Myślokracja, czyli from łeb to web

70. Krótka Historia Czasu 6 luty 2008 (środa)

Zaszufladkowany do: Książki, Nauka, filozofia — HaeS @ 9:03 am
83-7150-308-3.jpg

Z ksiązką tą zetknąłem się już ponad rok temu i wówczas mnie zafascynowała. Jako że nareszcie stałem się posiadaczem własnego egzemplarza, przeczytałem po raz drugi, przekonując się, że rozumiem więcej niż poprzednio, ale wciąż jeszcze nie wszystko.

O co w tym wszystkim chodzi? Stephena Hawkinga zna przerażająca większość z nas. Nawet jeśli komuś to nazwisko jest zupełnie obce, to zgodnie z hipotezą twierdzącą, że jeden obraz mówi więcej niż tysiąc słów, zamieszczam jego zdjęcie.

images.jpeg

I co, wygląda znajomo? Z Hawkingiem związane są moje dwie refleksje. Pierwsza jest taka, że powiedzmy 200 lat temu nic by w życiu nie osiągnął. Może za młodu sformułowałby kilka genialnych teorii, potem jednak popadł w chorobę (przypominam – cierpi na stwardnienie zanikowe boczne) i cokolwiek utworzyłoby się w jego wybitnym umyśle, zostałoby tam do jego śmierci, która nastąpiłaby zapewne dość rychło. Hawking to fascynujący przykład odnośnie tego, jakiego postępu dokonała medycyna. Druga myśl jest taka, że bohatera podobnego do Hawkinga – absolutnego geniusza uwięzionego w kalekim ciele widziałbym w głównej roli w jakimś filmie/powieści. Mrocznym, tajemniczym i sugerującym istnienie wyższych sił, które widząc że stworzyły człowieka gotowego wyrwać ich tajemnice, postanowiły doprowadzić jego ciało do takiego stanu, aby mu to maksymalnie utrudnić. No, ale do rzeczy, bo wszak o książce mam pisać, a nie o Hawkingu.

Książka składa się z 11 rozdziałów (nie licząc ciekawego, chociaż ni w dupę ni w oko pasującego do reszty dodatku składającego się z ciekawostek z życia Einsteina, Galileusza i Newtona). Hawking omawia w niej historię poznawania wszechświata – od tego, jak Grecy odkryli że Ziemia jest okrągła oraz ówczesnych kontrowersji na temat ptomeleuszowskiej wizji świata, poprzez Kopernika, Galileusza, Newtona, Einsteina, Bohra i Rutheforda, a później przez odkrycie promieniowania tła i kwazarów, aż po zupełnie nowoczesne i pokręcone teorie o czarnych dziurach, superstrunach i wszechświecie bez brzegów. Rzeczy trudne i abstrakcyjne, wykraczające niejednokrotnie poza obszar zainteresowań przeciętnego człowieka, a już na pewno poza obszar zastosowań praktycznych. No bo po cóż mi wiedzieć, że czarna dziura może stać się supertanią i ultrawydajną elektrownią skoro sporym problemem byłoby sprowadzenie takowej w pobliże Ziemi (nie wspominając już o bezpieczeństwie układu słonecznego).

Hawking ma jednak bardzo ciekawy styl pisania. Jak sam podkreślił we wstępie ma świadomość, że każde zawarte w książce równanie odstarszy połowę potencjalnych czytelników. Dlatego stara się pisać prosto i zrozumiale. I przyznaję, udaje mu się to. Co prawda, przyznaję się bez bicia, nie wszystko zrozumiałem (o co kurcze chodzi z tą sumą po historiach?), jednak wiele zagadnień dzięki “Krótkiej historii czasu” stało mi się albo bliższymi, albo też w ogóle znajomymi. Znakomicie zdaję sobie sprawę, że o niektórych rzeczach po prostu nie można pisać prosto, a zagadnienia związane z budową wszechświata z całą pewnością do nich należą.

Mimo wszystko, uważam, że dla każdego kto ukończył liceum (a może nawet dla co zdolniejszych uczniów), a tym bardziej szkołę wyższą (najlepiej na kierunku ścisłym; wszystko jedno jakim) książka będzie dość zrozumiała, przynajmniej w najważniejszych kwestiach – tak, aby sobie ramowo, bez wchodzenia w szczegóły, wyrobić pogląd na to, o co temu Hawkigowi tutaj chodzi.

Za najbardziej fascynujący wniosek z “KHCz” uznaję fakt, że aby wytłumaczyć wydarzenia wielkoskalowe (Wielki Wybuch, oddziaływania grawitacyjne między galaktykami, czarne dziury) należy dogłębnie zbadać i zrozumieć pewne rzeczy w małej skali – jak na przykład budowę atomu, wiązania między kwarkami czy też co się dzieje kiedy elektron przeskakuje z jednej powłoki na drugą. I że dzięki temu paradoksowi wszystkie siły w fizyce idzie zapisać jednym zgrabnym równaniem. Tyle tylko, że nikt jeszcze takowego nie podał.

No cóż, książka pomimo tego, że dość trudna, to jednak jak najbardziej przyswajalna. Bardzo polecam i nie mogę się doczekać aż w moje wiecznie chwiwe łapska wpadnie inna książka Hawkinga “Wszechświat w Skorupce Orzecha”. Mam wrażenie, że będzie równie ciekawie.

 

4 Responses to “70. Krótka Historia Czasu”

  1. bg Says:

    Usiłowałem czytać książkę po angielsku, ale niestety się nie dało, bo lektura wymagająca… Dzięki za zachętę, wrócę do problemu i przeczytam po polsku :)

  2. Mell Says:

    ‘Druga myśl jest taka, że bohatera podobnego do Hawkinga – absolutnego geniusza uwięzionego w kalekim ciele widziałbym w głównej roli w jakimś filmie/powieści. Mrocznym, tajemniczym i sugerującym istnienie wyższych sił, które widząc że stworzyły człowieka gotowego wyrwać ich tajemnice, postanowiły doprowadzić jego ciało do takiego stanu, aby mu to maksymalnie utrudnić. No, ale do rzeczy, bo wszak o książce mam pisać, a nie o Hawkingu.’

    Mógłbyś tytuł podać, bo z tego co piszesz zapowiada się bardzo ciekawie.

  3. R-Chee Says:

    Znaczy się takiej historii chyba nie ma. HaeS napisał, że ów mogła by powstać i mogła by być bardzo ciekawa. Przynajmniej ja to tak rozumiem.

  4. haes Says:

    Z żalem stwierdzam, ze racje ma R-Chee. Niestety, czegoś takiego nie ma. To tylko taka moja wizja artystyczna.


Leave a Reply