W czasie hiatusa mojego ukochanego serialu dostajemy od pewnego czasu mobisody. Mozna jesje obejrzec (fatalnej jakosci) na YouTube. Oto polskie tlumaczenie poszczegolnych mobisodow, mojego autorstwa (moze nie idealne, ale lepsze to nic nic).
Mobisode1: ”The Watch” (zegarek)
CHRISTIAN: Co robisz, dzieciaku?
JACK: Rzucam kamienie.
CHRISTIAN: Dobrze! Dobrze. Wyszalej się zanim się ożenisz.
JACK: Cóż, miałem to wyboru to albo siedzenie w środku z Sarą i ustalanie gdzie który kwiat ustawić.
CHRISTIAN: Mądry wybór! Słuchaj, zanim się to wszystko zacznie… . Chciałem dać ci coś. Należał do mojego ojca i pomyślałem, że będzie pasowało…
JACK: Nie widziałem tego nigdy wcześnie,
CHRISTIAN: No bo nigdy ci go nie pokazałem. Twój dziadek, niezbyt lubił Twoją matkę. Kiedy się żeniłem, był przekonany, że robię błąd. Powiedział mi to w twarz w dniu ślubu. A potem dał mi zegarek. I dlatego nigdy go nie nosiłem.
JACK: Tato chcesz mi coś powiedzieć?
CHRISTIAN: Nie, myślę że ty dokonałeś jak najbardziej właściwego wyboru.
JACK: Dziękuję.
CHRISTIAN: Proszę, jest Twój.
JACK: Rozumiem, że to się dzieje naprawdę?
CHRISTIAN: Tak, jak tylko poustawiają kwiaty i jak skończą ci się kamienie do rzucania.
JACK : Tu jest wiele kamieni.
CHRISTIAN: Zrobisz mi przysługę? Jeśli będziecie mieli z Sarą dziecko, traktujcie je lepiej niż ja potraktowałem was.
JACK: Be stresu, tak?
CHRISTIAN: Zobaczymy się w środku, dzieciaku.
JACK: Yeah.
CHRISTIAN: Okej?
JACK: Yeah.
Mobisode 2: “Hurley and Frogurt” (“Hurley i Frogurt”)
FROGURT: Witaj Hurley.
HURLEY: Frogurt.
FROGURT: Jestem Neil.
HURLEY: Neil.
FROGURT: Co robisz w namiocie Rose i Bernarda, Hurley?
HURLEY: Nic
FROGURT: Nic, co? Wygląda na to, że podwędziłeś nieco z dostawy Dharmy (?)
HURLEY: Bernard powiedział, że mogę ją pożyczyć.
FROGURT: Spokojnie, bracie. Nie jestem tu, aby robić ci wyrzuty; jeśli chcesz coś zakosić Berniemu, to zakaszaj. Mam inne pytanie do ciebie. Co iskrzy między tobą, a Libby?
HURLEY: Co masz na myśli?
FROGURT: Myślę, czy zorbisz jakiś ruch czy nie?
HURLEY: To chyba nie twoja sprawa, koleś.
FROGURT: Wiesz, pulpeciku. Piłeczka jest po twojej stronie, ale ty i ja dobrze wiemy że nie umiesz wyjść poza etap wspólnego prania. Więc może czas się wycofać i zrobić miejsce dla prawdziwego faceta?
HURLEY: Naprawdę?
FROGURT: Naprawdę.
HURLEY: Wiesz… tak się składa, że jesteśmy już po etapie prania. Ta prawda. W rzeczy samej, idziemy z Libby na za chwilę na randkę. Idziemy na piknik.
FROGURT: Umówisz się z nią?
HURLEY: Tak, ja przyniosę wino, ona przyniesie koce.
FROGURT: Dobrze zakombinowane Hurley, dobrze zakombinowane. Ale to nie koniec. Jeśli nie umiesz zbliżyć się do słodziutkiej Libby, nadchodzi czas Neila. Teraz i na zawsze.
Mobisode 3: “King of the castle” (“Król na zamku”)
BEN: Więc to musi być dziwne dla Ciebie.
JACK: Niezupełnie. Mój ojciec nauczył mnie grać w szachy jak byłem dzieckiem.
BEN: Miałem na myśli bycie tutaj, z niami.
JACK: Dostałem co chciałem.
BEN: Minęła sporo czasu od kiedy ostatnio miałem pod ręką kogoś, kto umie grać. Nie sądzę, aby było tu cokolwiek, co mogłoby przekonać cię do zostania. Spokojnie Jack, to tylko taka podpucha. mamy umowę i zamierzam jej dotrzymać.
JACK: Zamierzasz dotrzymać czy dotrzymasz?
BEN: To nie do końca ode mnie zależy. Jeśli wyspa nie chce żebyć ją opuścił, to jej nie opuścisz.
JACK: Co, wyspa moze zatopić łódź?
BEN: Nie, obiecuję ci, nie zrobię niczego, co mogłoby przeszkodzić ci w dostaniu się do domu. Ale jeśli opuścisz to miejsce, może nadejść dzień, kiedy będziesz chciał tu powrócić.
JACK: Nigdy
BEN: Nauczyłem się nigdy nie mówić nigdy. Ale jeśli ten dzień nadejdzie, mam nadzieję, że wspomnisz tę rozmowę. Było miło spróbować pomyśleć (?).
Mobisode 4: “The Deal” (“Umowa”)
JULIET: Witaj Michael, jestem Juliet.
MICHAEL: Czego chcesz?
JULIET: Ta łódź o którą prosiłeś… powiedzieli, że jest Twoja.
MICHAEL: Dobrze.
JULIET: Beatrice powiedziała mi że widziałeś swojego syna. Spędziłam z nim trochę czasu, z Waltem. To bardzo interesujące dziecko. On jest bardzo… bardzo inteligentny. Jest wyjąkowy.
MICHAEL: Co masz na myśli mówiąc “wyjątkowy”?
JULIET: On nie jest zwykłym chłopcem, dlatego martwię się o niego. Cieszę się że zgodziłeś się to dla nas zrobić, że zabierzesz go stąd.
MICHAEL: Myślisz że uwierzę w ten kit, który wciskasz mi o moim synu?
JULIET: Uwierz lub nie, Michael, nie jestem Twoim wrogiem.
MICHAEL: Nie jesteś?
JULIET: Nie, nie jestem. Jestem po Twoijej stronie. Człowiek, którego masz uwolnić, ma na imię Ben. Jest bardzo ważny.
MICHAEL: Czy on jest tym, który wydostanie mnie z tej wyspy?
JULIET: Tak.
MICHAEL: Zrobi to?
JULIET: Tak, zrobi.
MICHAEL: I myślisz, że ja w to wszystko uwierzę, co?
JULIET: Myślę, że tak.
JULIET: Ja też z nim zawarłam układ.
MICHAEL: Więc czemu wciąż tu jesteś?
JULIET: Bo on ocalił życie mojej siostry.
MICHAEL: I gdzie ona jest?
JULIET: W Miami.
MICHAEL: Ale ty musiałaś zostać. Jaki jest sens ratowania jej życia, skoro nie możesz z nią być?
JULIET: A ty nie zrobiłbyś wszystkiego, żeby tylko uratować Walta? Masz swoją listę. Powodzenia.