Myślokracja, czyli from łeb to web

69. Słuchajcie, jesteście ZAJEBIŚCI! 30 styczeń 2008 (środa)

Zaszufladkowany do: O blogu — HaeS @ 6:39 am

Tak sobie pozwoliłem zacytować naszą wielką rodaczkę Mandarynę, ale są ku temu powody. 29 stycznia pobiliśmy bowiem rekord wejść na bloga z 12 września 2007. Wtedy były 232 odsłony, teraz było ich aż 260. I fajnie :).

wykres1.jpg

Co prawda sporo z tego “zawdzieczam” Jakubowi T.,  ktorego popularnosc (jak pisalem – absolutnie niezasluzona)  spowodowala, ze nazwisko jego bylo czesto wpisywane w wyszukiwarki, a wyszkiwarki kierowaly do mnie – no i w ten sposob tak duzo jest wejsc na mojego bloga. Ale i tak dziękuję bardzo wszystkim. Ten rekord będzie zapewne trudny do pobicia, ale kto wie – moze za kilka miesiecy taka bedzie przecietna dzienna ilosc osob wchodzacych na blog (ech, marzenie).

 

68. 2010: The year we make contact 20 styczeń 2008 (niedziela)

Zaszufladkowany do: Film — HaeS @ 9:27 am

Kontynuacja opisanego ostatnio przeze mnie “2001: Space Oddysey”, robiona jednak przez innego reżysera.

Co się dzieje tym razem? Od tragedii na Discovery mija 9 lat. Niejaki dr Floyd wraz z kilkoma amerykańskimi i rosyjskimi naukowcami jeszcze raz udaje się na Discovery, aby wyjaśnić ostateczno to, co tam się zdarzyło.

Do tego filmu żywię mieszane uczucia. Pamiętam jak ok. 7 lat temu oglądałem go na TVN i wówczas zrobił na mnie niesamowite wrażenie. Olbrzymi monolit osnuty mroczną tajemnicą sunący poprzez kosmos (do teraz pamiętam jak się bałem!), przerażająca pustka kosmosu w której słychać tylko własny, jakże ciężki oddech, w upiorny sposób zmieniający swój wiek od niemowlęcego po starczy Bowman oraz z jednej strony zagadkowa, z drugiej jednak – bardzo klimatyczna końcówka. Bardzo mi się spodobało i uznałem, że film ten jest jednym z najciekawszych i najgenialniejszych, jakie widziałem.

No, ale od tego czasu minęło 7 lat. Ja sam znacząco dojrzałem jako odbiorca, widziałem w międzyczasie też i wiele innych produkcji. Obejrzany po tych wszystkich latach “2010″ nie robi już nawet połowy tego wrażenia co niegdyś. Zdaje się być jakiś taki płaski i nijaki, bez tej wielkiej głębi jaką miał film “2001: Space oddysey”. Akcji jest w tym filmie dużo więcej, praktycznie nie ma dłużyzn – słowem, zupełnie inny styl narracji. I pomimo tego, że ten film (teoretycznie) bardziej winien przypaść mi do gustu niż “2001″, to jednak właśnie tę pierwszą opowieść darzę większym sentymentem, tę zaś – uważam za wręcz niepotrzebną.

Można się czepiać kilku spraw. Najbardziej boli to, że demoniczny HAL z pierwszego filmu staje się nagle nie oprawcą, ale ofiarą błędnego oprogramowania, na dodatek jeszcze zdolną do samopoświęceń. Wypacza to do pewnego stopnia istotę pierwszego filmu. Denerwuje też polityczna poprawność filmu – kosmonauci i astronauci zgodnie współpracujący wbrew wszelakim zawirowaniom na Ziemi, zaś z tymi dwoma słońcami przegięto już totalnie. Przy okazji Odysei 2001 narzekałem, że końcówka jest niezrozumiała. Tutaj aż razi swoim natrętnym niczym komar wieczorową porą nad jeziorem politycznym przesłaniem.

Obejrzeć czy nie? Chyba jednak tak. Przy czym proponowałbym obejrzeć to w zupełnie niestandardowy sposób: zacząć od 2010, a potem dopiero obejrzeć  2001. Sam tak oglądałem i chyba jednak to lepsza metoda oglądania – przynajmniej jest nadzieja, że 2010 zrobi na widzu większe wrażenie. Bo chociaz drugi film pod względem stricte artystyczym w porównaniu do 2001 wygląda bladziutko za to dla przeciętnego zjadacza chleba jako zwykłe SF – sprawdza się całkiem przyzwoicie.

 

67. Lost: Zagubieni 19 styczeń 2008 (sobota)

Zaszufladkowany do: Seriale — HaeS @ 11:51 am

Jakoś mi ciężko o tym serialu pisać. To mój ulubiony obecnie serial, mój osobisty nr 1 wśród aktualnych produkcji i chyba nr 1 w ogóle. Wspominałem o nim mimochodem na blogu kilka razy, ale ilekroć brałem się za notkę wyłącznie o nim, łapałem się na tym, że za bardzo nie wiem co napisać. To znaczy niby wiem, co napisać, ale specyfika serialu sprawia, że cokolwiek nie napiszę, to albo przemilczę jakiś atut serialu, albo też zdradzę coś z jego akcji. I tak źle, i tak niedobrze.

No bo co mam na,pisać? Że się ludzie rozbili na wyspie i teraz próbują tam jakoś żyć. Ktoś powie: aaaaaaaaaaaaale nudy! (ja też tak mówiłem zanim obejrzałem pierwszy odcinek!). No to co mam teraz rzec: jak powiem KTO jeszcze jest na wyspie, to musze zaraz wytłumaczyć, dlaczego ten ktoś (a raczej “ktosie” bo jest ich więcej) zasługuje na uwagę. A żeby powiedzieć, musiałbym sięgnąć do ich historii, przestawić kilku z nich i ich losy. No to może powiem CO jest na wyspie, bo jest jeden pojawiający się od czasu do czasu obiekt wzbudzający wielkie zainteresowanie, ale jak powiem wszystko, co wiem o tym CZYMŚ to już nie będzie niespodzianki. No to nie napiszę nic. Ale jak nie napiszę nic, to znowu nie przekonam nikogo do oglądania serialu. Cholera…

Bo serialu takiego jak “Lost” jeszcze było. Cały serial bazuje na tajemnicy i niedopowiedzeniu. Wiele w serialu powstało niewyjaśnionych wątków, które stopniowo są odkrywane. Co ciekawe odpowiedzi na ogół są PROSTE. I w tym właśnie tkwi magia serialu – pojawia się coś dziwnego, wszyscy snują miliony teorii (które można znaleźć w necie), tworzy się mgiełka tajemnicy, emocje oczekiwania, a za kilka(naście/dziesiąt) odcinków pojawia się odpowiedź i wszyscy widziwiają gały jakie to niespodziewanie proste i w ogóle nie naciągane. Nie wiem jeszcze jak scenarzyści wybrną z Lostzilli, ale wszystkie inne wątki zapewne idzie logicznie zamknąć. Ale zanim to się stanie, będziemy mieli straszny mętlik w głowie. Ale ja ten mętlik lubię. Wręcz kocham. Kocham go nawet bardziej od otrzymywania odpowiedzi.

Największą zaletą serialu jest jego wielowątkowość, a także (podobnie jak np. w “Babylon 5″) skupienie na historii, a nie na postaciach. Głównych bohaterów jest (teraz uwaga) kilkunastu i każdy gra równorzędną rolę. Nie ma ani jednej postaci, która pojawiła się we wszystkich odcinkach. Wątki wokół różnych postaci można już chyba liczyć w dziesiątkach, niektóre czasem się łączą i przeplatają, inne z kolei wyłaniają z już rozpoczętych i pączkują dalej. Dzięki retrospekcjom (czyli sięganiu do przeszłości bohaterów), co rusz poznajemy nowe szczegóły już poznanych historii i widzimy, że nic nie jest takie, jak się nam na początku wydawało.

W pierwszym odcinku rzuceni zostaliśmy w sam środek pewnej historii. W miarę oglądania dowiadujemy się z czasem co działo się dużo wcześniej z naszymi bohaterami, jak to się stało, że znaleźli się w feralnym samolocie oraz jak to się stało, że są jacy są i że reagują jak reagują. Jak wspomniałem, do historii związanych z przeszłością bohaterów co rusz dodawane są nowe szczegóły, które na piewrszy rzut oka zadziwiają i zaskakują, ale jednocześnie znakomicie wkomponowują się w misterną układankę. Z drugiej strony – poznajemy też i dość odległą przyszłość bohaterów, ale… no właśnie, znowu nie mogę o tym pisać żeby nie zepsuć niespodzianki.

Mamy zatem do czynienia ze złożoną, inteligentną i przemyślaną historią, praktycznie bez wad. Czy można chcieć czegoś więcej? Owszem: można chcieć jej ciągu dalszego. Już 31 stycznia amerykańscy (oraz co sprytniejsi polscy, he he) widzowie będą mogli poznać dalszy ciąg historii. Piszę “dalszy ciąg historii”, a nie “dalsze losy bohaterów”, bo historia jest tak doskonale napisana , że mogłaby być pociągnięta i nadal miałaby sens nawet po śmierci najważniejszych bohaterów (np. Jacka, Locka, Kate czy Sawyera). Wyobrażacie sobie Prison Breaka bez Michaela albo Dextera bez Dextera? Lost jest pod tym względem – i wieloma innymi – wyjątkowy.

Polecam bezwględnie. I kropka.

 

66. 2001: Odyseja Kosmiczna (recenzja filmu + kupa przemyśleń na tematy różne, od nauki po politykę) 19 styczeń 2008 (sobota)

Zaszufladkowany do: Film, Nauka, społeczeństwo — HaeS @ 11:10 am

W 1957 roku Rosjanie wysłali w orbitę okołoziemską pierwszego sztucznego satelitę. W 1959 roku – już mieli fotografie ciemnej strony księżyca. Już w 1961 w kosmos wysłano Gagarina. Króko po tym John Kennedy zdeklarował się, że do końca lat 60-tych człowiek wyląduje na Księżycu. W 1966 Rosjanom udało się wysłać na powierzchnię srebrnego globu Wostoka – co prawda bezzałogowego, ale jednak. A już w trzy lata później, w 1969 Edvin Aldrin miał zatknąć amerykańską flagę na księżycu.

Pierwsze lata podboju kosmosu miały błyskawiczne tempo. Lata 60-te to właśnie najbardziej intensywny okres dla ery kosmicznej. W drugiej połowie lat 60-tych wiadomo było, że już za chwilę człowiek wyląduje na księżycu. A potem będzie Mars, będą bazy księżycowe, a na początku XXI wieku ludzie zaczną latać w kierunku księżyców Jowisza. Tak właśnie myśleli Kubrick z Clarkiem, kiedy tworzyli “Odyseję Kosmiczną”. Twórcy Star Treka (który powstał w podobnym czasie) poszli jeszcze dalej. Już w XXIII wieku ludzie mieli podróżować między gwiazdami, kolonizować inne systemy gwiezdne, teleportować się i współżyć z innymi cywilizacjami.

Wizja, nie powiem, całkiem rozsądna. Inna sprawa, że znacząco wyhamowano z ideą podboju kosmosu. Bazę kosmiczną mamy, ale tylko jedną (Alfę, wcześniej była baza Mir) i to nie na księżycu, ale gdzieś tam na orbicie. W kosmicznej pustce wisi sobie teleskop Hubble’a oraz setki sztucznych satelitów. Na Księżycu od trzydziestu lat nikogo nie było (i póki co nikomu tam się nie spieszy). Nawet załogowa podróż na Marsa wciąż stoi jeszcze pod znakiem zapytania, zaś księżyce gazowych olbrzymów jeszcze ze 100 lat (a może i dłużej) oglądać będziemy tylko przez teleskopy bądź ze zdjęć wysłanych przez automatyczne sondy.

No, ale taka wtedy była wizja i nie ma się co dziwić. Któż mógł przewidzieć, że wszystko tak wyhamuje? Janusz Korwin-Mikke zaraz pewnie by wyskoczył ze swoją teorią o konkurencji. I całkiem mądrą, nie powiem. Dopóki w kosmicznym wyścigu liczyli się Sowieci i Amerykanie, szli łeb w łeb. Później, po wylądowaniu na Księżycu, Sowieci jakby ucichli, chociaż ich dziełem była wszak stacja kosmiczna Mir. Być może w latach 70tych nie było jeszcze warunków technicznych, zaś od lat 80-tych ZSRR (a później Rosja) pogrążony był w głębokim kryzysie ekonomiczno-politycznym. Ale gdyby przy dzisiejszej technologii wciąż były dwie liczące się siły walczące np. o możliwość kolonizacji Marsa, pierwszy człowiek na Marsie stanąłby 10-20 lat temu, a dzisiaj stałaby tam już jakaś prymitywna baza (albo i dwie), sukcesywnie rozbudowywana. No, ale jest jak jest. Wspólnym wysiłkiem (chociaż głównie amerykańskim), powoli i mozolnie wybudowano stację kosmiczną Alfa. A za 30 lat, jak dobrze pójdzie, pierwszy człowiek stanie na Marsie. Proces zasiedlania Marsa nie zacznie się nigdy albo też za kilkaset lat.

Kultowy film Stanleya Kubricka powstał w 1968, czyli niemal w epicentrum złotej ery podboju kosmosu. Jak wspomniałem, reprezentuje całkiem logiczną jak na owe czasy wizję rozwoju lotów kosmicznych – w 2001 roku odbywa się pierwszy załogowy lot w kierunku Jowisza.

W filmie przewijają się dwa wątki. Pierwszy dotyczy tajemniczego monolitu w kształcie ogromnego, idealnie czarnego prostopadłościanu, prawodobnie będącego urządzeniem wytworzonym przez pozaziemską cywilizację. a raczej całej ich serii – jeden wylądował na Ziemii w czasach, kiedy ludzie wyglądali z grubsza jak goryle, drugi od kilku milionów lat znajduje się na Księżycu, a trzeci – w okolicach Jowisza. Czym jest ów monolit? Nie wiemy, ale wygląda na to, że czymś, co zdeterminowało fakt, że z małpoluda powstal myślący, świadomy człowiek. Czymś, co przyspieszyło naszą ewolucję Ale tak naprawdę to to pytanie musimy doczekać do końca filmu, aczkolwiek odpowiedź nie do końca mnie zadowala. Przyznać muszę, że jak na końcówkę tego filmu, to ja jestem zwyczajnie za głupi. Wolę jednak, kiedy coś jest wyłożone kawa na ławę.

Drugi wątek to zbuntowany komputer. HAL, główny komputer pokładowy na pokładzie statku Discovery, superinteligentny, świadomy i w pełni kontrolujący statek, doznaje jakby choroby psychicznej. Nie działa jak powinien, buntuje się i zaczyna zwalczać własną załogę. Wątek ten daje nam dwie kwestie do przemyślenia: pierwszą z nich odwieczne pytanie o to, czy byt będący sztuczną inteligencją naprawdę ma prawdziwe uczucia takie jak strach czy nienawiść; drugą – czy powierzanie komputerowi, choćby nie wiem jak doskonałemu, swojego życia i uzależnienie się od niego, jest dobrym pomysłem?

Film wyjąkowy z kilku względów. Niewiele w nim jest dialogów, za to sporo dłużyzn. Szczytem bezczelności ze strony Cubrica wydaje się moment, w którym w środku filmu przez ok. 3 minuty patrzymy się w czarny ekran i słuchamy muzyki. Sporo w ogóle jest scen, w których NIC się nie dzieje, a jedynie oglądamy jakąś mało wymowną scenkę (np. statek kosmiczny szybujący w przestrzeni) z urzekającą muzyką. Kiedy ogląda się film za pierwszym razem, sceny takie robią wrażenie i budują klimat. Obawiam się jednak, że za drugim, trzecim, piątym i dziesiątym obejrzeniem, wkurzałyby nieludzko i dlatego póki co do tego filmu nie powrócę.

Inną rzeczą wyrózniającą ten film z nawału innych produkcji SF, jest to, że to, że odyseja punkt ciężkości ma zdecydowanie bardziej po stronie “science” niż “fiction”. Wspomniałem już o bardzo prawdopodnej – jak na tamte czasy – wizji przyszłości. Ale oprócz tego, “2001: Odyseja Kosmincza” to jedyny znany mi film, w którym brak jest dźwięku w kosmosie, w którym widzimy i że w kosmosie jest coś takiego jak stan nieważkości (ach, te magnetyczne buty!). Jeżeli dodać do tego jeszcze to, że kosmonauta w kombinezonie słyszy swój oddech i bicie serca – tworzy się niesamowity, realistyczny i klimatyczny miks, którego próżno szukać gdziekolwiek indziej (no, może w filmie “2010: The year we make contact”).

Troszkę o wadach. Jak rzekłem, dłużyzny mnie nie rażą, razi mnie to niejasne zakończenie (zapewne nie tylko ja, ale 99% ludności jest na nie za głupie) oraz efekty specjalne. O ile przy starym “Star Treku” troszkę denerwują, to w przypadku odysei wręcz odpychają. Sztuczność czuć na kilometr. Bez dwóch zdań ktoś mógłby zrobić ’special edition’ tego filmu i zrobić efekty specjalne (szczególnie te z końcówki filmu) od nowa, tudzież podmienić to, co widzimy na ekranach monitorów, bo mi wszystko jakoś komputerami 8-bitowymi zalatuje.

Mimo wszystko – bardzo inteligentny kawałek klasyki, lektura obowiązkowa dla każdego!

 

65. Babylon 5 – sezon 5 + film “River of Souls” 18 styczeń 2008 (piątek)

Zaszufladkowany do: Seriale — HaeS @ 7:36 pm

Oficjalnie mówi się, że ostatni sezon Babylon 5 dokręcony został “na dokładkę”. Wskutek olbrzymiej popularności czterech pierwszych sezonów, fani wymusili na Straczynskim dopisanie kolejnych 22 odcinków. Niektórzy coś przebąkują, że planowane były od samego początku, ale Straczynski chcąc mieć pewność, że jego historia na pewno zostanie opowiedziana i serial nie zostanie przerwany, przerzucił co ciekawsze pomysły z planowanego 5. sezonu do sezonu 4. Dopiero później, niespodziewanie dla niego samego, udało się nakręcić piąty.

Jaka jest prawda – nie wiemy. Fakt jednak, że ostatni sezon B5 różni się od pierwszych czterech. Rzucę kilka luźnych myśli, mogą być potraktowane jako spoilery, ale doprawdy nieznaczne i niepsujące zabawy z oglądania. Sheridan nie jest już kapitanem – jest prezydentem Sojuszu i pojawia się nieco rzadziej (aczkolwiek występuje w większości odcinków). W jego miejsce wskakuje niejaka Elizabeth Lockley (w tej roli Tracy Scoggins, znana szerzej jako Monica Colby z “Dynastii”). Szefem ochrony nadal jest Zack Allen, ale i Garibaldi wciąż odgrywa istotną rolę. Nie ma już w serialu Susan Ivanovej (no pojawia się raz, ale… nie, ani słowa więcej, nie będę psuł niespodzianki!). Londo i G’kar co prawda wciąż są i jest ich dość dużo, ale Lennier i Vir są jeszcze bardziej epizodyczni niż byli (no, Lennier pod koniec wysuwa się nieco na bliższy plan).

Sezon zaczyna się fatalnie. Takie odcinki jak “The long night of Londo Mollari” (5×02) czy też “A view from Gallery” (5×04) wróżą wręcz katastrofę. Całe szczęście, z czasem akcja się rozkręca i co nieco się dzieje. Mamy dwa główne wątki. Pierwszy osadzony jest wokół grupy zbuntowanych telepatów przebywających na stacji, drugi – wokół tajemniczych ataków na różne statki Sojuszu. Drugi z tych wątków zacieśnia się z czasem wokół postaci Londo i wyjaśnia jedną z najbardziej frapujących tajemnic poprzednich sezonów – dowiadujemy się, czym zniewolony jest stary i zniedołężniały cesarz Londo. Oba wątki są ciekawe i sprawnie przedstawione. Jako ciekawostkę dodam jeszcze, że odcinek 5×13 (“Corps is mother, Corps is father”) przedstawia akcję z zupełnie innej perspektywy – czujemy się zupełnie, jakbyśmy oglądali jeden z odcinków serialu “Korpus Telepatów” i w tym akurat odcinku Bester ze swoimi uczniami odwiedza Babylon 5. Nie zgodzę się absolutnie z opinią, że sezon piąty jest najsłabszy – wg mnie, niewiele ustępuje on sezonom nr 3 i 4.

W komplecie z sezonem wypada również obejrzeć film “River of Souls” (umiejscowiony chronologicznie między 5×21, a 5×22). Film może nie wybitny, ale dowiadujemy się co nieco o Łowcach Dusz (poznaliśmy ich w 1×02). No i jest nieco wątków humorystycznych związanych z holoburdelem.

Serial wyraźnie nastawiony na kontynuację. Sporo niezamkniętych wątków – nie wiemy o co chodziło z urną, którą otrzymał Sheridan od Londo, jakie były dalsze losy Lyty i telepatów, co się stało, że planeta Centauri była spowita mgłą wojny. Przydałoby się też ostatecznie zamknąć wątki związane z Besterem, Drakhami (to jest najbardziej interesujące!) czy też wytłumaczyć co uszkodziło nogę Zacka (czego dowiadujemy się w finale). Chętnie zobaczyłbym też, czy syn Sheridana i Delenn ma na głowie wielgachną wystającą kość. Odpowiedzi (przynajmniej częściowe) są w serialu “Crusade”, tudzież w książkach z uniwersum B5. Ja te odpowiedzi już troszkę znam (wystarczy poszperać w necie), ale nie będę psuł innym zabawy. Aż się prosi o to, aby można było obejrzeć coś jeszcze ze świata B5. Owszem, jest jeszcze film “Call to Arms”, jest i jest Crusade, jest “B5: Lost Tales”, są książki (trudno dostępne i tylko in inglisz) i wcześniej czy później się za to wezmę. Bo pomimo wszystko, pozostaje jakieś wrażenie niedosytu.

Aaaaaaaaaa! Jeszcze coś. Carramba, zapomniałbym. Zakończenie. Bardzo dobre zakończenie. Może nie aż tak wybitne, jak “Twin Peaks” czy “Six Feet Under”, ale i tak świetne. Ostatni odcinek, podobnie jak ostatni odcinek sezonu czwartego, zupełnie inny od wszystkiego, co było przedtem, tyle tylko, że dużo lepszy od 4×22. Pozbawiony czołówki (co też jest ewenementem – ale swoisty, bardzo klimatyczny i sensownie zrobiony odpowiednik czołówki ma na końcu), przesuwa nas w czasie o 20 lat. Dowiadujemy się co się działo z naszymi bohaterami, widzimy, jak się postarzeli, są też momenty wzruszające. Gdzieś czytałem, że przed obejrzeniem finału serialu należy przygotować chusteczki. Niewiele w tym przesady.

 

64. Sprawa Jakuba T. 16 styczeń 2008 (środa)

Zaszufladkowany do: społeczeństwo — HaeS @ 5:46 pm

Trąbą o nim w radiu. Jest w gazetach, czasem nawet na pierwszej stronie. Na każdym portalu internetowym jest chociaż wzmianka. Gdybym oglądał telewizję, pewnie zapewne nawet zza szklanego ekranu prześladowało mnie to nazwisko. Jest po prostu wszędzie. Któż to zasłużył sobie na taką sławę?

Odpowiedź brzmi: Niejaki Jakub T. Od pewnego czasu jesteśmy wręcz bombardowni kolejnymi informacjami o Polaku, który pół roku temu zgwałcił Angielkę. Media emocjonują się tym procesem, wymuszając niejako tym samym zainteresowanie “ciemnego ludu” tą sprawą. Zainteresowanie sprawą jest tak duże, że powstała nawet specjalna strona:

http://www.dlaczegojakub.com/

Staram się na różne sprawy spoglądać czasem z dystansu. I jak dla mnie, cała ta afera to klasyczny przykład nieproporcjonalnego nagłośnienia sprawy w stosunku do jej wagi. Gwałtów zdarzało się już wiele i w Polsce, i w Anglii. Nie mam statystyk, ale zapewne rocznie liczy się to w tysiącach, jeśli nie dziesiątkach tysięcy. Pytam więc: co jest aż tak wyjątkowego w tej sprawie, że tak bardzo się ją wysuwa na pierwszy plan we wszystkich środkach masowego przekazu? No co? Jakub T. nie jest wielką postacią, przed całą sprawą nie był sławny. Zgwałcona Angielka – też nie jest żadnym VIPem bądź celebrity. Było co prawda próba zabójstwa, ale nieudana. Zresztą, gwałtów z próbą zabójstwa też pewnie jest sporo. Tak naprawdę nie było właściwie NICZEGO, co wyróżniałoby tę sprawę spośród natłoku innych tego typu spraw.

Dlatego też trucie dupy mi, mojej rodzinie, moim sąsiadom, kolegom i koleżankom z pracy przez TVP, Polsat, TVN, Onet, Wp, Gazete.pl, RMF FM, Radio ZET, PR1, PR3, Gazete Wyborcza, Dziennik Polska, Rzeczpospolita i dziesiatki innych zbiorowisk dziennikarzyn jest zupełnie bezpodstawne. Nie pochwalam rzecz jasna Jakuba T (o ile rzeczywiście jest winny, niech sąd wymierzy mu stosowną karę i nie będę ani troszkę protestował), ale jego sprawa mi totalnie wisi. gdybym miał żyć jakąkolwiek tego typu sprawą, to najwyżej taką, w której ofiarę bądź sprawcę znam osobiście; co robił jakiś tam Jakub T. robił pół roku temu mnie nie interesuje, chyba że byłoby to coś naprawdę grubego (zabójstwo ważnej postaci, wielokrotny zbiorowy mord, wysadzenie Tower Bridge z setką samochodów na moście). Gwałt jak gwałt, nie przesadzajmy i nie popadajmy w paranoję. Nawet o większości zabójstw nie nadaje się tyle, co o tej sprawie. Gdyby innym gwałtom, równorzędnymi pod względem szkód moralnych, przejmowano się tyle samo, co tą sprawą, to TVN24 nie starczyłoby czasu antenowego i musiałoby uruchomić z 20 dodatkowych kanałów.

Dlaczego więc ta sprawa jest wyróżniona z natłoku innych? Chyba jedynym wyznacznikiem tego, że ten gwałt jest ważny, a inne nie jest to, że dokonał go Polak, a jest sądzony w Anglii. Dla mnie to fakt bez najmniejszego znaczenia, ale widocznie dla tych, którzy sterują ciemnym ludem, jakieś tam znaczenie ma.

I znów się odechciewa korzystać z jakichkolwiek serwisów informacyjnych. Co będzie następne? Polak, który przeleciał 15-latkę w Niemczech? Polak, który przejechał staruszkę na pasach w Wenezueli? Polak, który zakładał spirale antykoncepcyjne w Watykanie? Polak, który krzyknął “pierdolić czarnuchów!” w centrum stolicy Zimbabwe? Niech dziennikarze zajmą się sprawami, które naprawdę nas dotyczą. Nas wszystkich, a nie jednego Jakuba T. i zgwałconej kobiety. Bo poza nimi dwoma niewiele jest osób na świecie, których ta sprawa powinna interesować.

 

63. 80 pytań dookoła teizmu 14 styczeń 2008 (poniedziałek)

Zaszufladkowany do: Kościół, filozofia — HaeS @ 6:07 pm

Na listę tę trafiłem dzisiaj w necie (konkretnie na filmwebie podczas czytania recenzji “Kodu da Vinci”). Większość pytań jest głupia, ale niektóre pokazują pewne znane powszechnie problemy z zupełnie innej perspektywy i uświadamiają, jak głupie jest to wszystko, w co każe nam wierzyć Kościół. Proponuję czytać powoli, każde pytanie przetrawiając i przemyśliwując. Jest tego naprawdę sporo, ale po przetrawieniu całej listy widzimy jak dużo sprzeczności jest w nauce Kościoła. Zresztą, pytania nie czepiają się tylko chrześcijaństwa. Wśród nich jest kilka takich, które można zadać także wyznawcom innych religii. Nie piszę tego aby kogoś odwieść od wiary (zresztą, tych naprawdę wierzących ciężko jest odwieść i wcale nie zamierzam tego robić!), ale po to, aby można było spokojnie i krytycznie spojrzeć na niektóre rzeczy i poszerzyć swoje Horyzonty umysłowe. Tak więc – do lektury!1. Dlaczego Bóg zawierzył przekazywanie Jego słowa jednemu ze swoich omylnych dzieci? Przecież wie, że ludzie są grzesznikami. Czy profesor odważyłby się powierzyć jednemu ze swoich studentów misję prowadzenia wykładów, podczas gdy przyszłość pozostałych studentów wisiałaby na włosku? Jeżeli Bóg tak nas pokochał i chce byśmy byli przy nim, dlaczego sprawił, że nasze wieczne dusze zostały postawione w obliczu takiego niebezpieczeństwa?2. Jeśli Szatan jest największym oszustem, skąd mamy wiedzieć, że nie wykiwał Chrześcijan skłaniając ich by ubóstwiali go jak Boga (Jahwe) i teraz nakazuje im niszczyć „prawdziwego” Boga w swoim własnym imieniu? – Cice Mool

3. Jeżeli Bóg strącił diabła do piekieł, a piekło jest miejscem wiecznego potępienia, z którego już sam Bóg nie może uratować, to dlaczego kaznodzieje mówią nam, że diabeł przechadza się korytarzami szkół i kusi nastolatków do brania narkotyków i uprawiania seksu przedmałżeńskiego? Strażnik więzienny, który pozwoliłby więźniom uciec, by ci zaczęli zabijać i gwałcić, zostałby z pewnością zwolniony, a nawet osądzony za niekompetencje. – jshanahan@austin.rr.com

4. Wiele razy słyszałem od wierzących, że Szatan jest też obecny w kościołach, dlatego też nawet tam ludzie mają wciąż nieczyste myśli. Jeżeli znalazł tam drogę, skąd Chrześcijanie wiedzą, że nie odkrył również sposobu na przekręcenie Biblii? – The Infidel Guy

5. Jeżeli wszechświat jest wszędzie z definicji, dlaczego teiści pytają skąd się wziął? Jak może być jakieś gdzieś dla wszechświata skoro ten z definicji jest już wszędzie? – Chris & The Infidel Guy

6. Czy Bóg myśli? Jeśli tak, to nie może być wszechwiedzący. Pomyśl o tym. – The Infidel Guy

7. Jeżeli dusza jest niematerialna, a ludzkie ciała materialne to w jaki sposób dusza pozostaje w ciele?

8. Jeśli Bóg jest wszechwiedzący, to jak może być zawiedziony swoim stworzeniem? -Pm453ca@aol.com

9. Jeśli Bóg jest niezmienny, to jaki jest dowód na jego istnienie skoro wszystko wokół nas się zmienia? – The Infidel Guy

10. Czemu Bóg sprowadził na ziemię potop? Przecież nie poskutkował. Zło powróciło. Bóg powinien wiedzieć, że tak się stanie! Więc po co się w ogóle przejmował? – PhineasBg

11. Czemu jest tak, że teiści każą mi zbadać cały wszechświat bym mógł powiedzieć, że Boga nie ma, kiedy w rzeczywistości wystarczy zbadać jedno miejsce i nie znaleźć Boga by stwierdzić, że go nie ma skoro ma być wszechobecny? – Chris

12. Jeśli Eden był naprawdę prawdziwym rajem, to dlaczego Ewa chciała zjeść jabłko? Czyż doskonałe miejsce nie powinno zapewnić człowiekowi wszystkiego, co ten by chciał, tak by nie pragnął już niczego? – keyser soze

13. „Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć” (Rz 6, 23). Czy to oznacza, że zwierzęta również grzeszą? A organizmy jednokomórkowe? Czy rośliny grzeszą? Przecież one również umierają, nie tylko ludzie. Dlaczego zwierzę umiera, skoro nie zna moralnej różnicy pomiędzy dobrem i złem? – Nef

14. Dlaczego Wszechmocny Bóg stał się ciałem w celu złożenia w ofierze samego siebie samemu sobie tak by jego stworzenie mogło uciec przed Jego własnym gniewem? Czy w swej nieskończonej mądrości nie mógł wymyślić czegoś, choć trochę bardziej skutecznego? – Omphaloskeptic2@aol.com

15. Jeśli jesteśmy wszyscy dziećmi bożymi i nigdy nie widzieliśmy Boga, czy to czyni nas Jego bękartami? Nie wspominając już o tym, że moja matka nie poślubiła Boga. – hyasynth_vii@yahoo.com

16. Po 11 września wielu ludzi wznosiło dookoła okrzyki: “Boże, pobłogosław Amerykę” (God bless America). Dlaczego tak wciąż mówią? Z tego wynika, że Bóg nigdy niczego nie pobłogosławił. Jeśliby to uczynił to 11 września nie miałby nigdy miejsca. Teiści zwykli mówić, że „wszystko jest częścią bożego planu”. Skoro tak, to dlaczego ścigamy Bin Ladena? Czyż nie był on wraz z innymi terrorystami jedynie wykonawcą bożego planu? Wygląda na to, że Bin Laden i terroryzm nie jest naszym wrogiem, lecz Bóg.

17. Chrześcijanie mówią, że Bóg nie jest twórcą chaosu. A co powiesz na Wieżę Babel? – The Screaming Monkeys

18. Chrześcijanie twierdzą, że umierające dziecko idzie prosto do nieba. Dlaczego więc są tak przeciw aborcji? Wszystkie dzieci są pozbawiane okazji by pójść do piekła. A może też Bóg oczekuje od nienarodzonych płodów przyjęcia nauk Jezusa? – dissolvedego@satannet.org

19. Dlaczego Bóg ma uczucia (zazdrość, złość, smutek, miłość, itp.) jeśli jest wszechmocny, wszechwiedzący i wszechobecny? Uczucia powstają w reakcji na coś, więc jak Bóg może na coś reagować skoro jest wszechwiedzący i ma przewidziany plan?

20. Jeśli Jezus Chrystus jest rzekomo ciałem stworzonym przez wszechmocnego Boga… jak jest możliwe, że nie odziedziczył Grzechu Pierworodnego? Pamiętaj, jest rzekomo człowiekiem i jednocześnie Bogiem i jeżeli rzeczywiście był w pełni człowiekiem jak i Bogiem, musiał odziedziczyć Grzech Pierworodny. ??? – His Lordship, Lucifer

21. Jeśli Bóg jest ojcem Jezusa, to jak wygląda jego DNA? Czy Bóg ma spermę? Jeśli nie, to skąd Maria wzięła DNA potrzebne do stworzenia Jezusa? To czyni Marię aseksualną, a Jezusa dziewczynką, gdyż nie było chromosomu Y. – chris_crispy@hotmail.com and Rebe2amble@aol.com

22. Nigdy nie dostałem zdalnie sterowanego autka, gdy byłem dzieckiem, chociaż tak bardzo się o nie modliłem. Czy gdybym prosił o potępienie, Bóg spełniłby moje życzenie?… Uff, dzięki Boże! – dissolvedego@satannet.org

23. W Dniu Sądu Ostatecznego Jezus ma się pojawić w chmurach. Jak więc chrześcijanie po drugiej stronie globu go zobaczą? Czy będą miliony Jezusów? A co z ludźmi, którzy pracują pod ziemią? – Rebe2amble@aol.com

24. Od prawdziwego muzułmanina wymaga się, by nie robił niczego, czego nie robił prorok Mahomet. Jeśli ktoś pamięta, była kiedyś wielka debata, nt., kiedy muzułmanie mogą jeść owoce mango. Jeśli to prawda, to dlaczego do diabła islamscy fundamentaliści latają samolotami?

25. Gdyby ziemia została całkowicie zalana podczas potopu, każde żywe stworzenie by zginęło poza tymi, które przetrwałyby na arce. Skąd więc wzięło się tyle unikalnych gatunków np. w Australii, których nie ma nigdzie indziej na Ziemi?

26. Skoro Bóg jest wszechwiedzący i „jest miłością”, dlaczego doprowadził do stworzenia dziecka [człowieka], gdy wiedział, że to dziecko pewnego dnia się go wyprze i będzie musiało spędzić wieczność płonąć w jeziorze ognia? Gdybym był Bogiem nie zrobiłbym tego; mam więcej miłości do ludzi niż On. – TiredTurkeyProd

27. Jak Niebo może być krainą zupełnej błogości, skoro wiemy, że ludzie, których kochaliśmy i troszczyliśmy się o nich smażą się teraz w Piekle? – The Infidel Guy – ODPOWIEDŹ: – Gdy dostaniemy się do Nieba nie będzie bólu. Bóg wyczyści nasze wspomnienia o umiłowanych mogących być w Piekle, gdyż nie chce byśmy doświadczali ból.

28. Objawienia mają miejsce na Ziemi. A co gdy skolonizujemy Księżyc, Marsa lub zasiedlimy trwale stację kosmiczną? Czy uciekniemy od „wyroku”? – Ray Sommers – ODPOWIEDŹ: Bóg pojawi się i tam. – Jim

29. Wielu ludzi wierzy w duchy. Moje pytanie: „Dlaczego jest tak, że ludzie widzą tylko duchy ludzi lub zwierząt domowych? Czemu nie neandertalczyków lub jeszcze lepiej, dinozaurów? To byłby koszmar, zobaczyć ducha Brontozaura przechadzającego się po mieście.

30. Skoro Bóg cofnął morze, tak by Mojżesz i Żydzi mogli uciec przed Egipcjanami, to dlaczego nie otworzył bram obozów koncentracyjnych? – Guilherme Hoffmann

31. Czemu dano nam wolną wolę, kiedy obowiązkiem w naszym życiu jest podążanie zgodnie z tym, co nam kazano? Musimy przestrzegać zasad pod groźbą kary. Czy to jest wolna wola? – Gandalfs Nephew

32. “…Pan – to Bóg wieczny, Stwórca krańców ziemi. On się nie męczy ani nie nuży,…” (Iz 40, 28) . Jeśli to prawda, to dlaczego Bóg odpoczywał siódmego dnia?

33. Za każdym razem, gdy idę na pogrzeb, ksiądz mówi coś w rodzaju: “Bóg wezwał tę duszę do Nieba”, lub “Bóg powiedział, że czas iść do domu”, lub coś takiego. Jeśli Bóg wzywa tych ludzi do „domu”, to dlaczego zamykamy morderców w więzieniach? Jak możemy kogokolwiek osądzić za wykonywanie woli bożej?

34. Czy Adam i Ewa mieli pępki?

35. Konserwatywni Żydzi używają imienia Jahwe jako imienia Boga, gdyż jego prawdziwe imię jest przypuszczalnie niewymawialne. Moje pytani brzmi: Jak ludzie mogą wzywać imię Pana na daremnie, kiedy nikt w rzeczywistości nie zna jego imienia?

36. Czemu Bóg jest przeważnie określany jako “On”?

37. Jeśli urodzisz się opóźnionym czy to oznacza, że twoja “dusza” jest również opóźniona? – Matt Edwards

38. Planeta Ziemia, jak jesteśmy wiarygodnie poinformowani ma kilkanaście miliardów lat [ok. 4,5 mld lat – przyp. tłum.]. Ostatnie dinozaury wymarły jakieś 70 milionów lat temu. Homo sapiens, jedyna forma życia według chrześcijańskiej doktryny, która jest jedynym obiektem zainteresowań Boga wg. ich poglądów nie jest starsza niż 100 000 lat. W jaki sposób w świetle tych faktów judeo-chrześcijański Bóg spędzał te miliardy lat, póki nie stworzył ludzi, którzy sprawili, że stał się taki zajęty? – Trish Huesken/John Perkins

39. Skoro człowiek jest stworzony na wzór i podobieństwo Boga, to czy oznacza to, że Bóg ma penisa? – Terry Clark

40. Czemu nie możemy poczekać, aż dostaniemy się do Nieba by czcić Boga?

41. Jaki jest cel modlitwy? Co ograniczona istota może powiedzieć wszechmocnemu i wszechwiedzącemu bóstwu, czego ono by jeszcze nie wiedziało?

42. Skoro Bóg ma w stosunku do Ciebie plan, który nie może zostać zmieniony, to naprawdę masz wolną wolę?

43. Jeśli “dusza” jest całym tobą (esencją), to dlaczego jeśli masz wypadek, tracisz pamięć, nie funkcjonujesz i możesz być sparaliżowany to waży o tym uszkodzenie mózgu, a nie tak ważna „dusza”? – Matt Edwards

44. Chrześcijanie lubią mówić dużo o tym, co Jezus poświęcił. Ale skoro Jezus był wszechwiedzącym Bogiem, to czy w momencie, gdy umierał nie wiedział, że za mniej niż 3 dni znajdzie się w Niebie by rządzić? Jeśli Jezus „żyje” i króluje w Niebie to co tak naprawdę poświęcił? – Cyndy Hammond

45. Skoro wszechmocny Bóg chce byśmy wszyscy go poznali, to dlaczego nie wszyscy go znają?

46. Gdzie jest Piekło i Niebo? Wierzono, że Niebo jest gdzieś w chmurach, do czasu, gdy współcześni astronomowie nie dowiedli czego innego.

47. Skoro dzieło boże jest tak doskonałe to po co mężczyznom sutki?

48. Skąd Adam i Ewa mogli wiedzieć, że to źle być nieposłusznym w stosunku do Boga, jeśli nie zjedli jeszcze owocu drzewa poznania dobra i zła? Nie można ich pociągać do odpowiedzialności, jeśli nie zdawali sobie sprawy z tego, co robią.

49. Skoro Bogu nie pasowały nieobrzezane członki, to dlaczego wpierw stworzył mężczyznę z napletkiem?

50. Jeśli Bóg jest wszechwiedzący to nie ma rzeczy, którą moglibyśmy go zaskoczyć? Jeśli tak, to czemu tak często reagował na to co robimy?

51. Jeśli reinkarnacja jest prawdą to jak to możliwe, że populacja rośnie? Skąd się biorą te dodatkowe „dusze”? – Matt Edwards

52. Czemu wszechmocny, wszechobecny Bóg potrzebuje pomocy ludzi lub aniołów by głosić swoje słowo i je spełniać?

53. Jak Jezus wstąpił do Nieba wraz ze swym ciałem, kiedy Paweł mówi, że ciało nie może dostąpić Królestwa Niebieskiego? (1 Kor 15, 50)

54. Skoro Bóg chce byśmy żyli prawo i wybierali „dobro”, to czemu stworzył zło? (Iz 45, 6:7). Nie wspominając o tym, że już wiedział, którzy ludzie nie wybiorą „dobra”, więc po co tworzył ich na początku? Wygląda na to, że wielu rodzi się po to by iść do Piekła.

55. Słyszę chrześcijan mówiących cały czas o wojnie pomiędzy Niebem a Piekłem. Jeśli to prawda, to czy Bóg ma ograniczenia mocy? Tylko człowiek prowadzi wojny, ze względu na ograniczenia i z przezorności. Bóg ma wszystko: wszechmoc i wszechwiedzę, nie ma powodu do wojny.

56. Biblia jest pełna zdań zaczynających się od: “I Pan zobaczył”. Czy nie wiedział o tym już wcześniej?

57. Biblia twierdzi, że na początku Bóg stworzył Niebo i Ziemię. Nie mówi nic o wszechświecie. Niektórzy powiedzą, że niebo było przestrzenią kosmiczną, a w takim razie, kiedy Bóg stworzył Niebo duchowe? A jeśli niebo było duchowym Niebem, to kiedy Bóg stworzył wszechświat?

58. Jeśli chrześcijanie mówią, że wiedzą, iż Bóg istnieje i czyni cuda, to na co im wiara? Wiara to nie wiedza.

58. Przeszczepy mózgu w końcu będą możliwe, a gdzie będzie wtedy dusza?

60. Jeśli Bóg naprawdę chce byśmy go poznali, to dlaczego nie wszczepił wiedzy o nim w nasze umysły w momencie narodzin? W ten sam sposób, jak twierdzi wielu teistów, wszczepił nam poczucie dobra i zła.

61. Jeśli Bóg był ojcem Jezusa (nie Józef), to dlaczego drzewo genealogiczne Jezusa jest poprowadzone przez Józefa? – Cyndy Hammond

62. Chrześcijanie mówią, że skoro my i nasz wszechświat jest inteligentnym dziełem, to musiał zostać stworzony przez Boga. Ale wtedy Bóg również nim jest, więc kto go stworzył? – Rathish Sriparavastu

63. Dlaczego prawie każdy atrybut Boga jest równoznaczny z nieistnieniem? (np. bezcielesny, niematerialny, niezgłębiony, niezrozumiały, niewypowiedziany, niepoznawalny itp.)

64. Czemu Bóg nie pojawi się przed każdym w tym samym czasie? Wszyscy na świecie by wiedzieli, że on istnieje. I proszę nie mówić, że już to próbował. Z pewnością Bóg wie dokładnie jak przekonać do siebie nędznego człowieka.

65. Cytując za Nowym Testamentem (Mt 5, 17:18): „Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni.” Więc skoro Jezus wciąż nie zmienił „prawa” to czemu nadal nie palimy wiedźm, kamienujemy cudzołożnic i nieposłusznych dzieci, nie zabijamy homoseksualistów, nie wyganiamy ludzi pracujących podczas Sabatu (pielęgniarki, lekarze itp.), nie rozlewamy krwi na ołtarze, nie urywamy głów małym ptakom, no i oczywiście nie składamy bogom ofiar z ludzi. – Sheila L. Chambers

66. Jeżeli wierzący mogą przyjąć, że Bóg zawsze tu był to dlaczego nie mogą zaakceptować podobnej i bardziej prawdopodobnej tezy, że wszechświat istniał od zawsze w pewnej formie?

67. Jeśli historia Arki Noego jest prawdziwa to co Noe robił z odchodami wszystkich zwierząt? Nie było nawet odpowiedniej wentylacji. Cholera, a co jadły mięsożerne zwierzęta? A gdzie były dinozaury i jednorożce w tym wszystkim?

68. Który miłosierny bóg przyjmuje w ofierze swoją własną kreację? Zwłaszcza syna? – Reverend Heresy

69. Czy Jezus był Bogiem pod ludzką postacią? Jeśli tak, to Bóg ratował nas przed samym sobą. Trochę samolubne, czyż nie? To jest to, co chrześcijanie bezwiednie głoszą przyjmując, że Jezus jest Bogiem.

70. Wielu chrześcijan twierdzi, że człowiek nie może osądzać wyroków boskich jako złe, ponieważ Bóg ma plan i jest właśnie Bogiem. To stawia nas w sytuacji, w której musimy uznać, że nikt nie może również stwierdzić czy Bóg jest dobry. Czy w takim razie Bóg jest amoralny? Wygląda na to, że moralność jest subiektywnym pojęciem różniącym się w zależności od kultury. W takim razie, jak możemy osądzać Boga w którąkolwiek ze stron?

71. Czemu Bóg stworzył niewierzących i karze ich za bycie takimi, jakimi ich stworzył? – Cyndy Hammond

72. Czym jest plan boski? Wszechwiedzący, wszechmocny Bóg nie potrzebuje planów. Plany są znakiem ograniczenia mocy. Robimy je, bo nie jesteśmy wszystkowiedzący, ani wszechmocni. Dla Boga plan lub projekt jest tylko czymś, co robi go bardziej ludzkim jak Ty i ja. Ograniczonym.

73. Wielu ludzi wierzy w istnienie duszy. Jeśli przypuszczalnie możemy widzieć, wąchać, smakować, czuć oraz słyszeć bez naszego ciała to czy je potrzebujemy? Czyż ciało nie jest marnotrawstwem? Czemu nie jesteśmy po prostu „duszami” unoszącymi się w przestrzeni? – Matt Edwards

74. Jak miłościwy i kochający Bóg może oglądać miliardy swoich dzieci płonące wielokrotnie przez całą wieczność?

75. Przed wynalezieniem pisma (5000 lat p.n.e.), na jakiej podstawie Bóg sądził ludzi, którzy umarli zanim został spisany tekst hebrajski i grecki (Biblia). [tłumaczenie dosłowne] – agent2g@aol.com

76. Jak dusze mogą się palić? Czyż nie są one istotami niematerialnymi? Słyszałem coś o duchowych spłonięciach ale… sza! Bóg na pewno wysila się tylko po to by torturować dzieci, które kocha. Jak ktoś może trzymać się barbarzyńskiej wiary, że coś musi umrzeć by uspokoić bóstwo po popełnieniu złego uczynku? – Nickolaus Wing

78. Chrześcijanie mówią, że wszystko jest częścią boskiego planu. Jeśli tak, to co za różnica czy się modlą czy nie? – Rathish Sriparavastu

79. Dlaczego SIDS (Syndrom Nagłej Śmierci Noworodków) ma w ogóle miejsce? Czemuż Bóg miałby pozwolić żyć dziecku przez tak krótki czas? Czemu nie dać mu po prostu się nie urodzić? – Terry Clark

80. Czemu Bóg nie zakazał Adamowi i Ewie jeść z innego magicznego drzewa? – damon@internetwis.com

 

62. Kościół Katolicki: Cała prawda 12 styczeń 2008 (sobota)

Zaszufladkowany do: Kościół, historia — HaeS @ 7:08 am

No to, co teraz przeczytacie, natknąłem sie przypadkiem w Internecie.  Być moze to wszystko nie jest do konca prawda, moze jest tu nieco przeklaman i przeinaczen, nadinterpretacji i przemilczen, ale mimo wszystko lista robi wrazenie. Poczytajcie i przemyslcie sobie, bo jest co przemysliwac:

Historia kosciola:

II wiek
- Rzymski filozof Celsus poswiadcza falszowanie pism chrzescijanskich, mowiac o rewizjonistach: “przerabiali Pisma Swiete z ich pierwotnej postaci i usuneli wszystko, co pozwalalo im na odparcie skierowanych przeciwko nim zarzutów.”
- Uczeni wykazali, ze wszystkie cztery uznane przez Kosciol Ewangelie zostaly przerobione i poprawione.

III wiek. Az do III wieku wyznawcy chrystianizmu nie slyszeli o wieczystym dziewictwie Maryji. Ewangelia Mateusza informuje , iz Jozef “nie zblizal sie do Maryji, az porodzila syna”.”Zblizenie sie” oznacza w Biblii malzenskie wspolzycie.
(Fakt wspolzycia Jozefa z Maryja po narodzinach Jezusa bedzie oczywisty dla kazdego, komu koscielne dogmaty nie zakazuja logicznego wnioskowania.)

312 r. Bitwa pod mostem mulwijskim – Chrzescijanstwo staje sie jedna z religii panstwowych Rzymu. Powstanie Instytucji Kosciola Katolickiego. Poczatek przesladowania i mordowania przedstawicieli innych wyznan.

319 r. Cesarz Konstantyn ustanowil prawo zwalniajace kler od placenia podatkow i sluzby w armii.

321 r. Cesarz Konstantyn nakazuje swiecic niedziele zamiast dotychczasowej soboty.

325 r. Cesarz Konstantyn na soborze nicejskim ustanawia kanon pisma “swietego” i “dwojce swieta” awansujac Jezusa do miana Boga. Jezus z Betlejem ma zastapic dotychczas czczonego Mitre.
-Narodziny Boga Mitry przypadajace na dzien 25 grudnia, staja sie data przyjscia na swiat Jezusa.
-Wniebowziecie Mitry w okresie rownonocy wiosennej staje sie chrzescijanskim swietem wielkanocy.
-W Rzymie na Wzgorzach Watykanckich, chrzescijanie przejmuja swieta grote Mitry, czyniac z niej siedzibe Kosciola katolickiego
-Wystepowanie wyraznych podobienstw do mitryzmu, ojcowie chrzescijanstwa tlumacza dzialanoscia diabla.

330 r. Wprowadzenie zwyczaju czczenia zmarlych (”swietych”) i ich relikwii

355 r. Biskupi zostaja uwolnieni spod nadzoru sadow swieckich.

360 r. Wprowadzenie zwyczaju czczenia aniolow

381r. Do obowiazujacej dotychczas konstantynskiej “Dwojcy Swietej” cesarz Teodozjusz dolaczyl trzecia osobe tzw.”Ducha Swietego”. Dzialo sie to na soborze w Konstantynopolu

391 r. W Aleksandrii Chrzescijanie spalili najwieksza na Ziemi biblioteke, w ktorej przechowywano okolo 700 000 starozytnych zwojow. Zamknieto starozytne akademie, skonczylo sie nauczanie kogokolwiek poza murami kosciolow.

431r. Wyrazenie “Xristo Tokos” – Matka Chrystusa – zostalo zastapione na “Teo Tokos” – Boga Rodzica.

539 r. Ustanowiono wladze papiezy oraz ofiare mszy swietej.

- Na soborze w Macon biskupi glosowali nad problemem, czy kobiety maja dusze.

593 r. Papiez Grzegorz I wprowadzil wiare w czysciec, dla uzdrowienia finansów kurii rzymskiej poprzez sprzedaz odpustow od kar czyscowych.

600 r. Wprowadzono lacine do liturgii.

715 r. Wprowadzono modlitwy do Marii Panny oraz swietych.

726 r. W Rzymie zaczeto czcic obrazy.

- Kosciol rzymski z Dziesieciu Boskich Przykazan usunal drugie, ktore brzmi:
“Nie uczynisz sobie obrazu rytego ani zadnej podobizny tego, co jest na niebie w gorze i co na ziemi nisko, ani z tych rzeczy, ktore sa w wodach pod ziemia. Nie bedziesz sie im klanial ani sluzyl”
- Otwarlo to droge do handlu obrazami, szkaplerzami, krzyzami, posagami itp. Przykazan jednak musialo pozostac dziesiec. Podzielil wiec kosciol ostatnie przykazanie, mowiace o niepozadaniu ani zony, ani osla, ani wolu, na dwie czesci i odtad katolicy maja tez Dziesiec Przykazan, tak jak i Zydzi.

783 r. Nastal zwyczaj calowania nog papieza.

813 r. Ustanowiono Swieto Wniebowziecia Maryji

993 r. Papiez Leon III zaczal kanonizowac zmarlych.

X wiek – Cala Europa znalazla sie pod panowaniem Kosciola.Zalamuje sie aktywnosc na polu medycyny, techniki, nauki, edukacji, sztuki i handlu. Rozpoczyna sie mroczny okres w historii Europy.

1000 r. Ustanowiono Uroczystosc Wszystkich Swietych i Dzien Zadusznych.

1015 r. Wprowadzono celibat dla duchownych aby rozwiazac problem przejmowania spadkow przez ich rodziny .(Przedtem duchowni mieli zony i dzieci).

1077 r. Papiez Grzegorz VII ustanowil “klatwe”

1095 r. Papiez Urban II wezwal rycerzy Europy do zjednoczenia i marszu na Jerozolime. Zainicjowal w ten sposob pierwsza wyprawe krzyzowa.
Papiez oglosil, iz “Wyklety bedzie ten, kto powstrzyma swoj miecz przed rozlewem krwi”.

1099 r. Masakra Muzulmanow i Zydow w Jerozolimie. Kronikarz Rajmund pisal:
“Na ulicach lezaly sterty Glow, rak i stop. Jedni zgineli od strzalow lub zrzucono ich z wiez; inni torturowani przez kilka dni zostali w koncu zywcem spaleni. To byl prawdziwy, zdumiewajacy wyrok Boga nakazujacy, aby miejsce to wypelnione bylo krwia niewiernych.”

XII wiek – Uczony i filozof, swiety Tomasz z Akwinu glosil, ze zwierzeta nie maja zycia po smierci ani wrodzonych praw, oraz ze “przez nieodwolalny nakaz Stworcy ich zycie i smierc naleza do nas”.

1116 r. Sobor Lateranski ustanowil spowiedz “na ucho”. Taka forma spowiedzi pozwalala na sprawowanie wiekszej kontroli nad ludzmi, oraz na “wywiad srodowiskowy”.

1140 r. Ulozono i przyjeto 7 sakramentow swietych.

1204 r. Zaczela dzialac Swieta Inkwizycja. Sludzy kosciola zameczyli i spalili zywcem miliony ludzi. Spalanie ludzi, praktykowane w XX wieku przez nazistow, po raz pierwszy zastosowane bylo na skale masowa przez chrzescijanska inkwizycje.
Majatki “heretykow” przejmowane byly przez kosciol i inkwizytorow. Jak na ironie inkwizytorzy wybierani byli najczesciej sposrod dominikanow i franciszkanow, ktorzy slubowali zycie w ubostwie…
-Nawet w XXI w Watykan nie dopuszcza nikogo do archiwow dotyczacych inkwizycji.

“Encyklopedia katolicka” twierdzi,iz inkwizycja “duzo zdzialala dla rozwoju cywilizacji”.

1208 r. Papiez Innocenty III zaoferowal kazdemu, kto chwyci za bron, oprocz boskiego zbawienia, rowniez ziemie i majatek heretyków. Rozpoczela sie Krucjata Albigenska, ktorej celem bylo wymordowanie Katarow. Szacuje sie, ze Krucjata Albigenska pochlonela milion istnien ludzkich, i dotknela wieksza czesc populacji poludniowej Francji. Przeor, dowodzacy wojskami krucjaty, gdy mu sie skarzono, ze trudno jest odroznic wiernych od heretyków, odpowiedzial: “Zabijac wszystkich. Bog ich odrozni”.

- Papiez Innocenty III twierdzi: “Kazdy kto probuje stworzyc wlasny wizerunek Boga niezgodny z dogmatem Kosciola musi byc bez litosci spalony”.

1229 r. Papiez Grzegorz IX zakazal czytania Biblii pod sankcja kar inkwizycyjnych.

1231 r. Nakaz papieski zalecal palenie heretyków na stosie. Pod wzgledem technicznym pozwalalo to uniknac rozpryskiwania sie krwi.

1252 r. Tortury zostaja prawnie dozwolone przez Kosciol (zostaly ustanowione przez
papieza Innocentego IV)
- Tortury obejmowaly : lamanie na kole, wieszanie za rece z ciezarami u nog, sciskanie czulych czesci ciala, sadzanie na goracych weglach lub zelazie, wylamywanie stawow, gotowanie zywcem itp. Byla to “ludzka” – jak zapewnia kosciol – metoda badan.
-Na narzedziach tortur umieszczano motto: “Chwala niech bedzie panu”…

1263 r. Zatwierdzono przyjmowanie komunii pod jedna postacia.

1264 r. Ustanowiono uroczystosc Bozego Ciala.

1275 r. Pojawily sie dyskusje na temat placenia daniny. W odpowiedzi papiez ekskomunikowal cale miasto, Florencje.

XIV wiek Wybucha epidemia czarnej smierci, Kosciol wyjasnial, ze wine za ten stan rzeczy ponosza Zydzi, zachecajac przy tym do napasci na nich.

1311 r. Papiez Klemens V jako pierwszy ukoronowal sie potrojna korona wladcy.

1326 r. Niezgodnosc przesadnie bogatej organizacji Kosciola z gloszonymi
przez nia ideami Jezusa Chrystusa ,doprowadzila do ogloszenia bulli papieskiej “inter nonnullos”, w ktorej uwazano za herezje twierdzenia, jakoby Jezus i Jego apostolowie nie posiadali zadnej wlasnosci w postaci dobr materialnych.

1378-1417 r. Dochodzi do tzw. “Wielkiej Schizmy”. Wladza jest podzielona miedzy dwoch papiezy – jednego urzedujacego w Rzymie,
drugiego w Avignon. Spory nie dotyczyly religii, ale polityki i wladzy

1450-1750 r. Okres polowania na czarownice. Straszliwymi torturami zameczono setki tysiecy kobiet posadzanych o czary.
- Dzieci mozna bylo rowniez oskarzac o czary: dziewczynki po ukonczeniu 9,5 lat, chlopców po ukonczeniu 10 lat. Mlodsze dzieci torturowano w celu uzyskania zeznan obciazajacych rodzicow. W procesach o czary brane byly pod uwage “zeznania” dwulatków
-Tortury obejmowaly : lamanie kolem, wieszanie za rece, biczowanie, przypiekanie, gotowanie w oleju, wbijanie kolcow w oczy,
wyrywanie obcegami piersi i narzadow plciowych.

1484 r. Papiez Innocenty VIII oficjalnie nakazal palenie na stosach kotow domowych razem z czarownicami. Zwyczaj ten byl praktykowany przez trwajacy setki lat okres polowan na czarownice.
- Wiara, ze zwierzeta sa posrednikami diabla, doprowadzila do zalamania sie naturalnej kontroli liczebnosci populacji gryzoni. Celem ataku gorliwych chrzescijan najczesciej byly koty, wilki, weze, lisy, i biale koguty. Poniewaz wiele z tych zwierzat polowalo na roznoszace choroby gryzonie, ich eliminacja wzmogla wybuchy epidemii.

1492 r. Kolumb odkryl Ameryke . Inkwizycja szybko postepuje sladami odkrywcow.

1493 r. Bulla papieska uprawomocnila deklaracje wojny przeciwko wszystkim narodom w Ameryce Poludniowej, ktore odmowily przyjecia chrzescijanstwa.

- Rozpoczela sie kolejna bestialska rzez w imie Boga.Wbijano ciezarne kobiety na pale, cwiartowano zywcem indianskie niemowleta, przywiazywano ofiary do luf armatnich i puszczano je z dymem, rozrywano ludzi przy pomocy koni, mordowano, gwalcono, ucinano rece, nosy, wargi, piersi.

-Jezuita Jose de Anchieta, twierdzil:”Miecz i zelazny pret to najlepsi kaznodzieje”. Ten oto barbarzynca, zostal beatyfikowal w 1980 r. przez papieza, ktory nazywal go “apostolem Brazylii, wzorem dla calej generacji misjonarzy”. Bandyta, ktory w bestialski sposob unicestwil tysiace ludzkich istnien, uznany zostal za swietego…

- Gdy katoliccy “misjonarze” zawitali do Meksyku, zylo tam okolo 11 milionów Indian, a po stu latach juz tylko 1,5 miliona. Slowo Boze zawiezione w tamte rejony “pieknie zaowocowalo”.

- Podczas pobytu na tamtych ziemiach, papiez nazwal ta zbrodnie przeciwko ludzkosci “dzielem ewangelizacji i pokoju”.

1563 r. Ustalono, ze tradycja Kosciola jest wazniejszym zrodlem objawienia od Slowa Bozego.

1572. We Francji 24 sierpnia zamordowano 10 000 protestantów. Papiez Grzegorz XIII napisal potem do krola Francji Karola IX: “Cieszymy sie razem z toba, ze z Boska pomoca uwolniles swiat od tych podlych heretykow”

1543 r. Kopernik publikuje teorie heliocentryczna.Jego dzielo trafia na koscielny indeks ksiag zakazanych i pozostaje tam az do 19 wieku. (Czyli az do 19 wieku kosciol uznaje, iz ziemia tkwi nieruchomo w centrum Wszechswiata).

1584 r. Giordano Bruno twierdzi iz gwiazdy sa innymi Sloncami, wokol ktorych moga krazyc inne planety, a na nich zyc inne istoty. Za swoje poglady zostaje spalony zywcem na stosie. Egzekucje opozniono o dwa lata z rozkazu papieza Klemensa VIII. Papiezowi zalezalo, by stos na Campo dei Fiori stal sie jedna z atrakcji dla pielgrzymow.

1633 r. Galileusz probuje rozpowszechniac teorie heliocentryczna. Zostaje zatrzymany przez Inkwizycje i pod grozba tortur zmuszony do odwolania swych pogladow.Inkwizycja skazuje go na dozywotni areszt domowy.

- Poglady swietego Augustyna odzwierciedlaly “naukowe” podejscie Kosciola do swiata: “Jest to niemozliwe, aby po przeciwnej stronie Ziemi znajdowali sie ludzie,
gdyz w Pismie Swietym nie ma wzmianki o takim rodzie wsrod potomkow Adama.”

1854 r. Wprowadzono dogmat o Niepokalanym Poczeciu Najswietszej Maryji Panny.

1855 r. Sprzeciw Kosciola wobec Konstytucji Stanow Zjednoczonych. Kosciol glosil iz “wolnosc to bluznierstwo, wolnosc to odwodzenie innych od prawdziwego Boga. Wolnosc to mowienie klamstw w imie Boga”.

1870 r. Wprowadzono dogmat o nieomylnosci papieza.

-Poczatek XX wieku – Papiez Leon XIII nadal udowadnia, ze najwyzsza kara daje sie uzasadnic nastepujaco: “Kara smierci jest niezbednym i skutecznym srodkiem dla osiagniecia celu Kosciola, gdy buntownicy wystapia przeciw niemu i narusza jednosc duchowa”.

1917 r. Tortury byly prawnie dozwolone przez Kosciol od roku 1252, w ktorym zostaly ustanowione przez papieza Innocentego IV, az do roku 1917,
w ktorym to zaczal obowiazywac nowy Codex Juris Canonici.

1931 r. Papiez Pius XI wydaje encyklike “Non abbiamo bisogno”, w ktorej jest mowa o wdziecznosci kosciola dla faszyzmu za zlikwidowanie wroga – socjalizmu.

1933 r. Hitler oswiadczyl, ze w chrzescijanstwie widzi “niezachwiany fundament moralnosci; dlatego “obowiazkiem naszym jest utrzymanie i rozwijanie
przyjaznych stosunkow ze Stolica Apostolska”.W czasie II Wojny Swiatowej papiez Pius XII przyjmowal na codziennych audiencjach niemieckich zbrodniarzy wojennych, udzielajac im blogoslawienstwa.

1950 r. W petycji do Watykanu, katolicy prosza o dogmatyzacje fizycznego wniebowziecia Maryji. W odpowiedzi Watykan uchwala dogmat o wniebowzieciu Najswietszej Maryji Panny (w Ewangeliach nie ma slowa o tym).

1965 r. Dopiero w 1965 roku kosciol niewaznil potepienie Galileusza.

1968 r. Papiez Pawel VI oglasza encyklike “Humanae vitae”, z ktorej skutkami rodziny katolickie borykaja sie do dzisiaj. Jedynymi srodkami regulacji urodzin
dopuszczonymi przez kosciol pozostaje wstrzemiezliwosc plciowa i metoda kalendarzyka, a kazdy stosunek plciowy ma miec na celu poczecie zycia. Encyklika papieska nie przeszkadza jednak Watykanowi na posiadanie udzialow i czerpanie zyskow z produktow firmy “Instituto Farmacologico Serono”, ktora wypuszcza na rynek niezwykle dochodowy srodek antykoncepcyjny o nazwie “luteolas”.

1971 r. FBI wpada na trop sfalszowanych przez nowojorskich gangsterow papierow wartosciowych na sume 14 milionow dolarow.
Odbiorca okazuje sie Bank Watykanski. FBI ustala ze byl to zabieg probny przed docelowa operacja na kwote 1 miliarda dolarow.

1977 r. Papiez Pawel VI wyjasnia, ze kobieta ma zakazany wstep do kaplanstwa, poniewaz “nasz Pan byl mezczyzna”.

1978 r. Papiezem zostaje Albino Luciani , czlowiek niezwykle skromny,postepowy i uwielbiany przez masy , ktorego pontyfikat trwal tylko 33 dni.
Zgadzal sie na stosowanie srodkow antykoncepcyjnych, dopuszczal kaplanstwo kobiet, sprzeciwial sie celibatowi.
Postanawia zniszczyc mafijne struktury watykanskich finansow, a nastepnie oczyscic Watykan i Kosciol z oszustow i
aferzystow. Sporzadza liste 121 purpuratow watykanskich do natychmiastowego zdymisjonowania. Tuz przed rozpoczeciem zaplanowanych czystek umiera 28 wrzesnia po “zjedzeniu niestrawnego posilku” (zostaje otruty). Nie przeprowadzono sekcji zwlok. Jego testament ginie w tajemniczych okolicznosciach.

 

61. IT Crowd Sezon 1/Sezon 2 (po polsku: Technicy-Magicy) 11 styczeń 2008 (piątek)

Zaszufladkowany do: Seriale — HaeS @ 7:32 pm

Seriali komediowych (tzw. sitcomów) powstało już dość dużo. Na tyle dużo, aby wybicie się ponad przeciętny poziom i stworzenie postaci, które pozostaną w naszej pamięci przez lata było zadaniem praktycznie niewykonalnym. Udało się to twórcom “Allo, Allo” czy “Świata według Bundych” (pierwszy serial IMO świetny, drugi – dolne stany stref średnich), ale konia z rzędem temu, kto pamięta jeszcze takie seriale jak “Skrzydła”, “Webster” albo “Trzecia planeta od słońca”. Ot – było coś tam, obejrzało się swojego czasu, a teraz to już pewnie nawet ci, co to kręcili ledwie o tym pamiętają. I takich właśnie sitcomów – skazanych na zapomnienie – jest najwięcej.

Któregoś dnia, włączywszy telewizor (co naprawdę rzadko mi się zdarza!), ujrzałem taki właśnie serial komediowy. Dwóch facetów i kobieta, jakieś tam śmieszne dialogi, podkładany śmiech – ogólny standard. Ponieważ poza obradami sejmu, telezakupami i meczem koszykówki (która mnie nic, a nic nie rusza) nic mądrego nie było do obejrzenia, a cierpiałem akurat na nadmiar wolnego czasu, spędziłem niespełna pół godziny oglądając historię o tym, jak Jen odnalazła Richmonda w piwnicy (kto oglądał, już wie o którym odcinku mówię). Nie powiem, jak na serial komediowy sposobało mi się, ale nie aż na tyle, żeby się zainteresować tym serialem. No i o sprawie zapomniałem.

Kilka miesięcy później trafiłem do Chełmka, gdzie jeden z moich przyjaciół “poczęstował” mnie płytką z pierwszym sezonem. Nie odmówiłem, obejrzałem wszystko i stwierdziłem: TO JEST NAPRAWDĘ DOBRY SERIAL! Osią fabuły są relacje między trójką pracowników działu komputerowego w biurowcu dużej korporacji. Dwójka z nich to Moss i Roy – żyjący we własnym świecie maniacy komputerowi, nieprzystosowani społecznie, niesamodzielni życiowo i popełniający mnóstwo gaf przy każdej okazji. Pomimo tego, że scenarzyści stworzyli dwie postacie o podobnym profilu, postarali się, aby każdy z nich miał własną osobowość. Moss jest bezpośredni, nie używa i nie rozumie aluzji ani metafor, działa troszkę jak komputer. Roy z kolei stara się wyjść do ludzi – podrywać dziewczyny oraz udzielać się towarzysko, niestety z marnym skutkiem, stając się na każdym kroku pośmiewiskiem. Do tej dwójki dokoptowano Jen – kobietę która ma być ich szefową pomimo tego, że jedyne, co umie zrobić na komputerze to wysłać e-maila. Na pierwszy rzut oka wydaje się ona być zupełnie do tego towarzystwa zupełnie niedopasowana, ale to tylko pierwsze wrażenie. Jej charakterystyczy styl bycia, myślenia i postępowania sprawia, że z czasem wydaje się, że właśnie w towarzystwie Mosa i Roya Jen czuje się najlepiej. Od czasu do czasu pojawiają się też inne postacie. Nie będę teraz ich omawiał, bo nie o to przecież chodzi.

Dotychczas nakręcono 12 odcinków (2 serie x 6 odcinków). Gagi są dość dobre, dużo jest śmiesznych tekstów, nawiązań do współcznej popkultury, zwyczaje Roya i (w szczególności Mossa) przyprawiają o zawrót głowy. A próbkę humoru zawartego w serialu rzucam tutaj:

i tutaj:

Nie idzie tego serialu nie polecić. Jedynym problemem jest jego niska promocja – poleci sobie raz czy dwa w TVP, ludzie go obejrzą i zapomną. A szkoda, bo to jeden z ciekawszych i wartych zapamiętania sitcomów.

 

60. Product Placement, czyli kiedy brak reklamy jest gorszy od reklamy. 3 styczeń 2008 (czwartek)

Zaszufladkowany do: TV — HaeS @ 7:32 pm

Wiem, jak wielu ludzi brzydzi się product placementem. Mówi się powszechnie o robieniu baranów z ludzi, sugerowaniu nieistniejącej rzeczywistości, podawaniu danych subiektywnych jako obiektywne, a nawet o składańcu reklam z przerwami na reklamy. Nie sposób odmówić takiemu rozumowaniu racji – sporo jest w tym wszystkim prawdy, product placement skutecznie brzydzi ludziom życie, zaś szczyt bezczelności w tej dziedzinie osiągnęli scenarzyści serialu “Na Wspólnej” z tym ich wielkim kupowaniem Liveboxa w TP. Niestety, filmiku nie pokaze, bo jakis cwok usunal to z YouTube (prawo autorskie dawno temu przekroczylo to juz granice smiesznosci), ale wierzcie mi na slowo – byl hardkor.

Z drugiej jednak strony…Czasem aż się prosi o to, aby jakiś PP był. Jak widzę Rysia z Klanu czytającego “Przegląd Światowy”, Madzię Marszałek odczytującą maile przy pomocy bliżej niezidentyfikowanego programu działającego w bliżej nieznanym systemie operacyjnym, samochód ze zdjętym logo albo też komórkę odzywającą się jakimś monofonicznym drrrrrrrrr, drrrrrrrrrrrr, to aż się odechciewa czegokolwiek oglądać.

Nie czarujmy się – zdecydowana większość userów nie bedących profesjonalistami korzysta z Windowsa. Dlaczego więc maskuje się przed widzem ten oczywisty fakt? Na listach przebojów są określone piosenki. Słyszymy je na codzień w radiu, w telewizji, a nawet u fryzjera. Dlaczego do ciężkiej jasnej nie można ich usłyszeć w serialu? Dlaczego w Złotopolskich na każdej zabawie są wciąż te same mocno zakurzone szlagiery sprzed 10 lat, a nie ma najnowszych utworów? Dlaczego jak bohaterom w “M jak Miłość” dzwoni telefon, to nie ma on żadnej modnej melodyjki z MP3, tylko suchy dźwięk? Dlaczego jak bohater pije coś z puszki, to puszka nie ma etykiety, skoro na 99% to będzie Pepsi, Coca-Cola, 7UP, Sprite, Mirinda, Fanta bądź jeden z kilku mniej popularnych napojów a’la Mountain Dew czy Lipton Ice Tea. Wszystkie marki są dość powszechnie znane, zaś wymyślanie na siłę nowych przyczynia sie tylko do jednego: zwiększenia poczucia sztuczności serialu.

Naprawdę, miło się ogląda film, w którym bohater czyta NORMALNĄ gazetę, taką, jaką każdy z nas może kupić, w której idzie do sklepu i prosi o Absolwenta i dwa Żywce, karmi swojego psa Pedigree Palem, a na koniec włącza komputer, skąd słychać charakterystyczny dźwięk uruchamiania systemu Windows. I od razu człowiek czuje się ja w domu, a nawet bohaterowie “Plebanii” stają się nam bliżsi. Bo żyją w naszym świecie, a nie jakimś równoległym, gdzie nie wynaleziono coca-coli.

O ile oczywiście nic nie jest nadmiernie eksponowane i nie eksponuje sie jednej i tej samej marki, bo sie rzygac chce od tego. Chodzi o to, aby bylo NATURALNIE. Tak, jak w moim pokoju. Radio Panasonica, obudowa Tracera, głośniki jakiegoś sunny line’a (firma klasy C), klawiatura Qline (też ponoć syf, ale ja jestem zadowolony) , myszka A4tech i woda “Żywiec zdrój” na stole. Aha, i telekomunistyczny modem. U każdego z nas znajdują się mniej lub bardziej popularne marki, lepsze lub gorsze marki – tylko kurcze Piotrek Zduński z bratem Pawłem są jakiś inni. I to mnie wkurza niemiłosiernie, bardziej jeszcze od tego, kiedy reklamy PP się na ekranach TV pojawiają.

 

59. Życzenia Noworoczne 1 styczeń 2008 (wtorek)

Zaszufladkowany do: Z życia, rozrywka, społeczeństwo — HaeS @ 7:56 pm

Z okazji Nowego Roku wszystkiego NAJ (no, moze poza najgorszym) zyczy wam HaeS. Jako “prezent” noworoczny rzucam ruską piosenkę noworoczną. Co prawda stare to jak świat, ale może ktoś jezscze nie widzial. Piosenka moze i smieszna, teledysk fatalny, a chlopaki wygladaja jak pedałki, ale mimo wszystko wpada w ucho i jest tak niesamowicie sympatyczne, ze po prostu nie mogłem sie powstrzymac. Enjoy!

 

58. Życie po życiu 1 styczeń 2008 (wtorek)

Zaszufladkowany do: Książki, refleksje — HaeS @ 1:01 pm

Sprawami takimi jak życie po śmierci, zjawiska paranormalne, jasnowidzenie, kontakty z umarłymi, UFO czy trójkąt bermudzki zbytnio się nie interesowałem od 12. roku życia i wychodziłem z założenia, że żadna osoba która emocjonalnie jest starsza niż dwunastolatek również nie powinna zbyt wiele uwagi absorbować podobnymi bzdurami.

Ostatnimi czasy, zachęcony przez pewną przypadkowo spotkaną swojego czasu osobę podczas debaty filozoficzno-teologicznej (jak ja uwielbiam takie rozmowy!), przeczytałem książkę „Życie po Życiu” wielkiego klasyka gatunku, niejakiego Raymonda Moody’ego. Tytuł poprzednio mi znany ze słyszenia, omijany jednak szerokim łukiem. Ponieważ jednak zostałem głęboko zainspirowany do przeczytania, przeczytałem od razu hurtem nie tylko “Życie po Życiu”, ale także “Refleksje nad Życiem po Życiu” tego samego autora.

Moody wielokrotnie podkreśla, że nie jest on naukowcem, jego metody są pseudonaukowe, zaś wyniki nie powinny być traktowane jako jakaś wyrocznia, a jedynie – jako materiał do pewnej refleksji i (ewentualnie) zainteresowania się poważnych środowisk naukowych, które mogłyby się zająć problemem na poważnie. Takie podejście autora bardzo mi się spodobało – zamiast walić sądy i dorabiać do tego jakąś swoją bełkotliwą ideologię, przedstawia jedynie fragmenty różnych relacji z życia ludzi, którzy przeżyli śmierć kliniczną, wynajduje w nich elementy wspólne i ostrożnie konkluduje, że tak duża zbieżność wyników badań przypadkowa być nie może.

Jeśli ktoś chociaz odrobinkę się tym kiedyś interesował, zapewne wie czego może się spodziewać po przeczytaniu relacji ludzi, którzy przeżyli swoją śmierć – człowiek “wychodzi” ze swojego ciała, czuje lekkość, wciągnięty zostaje w tunel, na końcu którego czeka na niego świetlista istota (utożsamiana przez co poniektórych z Bogiem), w której obecności zostaje dokonany przegląd całego dotychczasowego życia. Potem następuje brutalne sprowadzenie do ciała, zaś u człowieka który coś takiego przeżył, zaczyna się zauważać większe nasilenie religijności. W zasadzie niczego nowego się z książki nie dowiedziałem.

Sam sobie zawsze tłumaczyłem tego typu zjawiska jako efekt pracy mózgu, który w specyficznych warunkach (brak tlenu!) zaczyna wytwarzać pewne charakterystyczne obrazy i uczucia. I Moody, pomimo stosowania różnych argumentów, nie do końca mnie przekonał do tego, że tak nie jest. Sam nawet cytuje pytanie jednego z czytelników: “Czy badał pan kogoś, kto był naprawdę nieżywy?”. I od razu udziela odpowiedzi: nieżywy jest ktoś, kogo do życia przywrócić się nie da. Jeżeli zatem ktoś zmarł, ale został przywrócony do życia – to znaczy, że wciąż w jego ciele jakaś iskierka się tliła. Czyli nadal nie wiemy (i zapewne nigdy się nie dowiemy), co się dzieje z człowiekiem, kiedy NAPRAWDĘ jest nieżywy.

Najbardziej denerwuje mnie jednak to, że wszystkie osoby badane przez Moody’ego są z kręgu, jak to on sam się wyraził, judeochrześcijańskiego. Nie udziela zatem on jednoznacznej odpowiedzi czy takie same przeżycia mają ateiści, tudzież wyznawcy innych wyznań. W swojej drugiej książce wspomina on o kilku przypadkach z odległej przeszłości ludzi z różnych wyznań, których relacje są dość podobne do tego, co on opisuje, jednak podobieństwo często jest szukane na siłe i naciągane, więc nadal nie wiem, czy aby na pewno wszyscy ludzie dostąpią iluminacji wszechrzeczy w obliczu świetlistej kuli.

Czy książka zmieniła mój światopogląd? Żeby odpowiedzieć na to pytanie, muszę najpierw zadać inne: co się dzieje z kostkami lodu wrzuconymi do wody, kiedy umieścimy to wszystko w temperaturze 0 stopni? W zasadzie nic. Na poziomie molekularnym niektóre cząstki wody zamarzną, niektóre cząstki lodu się uwolnią (roztopią), ale działo będzie się raczej niewiele. No i tak jest ze mną. Z natury jestem agnostykiem, nie wiem czy Bóg istnieje, czy nie i czy istnieje życie po śmierci czy nie. Sam nie wiem jak to jest, spore wątpliwości pływają w morzu niepewności i kiedy to wszystko potraktuje się takim Moodym, który sam nie udziela jednoznacznej odpowiedzi, niewiele się zmienia.

Gdybym spotkał podobną publikację napisaną z pełnymi zasadami poprawności metodologicznej – chętnie bym przeczytał. A tak, możemy jedynie to, co napisał Moody, przeczytać jako ciekawostkę. O ile komuś oczywiście się chce takimi rzeczami zajmować.