Myślokracja, czyli from łeb to web

100. Pokój 1408 12 kwiecień 2008 (sobota)

Zaszufladkowany do: Film — HaeS @ 5:12 pm

Film obejrzałem będąc u mojego kuzyna. Podczas gdy ten akurat babrał się z moim samochodem (i chwała mu za to), ja zostałem sam na sam z płytką z tym filmem. Zachęcony przez niego, wrzuciłem w czytnik, niemniej jednak z pewnym przestrachem, bo nie od dziś wiadomo, że nasze gusta filmowe znacząco się różnią.

1408 to ekranizacja powieści Stephena Kinga, słynącego wszak z udanych ekranizacji (wystarczy wspomnieć “Lśnienie”, “Skazanych na Shawshank” i “Zieloną Milę”). Film z pogranicza horroru i thrillera; jak dla mnie punkt ciężkości wyraźnie przesunięty jest w stronę “horror”, niemniej jednak spotkałem się też z określeniem filmu jako thriller i może nawet coś w tym jest. Przez długi czas bowiem nie wiemy, czy wszystko dzieje się naprawdę, czy tylko w wyobraźni.

Fabuła filmu dotyczy pisarza, który żądny silnych wrażeń oraz natchnienia do pisania nowej książki wynajmuje na jedną noc hotelowy pokój o ponurej sławie. Wielu gości nocujących w tym pokoju zmarło w tajemniczych okoliczościach, w ktore uwiklane sa jakies zjawiska paranormalne, dlatego też od wielu lat zostaje zamknięty na klucz. Pomimo tego, że kierownik hotelu wyraźnie odradza pisarzowi wynajęcie tego pokoju, ten uparcie obstaje przy swoim. Ostatecznie gosc otrzymuje klucz od lokum i niemal od samego początku zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Jednak tajemnicze odgłosy i wariujące urządzenia elektroniczne to dopiero początek…

Obejrzałem mniej więcej połowę i już, myśląc o tym, co za kilka godzin napiszą na blogu, myślałem, że napiszę umiarkowanie pozytywną recenzję. Film bowiem trzyma w napięciu, umie miejscami wystraszyć (a uwierzcie, wystraszyć mnie to niezła sztuka – na horrory wszelakie jestem niestety uodporniony), a poza tym wciąga swoją tajemniczą fabułą. Im jednak dalej, tym gorzej. Z czasem film staje się na przemian albo przewidywalny do bólu i bez wahania mozemy rzec, co stanie sie za kilka minut, albo też – co gorsza – zupełnie nieprzywidywalny i od czasu do czasu dzieje się coś tak głupiego i niespodziewanego, że nawet gdyby przez sufit wskoczył królik z Alicji z Krainy Czarów, nie kontrastowałoby to z tym, co dzieje się w filmie.  Jednym slowem – chaotyczna mieszanka.

Zachwycony niestety nie jestem. Z żalem oznajmiam, że ogrom głupot jakie obejrzałem przeraził mnie. Próbując widza przerazić, twórcy poszli jednak o krok za daleko, próbując zgromadzić za dużo pomysłów za jednym razem, w jednym filmie no i wyszła taka troszkę groteska, bezsensowny misz-masz różnych motywów. Film niestety niewiele jednak ma pozytywów i jedynie fanom gatunku mogę go polecić, aczkolwiek z pewnym wahaniem.

 

6 Responses to “100. Pokój 1408”

  1. aaaa i wszystkiego najlepszego z okazji 100 wpisu. ;]

  2. haes Says:

    Dziękuję, dziękuję. Jakoś tak mało jubileuszowo podszedłem do tematu 100. wpisu – bardziej już myslę co zrobić na jednolecie bloga.

  3. elenoir Says:

    A propos nieudanych ekranizacji Kinga… zdecydowanie nie polecam “Smętarza dla zwierzaków” z 1989 roku – jest beznadziejna. Dziwię się, że np. na filmwebie ma całkiem niezłe noty.

    Przyłączam się do gratulacji:)

  4. R-Chee Says:

    Ja też swoją drogą liczyłem na to, że szykujesz jakąś bombę z okazji setnego posta.

    Filmu nie widziałem, więc nie będę się w tej materii wypowiadał.

    Pzdr

  5. emilia Says:

    I ja się zgadzam z Twoją recenzją, nawet Freeman i Cussack nie dali sobie rady z tym, aby film podciągnąc na jakieś wyżyny. Ja film oglądałam w kinie i może faktycznie nagle pojawiający się ohydny obraz postaci wzrusza, ale to jedyne momenty straszniące. W porównianiu do wspomnianych przez Ciebie wcześniejszych ekranizacji, 1408 nawet się nie umywa. Za to Lśnienie, ten film mogę naprawdę oglądac tylko w ciągu dnia – inaczej – Nicholson jak nic będzie mnie gonił po nocach ze swoim demonicznym śmiechem…


Leave a Reply