Myślokracja, czyli from łeb to web

39. Cisza wyborcza 20 październik 2007 (sobota)

Zaszufladkowany do: Polityka, refleksje — HaeS @ 6:25 am

Trwa od północy. I nawet nie umiem wyrazić słów na określenie tego, jak bardzo mi się podoba. TV co prawda nie oglądam, nie jestem zatem w pełni docenić wspaniłości ciszy wyborczej, ale i tak czuję przyjemną odmianę. Włączam radio – nie słyszę żadnej agitacji, żadnego wywiadu z Komorowskim, Dornem czy innym Olejniczakiem. Nikt nic nie mówi o polityce. Włączam dowolny portal internetowy – jest co prawda jakaś afera ze słynnymi taśmami Rydzyka, ale poza tym – ŚWIĘTY SPOKÓJ! Nie wierzę. Jak ręką odjął. Normalnie spokój, przyjemna stagnacja, wyciszenie i błogostan.

Podczas takiej ciszy wyborczej można teraz nareszcie spokojnie oczyścić swój umysł ze skutków uporczywej agitacji i w spokoju przemyśleć jeszcze raz na kogo oddać swój cenny głos. Rzetelnie, samodzielnie zdecydować w jakim kierunku winna iść Polska.

Aż się chce, aby taką ciszę wprowadzić nie na dzień, ale na dwa tygodnie przed wyborami. Wyniki na pewno bardziej odzwierciedlałyby rzeczywiste preferencje Polaków oparte na ich refleksji, zaś osoby idące na wybory pod wpływem jakichś sztucznie rozbudzanych przez sztaby wyborcze emocji miałyby czas aby ochłonąć i albo na wybory nie iść, albo też zagłosować z rozmysłem. Mam nadzieję, że ktoś na ten pomysł wpadnie!

 

38. Six Feet Under sezon 4 – ostrzegam: recenzja krótka i mało konkretna 14 październik 2007 (niedziela)

Zaszufladkowany do: Seriale — HaeS @ 6:40 am

Serial ten oglądam od jakiegoś czasu. Wychwalałem nie tak dawno temu pierwsze dwa sezony wniebogłosy, trzeci sezon chwaląc jednak ostrożnie i z niepokojem oczekując 4. serii.

Niestety, z prawdziwym żalem stwierdzić muszę, że czwarty sezon jest słabiutki. Nie ma tej mocy przyciągania, tego powera który miały pierwsze dwa sezony, za to zaczyna powoli nudzić, nużyc, a nawet miejscami drażnić. Najgorsze jednak jest to, że nie umiem wyjaśnić co się z nim stało. Nie ma ani jednego obiektywnego czynnika, który sprawia, że 4. sezon jest – jak dotychczas – najgorszy. Decydują o tym zapewne nieuchwytne dla szeregowego widza niuanse, o których wiedzą jedynie doświadczeni, profesjonalni filmoznawcy. Albo też wrażenie jest w 100% subiektywne, a 4. sezon może niejednemu się podobać 10x bardizej niż poprzenie sezony.

No i co? Czekam na piąty. Mam nadzieje, że serial wróci do swojej formy. Przepraszam, że recenzja krótka i mało konkretna, ale tak naprawdę to nawet nie ma za bardzo o czym pisać.

 

37. Co nieco o dupie pewnego księdza. 13 październik 2007 (sobota)

Zaszufladkowany do: Kościół, społeczeństwo — HaeS @ 4:32 pm

Wszystkie media dzisiaj bębnią, że gdzieś w Watykanie na wysokim stołku siedzi dupa używana niezgodnie z oficjalnym, jedynie słusznym i zalecanym przez KK przeznaczniem. Innymi słowy: jeden z wysoko postawionych w Watykanie księży przyznał się do bycia homoseksualistą. Człeka tego natychmiast odsunięto od pełnienia funkcji, bo jak wszyscy powszechnie wiemy, dupa jest otworem wylotowym, używanie jej zaś w innych celach aniżeli cel zasadniczy (ew. jakieś zabiegi/badania medyczne) niezgodne są z naukami Kościoła Katolickiego.

Jakkolwiek nie jestem w fanclubie ani Kościoła Katolickiego, ani tym bardziej lobby homoseksualnego, rację muszę przyznać, z bólem serca, pedziom. Jestem zażartym wrogiem legalizacji homomałżeństw, homoadopcji czy nawet homoparad, ale jednego prawa gejom odmówić zdecydowanie nie mogę: prawa do realizacji siebie w ramach własnej inności. Jeśli chcą walić się po dupach – niech się walą. Jeśli chcą razem zamieszkać i bawić się w męża i żonę – niech się bawią. Dla dobra sprawy, zniosę nawet widok dwóch pedałków chodzących po parku za rączkę i delikatnie się całujących (aczkowliek taki widok brzydzi i peszy). Myślę, że umiałbym zaprzyjaźnić (podkreślam: ZAPRZYJAŹNIĆ i nic więcej) z gejem czy razem z nim np. pracować. Nie uznaję sytuacji, w której pracodawca wywala człowieka z pracy tylko dlatego, że jest homosiem. Nie wypada ich dyskryminować czy odrzucać – nie są winni swojej inności i póki nikomu krzywdy nie robią, niech sobie pedałują do woli. Życzyć wypada jedynie orgazmu analnego i przyjemnych wrażeń zapachowo-smakowych podczas “minety”.

Ktoś może zarzucić mi, że w powyższym akapicie sporo jest złośliwości i aluzji, które w gruncie rzeczy homoseksualistów obrazaja – moze i tak jest. Patrze na działalność homolobby z pobłażaniem i politowaniem, troszkę mnie to drazni i denerwuje ich ciągłe apelowanie o “zrównanie ich w prawach” z normalnymi obywatelami no i wypada się jakoś im odgryźć. No, ale do rzeczy.

Wydarzenie będące zasadniczą treścią tego artykułu, czyli zawieszenie księdza tylko dlatego, że jest homosiem, jest dla mnie skandalem i kolejnym dowodem na to, jak wielką konserwą jest Kościół. No bo zapytajmy wprost – jakie są etyczne przeciwskazania do tego, aby człowiek będący homoseksualistą nie mógł być kapłanem kościoła Katolickiego? Oczywiście, zaraz możemy rzucić hasło, że żyje w grzechu, że taki człowiek nie może stać przy ołtarzu ani pełnić sakramentów – OK, niech będzie. Zapytam jednak inaczej: jaka jest różnica między żyjącym w celibacie homosiem, a żyjącym z celibacie “normalnym” księdzem? Jaka jest róznica między księdzem, który ma trójkę dzieci w trzech parafiach, w których niegdyś slużył, a i dziś buja się gzieś po bokach, a księdzem, który bywa u jednego z parafian z częstymi “wizytami duszpasterskimi”?

Człowiek, który utraciłby za swój homoseksualizm dowolną inną pracę, wygrałby w cuglach sprawę w dowolnym sądzie pracy chyba w całym cywilizowanym świecie i jeszcze dostałby ładne odszkodowanie. Oczywiście Kościół (nie tylko ten; każdy inny związek wyznaniowy również, ale KK szczególnie) jest inny, wyjątkowy i traktowany inaczej. Nie dotyczą go ani normalne podatki, ani składki na ZUS ani kodeks pracy czy cywilny.

I to byłoby na tyle. Homosie to temat-rzeka, Kościół Katolicki to druga rzeka, zaś miejsce w którym się scierają te dwa wrogie sobie nawzajem (a i mi niezbyt bliskie) nurty społeczne to istny ocean i nieraz będę miał zapewne okazję o tym napisać. Obecnie jedynie sygnalizuję problem.

 

36. Usprawiedliwienie 8 październik 2007 (poniedziałek)

Zaszufladkowany do: O blogu — HaeS @ 6:49 pm

Przepraszam wszystkich stalych odwiedzaczy za to, ze ostatnio nie ma w ogole wpisow – cierpliwosci, cierpliwosci. Caramba, nie zapomnialem o was ! Zlapalem nowa prace, troszke mi to wszystko zajmuje czasu, ale mam w glowie pomysly na kilka tekstow i byc moze juz w tym tygodniu cos zamieszcze.