Myślokracja, czyli from łeb to web

95. Twin Peaks – alternatywne zakończenie 30 marzec 2008 (niedziela)

Zaszufladkowany do: Film, Seriale — HaeS @ 9:56 am

Twin Peaks, swego czasu wychwalany przeze mnie w niebogłosy (a obecnie nie wychwalany tylko dlatego, że po siedmiu obejrzeniach nieco spowszechniał… ale kurewsko zazdroszczę tym, którzy wciąż są PRZED), był kręcony, jak kazdy przyzwoity (i nieprzyzwoity zresztą też) serial w formule charakterystycznej dla produkcji telewizyjnych – najpierw kręci się pilota, którego ogląda jakaś tam komisja (czasem rolę komisji pełni widownia telewizyjna) i dopiero na podstawie pilota decyduje się czy kręcić serial dalej czy dać sobie spokój. Pilot do Twin Peaks, tytułowany czasem “Northwest passage” (wersja przeze mnie preferowana), a czasem jedynie per “Pilot” był odcinkiem niezwykle wkręcającym w serial, znakomicie pokazującym co się będzie działo i jaki będzie klimat produkcji. No i jak wszyscy wiemy, pilot został zaaprobowany przez komisję , a oczekiwania jakie widzowie mogli mieć po obejrzeniu pilota zostały w 100%, a może nawet i wiecej, spełnione. Serial okazał się spektakularnym sukcesem i szybko wskoczył do kanonu produkcji kultowych.

Jednak Lynch, jako stara wyga filmowego świata, przekazując pilota stacji ABC, znakomicie wiedział, że serial może zostać odrzucony i na tę możliwość się przygotował. Nakręcone zostało ok. 20-minutowe zakończenie pilota w taki sposób, aby pilot wraz z tym zakończeniem tworzył jeden zamknięty ciąg wydarzeń (o ile można mówić o zamkniętym ciągu wydarzeń u Lyncha). W ten właśnie sposób powstał film “Twin Peaks”, który wydany został w Europie (także w Polsce). Oczywiście pomysł po zaaprobowaniu pilota okazał się być jedynie efektem nadgorliwości Lyncha, ale jednak wciąż jakieś tam kopie zostały i “Twin Peaks” pojawia się od czasu do czasu na Allegro i na ogół końcowa cena na aukcji jest dość wysoka. W oryginalnych wydaniach DVD też jest opcja obejrzenia alternatywnego zakończenia pilota.

Jeżeli ktoś pamięta mniej więcej co działo się w pilocie, to zapewne wie, że już prawie na samym końcu jest scena, w której szeryf wraz z Josie wychodzą przed dom i Josie mówi “to musiało się stać o tej porze. 24 godziny temu”. Po tej właśnie scenie rozpoczyna się alternatywne zakokończenie. Zakończenie to zupełnie nie przystaje do tego, co mieliśmy w serialu. Jest z nim jawnie sprzeczne i w żaden sposób się nie uzupełniają. Nie powinienem spoilerować, ale powiem jedynie, że BOB okazuje się być żywym, prawdziwym człowiekiem, o dość specyficznej osobowości jakich to sporo spotkaliśmy u Lyncha – przypomina maniakalnego szaleńca, zaś Mike to też świr tyle, że innego kalibru. Tak w ogóle to zakończenie zostało przemontowane i pod koniec odcinka 1×02 (”Zen, or the Skill to Catch a Killer”) wykorzystane w śnie Coopera. Tyle tylko, że to, co było w śnie, tutaj dzieje się naprawdę.

“Northwest Passage” wraz z omawianym zakończeniem tworzy film, który, niestety, nie powala na kolana. Jak to u Lyncha, popada z czasem w absurd i bezsens, niezrozumiałą papkę i miks motywów, które ciężko ze sobą połączyć i zrozumieć o co w tym chodzi. Gdyby powstał tylko film “Twin Peaks”, prawdopodobnie odszedłby w zapomnienie jako nieudany film Lyncha bądź produkcja, która mogła byc czymś więcej, a skończyła jak skończyła. Całe szczęście jednak, że szychy z ABC zadecydowały, że warto tę historię ciągnąć i dzięki temu powstał jeden z najlepszych seriali wszechczasów. Ale i tak warto na pewno obejrzeć tę alterantywną końcówkę.

Przez chwilę czułem się jeszcze raz jakby oglądał serial po raz piewrszy. Nie musiałem już oglądać po raz n-ty tych samych scen, ale coś nowego, coś nieznanego. Nowe dialogi, nowe wydarzenia, nowe scenki. Najbardziej rozwaliła mnie Lucy rozmawiająca przez telefon podczas gdy Andy przeszkadza jej grać na trąbce. I wtedy jeszcze raz poczułem i zrozumiałem, co czują ludzie, który TP oglądają po raz pierwszy. Cieszę się, że dane było mi przeżyć jeszcze raz choćby namiastkę tego uczucia.

 

Leave a Reply