli niesamowicie sfery kulturowe i sfery spirytualistyczno-medytacyjne… Nie mówiąc już o rdzennych Indianach Am. Pd.
Nie wiem Panowie, ja po prostu jestem zbyt dużym pragmatykiem, żeby wierzyć jeszcze w te politycznie poprawne pierdolenie. Po prostu one się nie sprawdzają…
A co do HaeS’a – wiesz, jak dla mnie, to tych kolesi którzy pobili tego lekarza powinno się na siłę wcielić na studia medyczne w ramach wyroku, i gdyby ich nie ukończyli z wyróżnieniami, mieliby dostać po 20 lat. To by dla nich dopiero była kara…
Acha… I na końcu oczywiście zabrać im uprawnienia… ;]
A tak dostaną po piątce w zawiasach na trzy, i będą dalej straszyć ludzi na ulicach…
Sorry za błędy…
“Nawet amerykańscy Indianie są mają większy dorobek” -> “Nawet amerykańscy Indianie mają większy dorobek,”
“Po prostu one się nie sprawdzają…” -> “Po prostu ono się nie sprawdza…”
Hmm…
Na obrońcę czarnej mniejszości nadaję się średnio, niemniej kilka spraw, aż prosi się o wyprostowanie.
1. Pierwsza z nich to fakt, że pomijacie całkowicie aspekt historyczny. Kim jest ta grupa mniej inteligentnych murzynów? Czy to potomkowie ludzi, którzy opuścili głodującą Afrykę w poszukiwaniu chleba na obcej ziemi. Pewnikiem ochoczo wskakiwali na statki niewolnicze, które wiozły ich do gotowego ich wykarmić USA. Przyczyny większości kłopotów jakie ma obecnie Afryka to efekt działalności Europejczyków, których dzieci aktualnie zasiedlają również USA i których sukces wynika między innymi z tego, że wykorzystują ludzi biednych i mniej wykształconych do wykonywania prostych i tanich prac. Czy USA i UE były by równie bogate bez wyniszczenia Indian, murzynów na plantacjach czy współczesnych Chin. Jakoś mam wątpliwości.
2. Zaplecze społeczne ma przemożny wpływ na wyniki testów IQ o czym wiedzą (albo wiedzieć powinni), ci którzy je układali. Emigranci z Europy też kiedyś osiągali gorsze wyniki od swoich udomowionych w USA krewnych. A gdybyśmy porównali wyniki kobiet i mężczyzn sprzed 100 lat. Albo przeciętne dziecko z Chin i Polski?
3. Wasze przekonanie, iż sprawiedliwość to po równo dla wszystkich nie jest jedynym sposobem rozumienia sprawiedliwości i pomija ono aspekty kulturowe, społeczne i historyczne.
4. Jeśli wszyscy myślą, że młody czarny Will czy Eddie to skończeni idioci to prędzej czy później Will i Eddie dojdą do przekonania, że rządząca większość ich nie lubi i założą sobie własną małą społeczność. Chcąc budować jednorodne społeczeństwo konieczne jest założenie, iż inne kultury nie będą spełniać wymagań stawianych przez kulturę, która charakteryzuje ludzi z kultury rządzącej.
5. Kolejne założenie, które budzi moje wątpliwości to przekonanie, że kultura białych samców to najlepsza kultura na świecie i jak ktoś do niej nie pasuje to jest po prostu gorszy. Co wynaleźli murzyni? a czemu nie zapytać, kto najszybciej biega? No tak, szybkość biegu na 100m nie jest tym co się w naszej kulturze najbardziej ceni. Ciekawe jak MacGyver poradził by sobie na sawannie z litrem wody na miesiąc, albo w murzyńskim getcie w jednym z amerykańskich miast?
6. Piszesz frustrat, że większość murzynów kieruje się w życiu bardzo prymitywnymi popędami… Hmm… A kiedy ostatnio byłeś w Polsce? Myślisz, że czym kieruje się przeciętny Polak w swoim życiu? Boskim planem zbawienia? Wolnością dla wszystkich ludzi na świecie? :D
7. Jeśli wydaje Ci się, że czarni są trudni do zniesienia, spróbuj pomieszkać z cywilizowanymi podobno Chińczykami. Brazylijczycy nie są lepsi. No może trochę.
Przyklaskuje ci z wielką przyjemnością droga Dru. Lepiej bym tego nie ujął.
Nie muszę chyba w związku z tym dodawać, że całkowicie się z tobą zgadzam.
Pzdr.
Drogi Dru, drogi R-Chee. ;)
I dziękuję za poparcie.
Odnośnie 2 tezy Dru – hmmm.. nazwę to może tak – tworzycie pewną tezę (mówiącą o równości intelektualnych białych i czarnych), zgodną zresztą z logiką, intuicją i zdrowym rozsądkiem, a następnie z uporem maniaka zaprzeczacie jakimkolwiek argumentom tę tezę podważającym.
Wszak na pierwszy rzut oka logicznie jest uzasadniony pogląd, że wszyscy ludzie są równi i nie ma głębszych różnic między rasami, ale… zaraz, zaraz! Przecież murzyni są czarni. Azjaci są żółci. I mają krótkie nogi. A murzyni długie. I to murzyni osiągają najlepsze wyniki w biegu na 100 m.
Niezaprzeczalnie, są pewne różnice fizjologiczne między poszczególnymi rasami. Kwestia genów, cierpliwie dopieszczanych przez matkę naturę przez setki tysiącleci. Dlaczego z góry odrzucacie, przekreślacie i wyśmiewacie to, że te różnice budowy ciała, wynikłe z różnych genotypów, dotyczą także i wielości czy struktury mózgu i – co za tym idzie – niższego IQ? Tym bardziej, że wiele wskazuje na to, że tak właśnie jest.
I nie piszę tego, żeby dokopać czarnym i raz na zawsze udowodnić, że to ludzie klasy B. Wśród czarnoskórych na pewno wielu jest ludzi w różnych kierunkach utalentowanych, a mając do czynieina z człowiekiem, oceniam zawsze człowieka. Nie jego kolor skóry czy kształt nosa. Nie zmienia to jednak faktu, że generalnie rzecz ujmując czarnoskóra część ludności intelektualnie nie błyszczy. I jest to stwierdzenie równie naturalne, jak to, że mężczyźni są lepszymi informatykami, a kobiety psychologami. Po prostu każdy ma jakieś predyspozycje, a te są uwarunkowane przez różne fizjologiczne czynniki.
Nie wiem dlaczego co poniektórych tak to drażni i za wszelką cenę bronią, jak wspomnałem, na pierwszy rzut oka logicznej, ale po bliższym przyjrzeniu się – niekoniecznie prawdziwej tezy o tym, że rasy nie różnią się niczym. Wystarczy po prostu spojrzeć na dwa osobniki róznych ras i już widać, że różnice są. A coś mi mówi, że te rozbieżności niekoniecznie muszą ograniczać się do cech zewnętrznych.
Sorry Dru. Ten kot w avatarze mnie chyba zmylił.
HaeS. Frustrat. Na czym wy opieracie swoje teorie o, jak sami to nazywacie, nierównych predyspozycjach intelektualnych przedstawicieli różnych ras? Ja nigdy wcześniej nie słyszałem o takowych teoriach, tym chętniej poznam ich źródło. Bo jeżeli jedynym wyznacznikiem mają być przykłady amerykańskiej poprawności politycznej i doświadczenia samego Frustrata (dodam, wielce subiektywne) to po prostu nie mogę się z wami zgodzić.
Iq to cecha jednostki. Jedni rodzą się z większymi predyspozycjami, inni z mniejszymi (co nie oznacza, że są oni gorsi; tu się akurat HaeS zgadzamy). I mało prawdopodobne wydaje mi się twierdzenie, że pochodzenie ma w tym przypadku jakiekolwiek znaczenie.
Pzdr
Haes, nie wiem jak R-Chee, ale ja nie twierdzę, że biali statystyczne są równi w rozwoju intelektualnym czarnym.
Twierdzę, że posługiwanie się IQ do wartościowania ludzi jest czynem jeśli nie zbrodniczym to przynajmniej zasługującym na głębokie przemyślenie. ;)
Obrona tezy iż IQ białych jest wyższe niż IQ czarnych napotyka kilka problemów:
1. Główne definicje IQ są 3 i jeśli ktoś chce porównywać IQ powinien wpierw powiedzieć w obrębie jakiej def się porusza.
2. Należy pamiętać, iż są koncepcje w ogóle wykluczające istnienie ogólnego IQ.
3(!) Należało by udowodnić, iż istnieje duża korelacja między posiadaną pulą genów, a wynikiem IQ. Inaczej mówiąc trzeba wykazać, że wynik IQ jest zdeterminowany biologicznie, a nie jest zdeterminowany społecznie.
No a tutaj akurat to dowody są wręcz odwrotne. Na to czy ktoś zostanie głupkiem, czy zdolnym intelektualnie ma wpływ wiele czynników społecznych.
IQ nie jest dla mnie argumentem na rzecz czegokolwiek i tyle. Może czarni są głupsi, może nie są. Tego nie wiem. Wiem że IQ zależy od, że tak powiem, zaplecza społecznego. Biali w USA mają je wyraźnie lepsze.
Poza tym ostatecznie, nawet jeśli czarni mają niższe IQ to co z tego wynika? Rasowa satysfakcja? Rozgrzeszenie dla białych za wyzysk który zafundowali Afryce w XIXw.?
Haes, że rasy się różnią to się zgadzam. :) Z resztą treść twojego posta jest dla mnie przekonująca. Uważam natomiast, że uwagi frustrata są błędne, co wyżej mam nadzieję rozjaśniłem.