Książka pod tym tytułem kupiona została przeze mnie z przeceny, za jedyne 5,40 zł. Oryginalnie kosztowała 35 zł, z nieznanych mi bliżej przyczyn znalazła się w koszyku z napisem “szajs, którego nikt nie chce kupić” wraz ze starymi płytami Britney Spears, zbiorem jakże ambitnych powieści z cyklu Harlequin(swoją drogą od ok. 10 lat obiecuję sobie, że przeczytam chociaż jednego Harlequina dla ogólnego oglądu sytuacji; jakoś wciąż mnie odpycha), tudzież innymi nieudanymi wytworami kultury.
Kupiłem z mieszanymi uczuciami; z reguły bowiem tego typu zakupy kończą się bolesnym zawodem i stwierdzeniem, że ludzie decydujący w marketach i księgarniach co ma być w koszu to jednak dobrzy fachowcy, znakomicie oddzielający ziarno od plew. Ale nie tym razem…
Książka ma podanych czterech autorów. Nie będę teraz przytaczał ich nazwisk, bo to czwórka francuskich naukowców, być może znanych ludziom interesujących się tymi sprawami, ale nigdy nie trafiających do telewizji czy do popularnej prasy. Dość nietypowa jest formuła – podzielono książkę na cztery równe części, w których są udzielane wywiady z owymi czterema dżentelmenami. Każdy z nich opowiada z grubsza o tym samym, skupiając się jednak na tych aspektach, które z racji wykonywanego zawodu najbardziej im są bliskie. Pierwszy pan zatem mówi o programie SETI, jego mechanizmie oraz o nadziejach z nim związanymi. Drugi skupia się na warunkach istniejących w kosmosie i tym, jakie jest prawdopodobieństwo tego, że powstało tam życie. Trzeci wybiega znacząco w przyszłość i pokazuje, jakich technologii mogliby używać Obcy i jakie za kilkaset lat być może będą dostępne nam. Wreszcie ostatni szuka definicji życia i pokazuje, że życie w kosmosie wcale nie musi być takie samo, jak to znane nam na ziemii.
Książka mi się sposobała z tego powodu, że autorzy (rozmówcy) preferują skrajnie racjonalne podejście. Nie dają się wciągnąć w spekulacje dotyczące odwiedzających nas latających spodków, piramid na Marsie ani kosmitów chcących zniszczyć nas jak w fimie Dzień Niepodległości. Nie rozbudzają nadziei na cuda, a przy każdej spekulacji balansującej na granicy nauki i fantazji, wyraźnie mówią, czy coś jest, czy nie jest możliwe oraz pod jakimi warunkami. Rzucają od czasu do czasu hasła – np. o istotach żyjących w nanoskali, dla których również czas uległ skurczeniu i których świat trwa kwadrylionowe części sekund, które dla nich jednak są niczym nasze miliardy lat, jednak za każdy razem albo daną tezę odrzucają, albo też mówią, że z powodu ograniczeń technologicznych (które będą do przeskoczenia w przyszłości) bądź fizycznych (których obejść się już nie da) nie jesteśmy w stanie wyjść z danym stwierdzeniem ponad poziom fantazji i spekulacji.
Opracowanie porusza wszystkie tematy, jakie mogą być związane z poszukiwaniem życia we wszechświecie – troszkę jest więc astrofizyki i kosmologii, troszkę teorii względności, socjologii, ewolucjonizmu, a nawet rachunku prawdopodobieństwa. Mieszają wszystko ze wszystkim, jednak w wysoce uporządkowany sposób, w taki sposób, aby nigdy nie wyjść poza ramy zdrowego rozsądku. Ani razu nie pada zatem stwierdzenie o podróżach z prędkością Warp (przykra wiadomość dla fanów Star Treka; jedyną prędkością, na jaką możemy liczyć w przeciągu najblizszych kilku tysięcy lat moze być góra 10% prędkości światła), zaś czas, w którym uda nam się skolonizować naszą galaktykę oszacowano na jakieś 50 mln lat (to jeszcze gorsza wiadomośc dla fanów Star Treka w którym już w XXIV w. śmigamy przez galaktykę w lewo i w prawo). Wspomina się też gdzieniegdzie o futurystycznych sposobach podróżowania – wielkim żaglu napędzanym energią słoneczną, napędzaniem przez wodór pozyskiwany z przestrzeni międzygwiednej itd. Jak jednak wspomniałem, zawsze z rozsądkiem, rozwagą i podając naukowe argumenty. Odrzuca się zatem w najbliższym czasie m.in. podróżowanie za pomocą antymaterii. Nawet podróż na Marsa wydaje się być bardziej skomplikowana aniżeli większość z nas sobie wyobraża.
Naukowcy mówią wprost i pozbawiają nas złudzeń: na dzień dzisiejszy nie ma żadnych powodów, aby przypuszczać, że gdziekolwiek we wszechświecie istnieje życie. Nie wykluczają oczywiście takiej opcji, ale w róznych postaciach przytaczany jest paradoks Fermiego, co sprawia, że wymowa ksiązki jednak jest pesymistyczna. Ale i tak szczerze polecam tym, którzy chociaz odrobinkę się tą tematyka interesuja.
Brzmi zachęcająco.
Zaintrygowałeś mnie tym opisem. Chyba się za ów książką okazjonalnie rozejrzę.
Pozdrawiam