Myślokracja, czyli from łeb to web

24. Zodiak, horoskopy i inne pierdoły. 3 wrzesień 2007 (poniedziałek)

Zaszufladkowany do: Nauka — HaeS @ 6:35 pm

Zabobon zwany horoskopami trwa w historii ludzkości od dobrych kilku tysięcy lat. Skąd się wziął – wie chyba każdy. Dwanaście gwiazdozbiorów, tzw. zodiakalnych, tworzy na niebie krąg. Księżyc, słońce oraz wszystkie planety poruszając sie po niebie nigdy nie znajdują się w innym gwiazdozbiorze niż jednym z dwunastu gwiazdozbiorów zodiakalnych. Komuś kiedyś w czasach zabobonów uroiło się, że to, gdzie które ciało niebieskie akurat się znajduje, ma jakiś wpływ na nasze życie. No i ten pogląd jakoś nie wiedzieć czemu trwa po dziś dzień w umysłach milionów ludzi.

Horoskopy pisane są w sposób bełkotliwy i ogólnikowy tak, że zawsze można gdzieś coś tam przypasować. Znana jest anegdotka o profesorze, który poprosił studentów o listę dat urodzin i nastepnego dnia dostarczył im szczegółowe horoskopy mówiące o ich charakterze. Kiedy zapytał, komu się zgadza opis, w górę podniósł się las rąk. Wówczas profesor poprosił, aby studenci wymienili się kartkami i sprawdzili, czy ich zdaniem horoskop sąsiada jest trafny. Studenci zrobili co kazał i nagle zaczęli się śmiać. Dlaczego? Bo okazało się, że profesor dał wszystkim takie same opisy.

Argumentów przeciw tej bezsensowanej wierze padło mnóstwo, z wieloma zapewne się spotkaliście, ale nie każdy wie o koronnym argumencie przeciwko wierze w horoskopy. Odpalcie sobie dowolny program służący do wyświetlania zawartości nieboskłonu, wpiszcie w niego swoją datę urodzenia i zobaczcie gdzie w momencie waszego urodzenia znajdowało się Słońce. Jako że ja się urodziłem pod znakiem ryb, powinno znajdować się w gwiazdozbiorze Pisces (ryby). No, ale czeka nas spora niespodzianka. Bo kiedy ja się urodziłem, słońce znajdowało się w gwiazdozbiorze Aquarius (wodnik). I tego typu zonki będą pojawiały się chyba przy każdej dacie urodzenia. Osoba zupełnie nieprzygotowana astronomicznie, taka jak np. ja, może przeżyć spory szok. I takowy przeżyłem. Stwierdziłem w koncu, że widocznie coś źle wpisuję albo program jest trefny i dałem sobie spokój na kilka miesięcy, zapominając o sprawie.

Czytając jednak pewną książeczkę popularnonaukową traktującą o gwiazdozbiorach, natrafiłem na informację o zjawisku precesji. Ziemska kula wykonuje wiele ruchów: obraca się wokół własnej osi, krąży wokół Słońca i wreszcie wraz ze Słońcem wykonuje ruch po galaktyce. Ale to nie wszystko. Oś obrotu Ziemi wciąż się waha i przesuwa, niczym oś obrotu dziecięcego bąka (swoją drogą, po dziś dzień jedna z moich ulubionych zabawek). Ruch taki jest bardzo powolny, pełne “wahanie” trwa 26 000 lat. Zjawisko takie nazywamy precesją i jest dobrze znane astronomom.

Co to ma do rzeczy? Ano, dużo. Znaki zodiaku wymyślili i nazwali Grecy mniej więcej 2000 lat temu. Właśnie oni podzielili niebo na 12 części po 30 stopni. W ciągu tych 2000 lat wskutek precesji znaki zodiaku uległy przesunięciu mniej więcej o 30 stopni, czyli o jeden znak. Ale astrologowie uparcie liczą wszystko według stanu nieba sprzed 2000 lat. Dlaczego? Tylko oni wiedzą. Nawet jeśli naprawdę gwiazdy mają wpływ na nasze życie (w co szczerze wątpię), to astrologowie posługują się nieaktualnymi danymi. Wszak ja urodziłem się pod znakiem wodnika. Ważny jest aktualny stan nieba, a nie taki, jaki byłby 2000 lat temu tego samego dnia, prawda?

No i w ten sposób mamy kolejny argument, którym można zgasić maniakalnego fana horoskopów i innych pokrewnych zabobonów. Chociaz z doświadczenia już wiem – takich nic nie przekona.

 

9 Responses to “24. Zodiak, horoskopy i inne pierdoły.”

  1. R-Chee Says:

    Mnie też odkąd pamiętał irytowały horoskopy. Wszędzie ich pełno (niemal w każdej populistycznej gazecie) w każdej jest napisane co innego, a i tak nigdy żadnych konkretów.

    Może i gwiazdy mają wpływ na nasze życie, ale jest naprawdę mało osób potrafiących taki wpływ zbadać. I va bank 99,999999% horoskopów to bajki na kiju. Ja bym lepsze wymyślił…

  2. bg Says:

    Horoskopy wprowadzają ich czytelników w mistyczną atmosferę, która przyjemnie podrażnia ich ego, a równocześnie są na tyle błahe i ogólne, że można o nich za chwilę zapomnieć. Pozostaje wrażenie niesamowitej powagi naszej egzystencji – w końcu, powiązanie naszego życia ze sporymi obiektami astronomicznymi to jakiś powód do dumy.

    `”Foma” are harmless untruths, intended to comfort simple souls.` – Vonnegut

  3. :) Says:

    Bzdury. Autor pisze o czyms o czym nie ma pojecia:) To wspolczesna mass kultura sprowadzila horoskop do takiej niskiej, prostackiej formy. Prawda jest ze istnieje cos takiego jak precesja i tu blad – prawdziwy horoskop uwzglednia takie rzeczy. Glupawe bzdety pisane w gazetach nie maja z horoskopem wiele wspolnego. Aby wyznaczyc go potrzeba bardzo szczegolowych danych, i dokladnie okreslic polozenie wszystkich cial niebieskich w danej chwili. Kiedys te 2000 lat temu o ktorych autor pisze, horoskopy byly bardzo proste, ogolnikowe. Dzisiaj potrzeba do ich wyznaczenia komputerow, bo obliczenia sa ponad ludzkie sily. Ta “wiedza” jest wciaz uzupelniana. I kolejne bzdury ze gwiazdy maja na nas wplyw i mozna przewidziec przyszlosc czlowieka. To zupelnie nie tak. Po pierwsze horoskop wyznacza MOZLIWA przyszlosc, kilka drog z ktorych mozna wybrac. Ktos powie ze tak to kazdy glupek moze wyznaczyc przyszlosc kazdego czlowieka. Tylko ze wtedy musi wybierac z miliarda mozliwosci :> Horoskop zaciesnia ten krag, okresla prawdopodobienstwo ze jeden sposob dzialania jest bardzej mozliwy dla wybranej osoby. Druga sprawa – gwiazdy nie maja wplywu na nasze zycie. Tu chodzi o cos glebszego. Cos jak cykle w przyrodzie. Np. dlaczego podczas pelni popelnianych jest wiecej morderstw, albo wplyw nastrojow ludzkosci w zaleznosci od stanu slonca. Wszyscy urodzilismy sie tu, i tak nas uksztaltowala ewolucja. Poddani jestesmy cyklom przyrody. Nasze nastroje sie zmieniaja, nasze charaktery sie zmieniaja, nasze mysli sie zmieniaja w zaleznosci od pory roku, od warunkow atmosferycznych itp.

  4. haes Says:

    Drogi/Droga (niepotrzebne skreślić) czytelniku/czytelniczko :) !

    O tym, ze horoskopy dzielimy na “gazetowe” i “prawdziwe” wiem. O tym, ze “prawdziwe” wyznaczane sa bardzo dokladnie, uwzgledniaja mnostwo czynnikow, a znaczenie czasem moze miec i minuta urodzenia – tez wiem. Ale nie zmienia to faktu, ze astrologia to pseudonauka. Stosuje naukowe metody, posiada wlasny paradygmat itd. Problem jest tylko jeden: opiera sie na blednych zalozeniach.

    Podany przez ciebie argument o cyklach przyrody, nawet jesli jest pradziwy, to jednak niestety niepelny. Cykle w przyrodzie (o ile sa), zaklocane sa przez wiele innych rzeczy – podzial czasu narzucony przez czlowieka, czy wspomniane przez Ciebie warunki atmosferyczne (ktorych zmiennosc jest praktycznie przypadkowa). Zatem zadnego wielkiego wplywu na dzialania czlowieka miec owe cykle nie moga. Pomijam juz fakt, ze o ile ksiezyc moze miec na nas jeszcze jakis wplyw (w co watpie; istnieje zapewne nieastrologiczne wytlumaczenie podanych przez ciebie fenomenow, jak np. morderstw podczas pelni ksiezyca), to odlegle ciala niebieskie – zdecydowanie juz nie.

    I jeszcze a’propos ksiezyca. Zacytuje moze genialny fragment ksiazki R.L. Wolke’a “Co Einstein powiedzial swojemu fryzjerowi’(juz ‘reklamowanej’ na moim blogu):
    Woda w ziemskich oceanach waży 1,5 miliarda ton, a pod działaniem grawitacji Księżyca podnosi się tylko o kilka metrów. Policz sobie: ciało człowieka zawiera może kilka setnych jednej tony, zaś grawitacja jest proporcjonalna do masy. Kto uważa, że grawitacja ksiezyca moze wplywac na ludzkie zachowanie, musi miec wode w mozgu”.

  5. :) Says:

    A jednak cialo czlowieka sklada sie w wiekszosci z wody:P Wiec i w mozgu jej troche jest :) Ok inaczej, potraktujmy astrologie jako pewnego rodzaju statystyke. Tez szczerze watpie w jakis znaczacy wplyw cial niebieskich na zachowanie ludzi. Bardziej chodzi o posredni wplyw, jak np. te plywy morskie. Pogoda jakby na to nie patrzec silnie zalezy od ksizyca i slonca:) Nie lokalnie, w miescie X, tylko globalnie i nie jest to przypadkowe, bo nie mialoby sensu przepowiadanie pogody. No ale to offtop. Zeby rozwiac raz na zawsze wszelkie watpliwosci niech ktos porzadnie to zbada, matematycznie, statystycznie. Wziac grupe ludzi urodzonych w tym samym roku, zamiast dokladnych dat wziac pod uwage dla uproszczenia same pory roku i przesledzic ich zyciorysy. Tak, naukowcy nie zajmuja sie rzekomo takimi bezdetami, ale ratujmy ludzkosc! Wiem ze takie badania byly przeprowadzane nie raz. Myslac takimi katergoriami ze to czy tamto jest zabobonem, mianem pseudonauki powinno sie nazwac psychologie i wszelkie testy osobowosciowe. Osobiscie traktuje astrologie jako cos w rodzaju statystyki, wyznaczanie trendu dzialania danej osoby, jej prawdopodobny sposob postepowania. I jak ze wszsytkim nalezy to traktowac z przymruzeniem oka, a nie smiertelnie powaznie! To tylko pomoc w decyzji, a nie sprowadzanie czlowieka do roli zegarka. Przyklad: notowania gieldowe. Sa nieprzewidywalne z grubsza rzecz biorac, nikt nie opracowal wzoru jak beda przebiegac. To czysty chaos, a jednak ludzie/naukowcy probuja to przewidziec i na skale globalna w malym zakresie zmiennosci da sie to osiagnac z pewnym prawdopodobienstwem. Nikt nie twierdzi ze jest to niepotrzebne. Aha i rozumiem autora doskonale:) Podsumowujac – nie przesadzajmy w zadna strone, a odrobina sceptycyzmu nikomu nie zaszkodzila (w sprawach tzw. naukowych tez). Thats my opinion.

  6. astromaria Says:

    Wodę z mózgu to ty masz drogi autorze. Księżyc nie wpływa na wodę w człowieku ani na jego zachowanie. Polemizujesz z własnym bełkotem, kompromitując się totalnie.

  7. littlepig Says:

    Skoro publikuje pan tego bloga i jest miejsce na dyskusję,które właśnie wypełniam to prowokuje mnie to ,bo nie mogę się z panem zgodzic prawie w 100% .naturalnie nie mogę niczego panu narzucic,chyba że pan mi ulegnie ;-) albo uda mi się przekonac do tego co mam zamiar napisac.niestety nie mogę jednoznacznie rozwiac wątpliwości ,czy księżyc albo inna planeta ma wpływ na nasze zachowanie i życie.Astrologowie uważają ,że wpływy planet w naszych znakach mają szczególne znaczenie przychylne lub nie np.Wenus wzmaga nasze powodzenie w miłości ; )itp. oczywiście same w sobie niczego nie gwarantują albo jednoznacznie nie wykluczają.itp. proszę się nie obrazic ,ale jedna “wypowiedź” szczególnie mnie zaskoczyła “Podany przez ciebie argument o cyklach przyrody, nawet jesli jest pradziwy, to jednak niestety niepelny. Cykle w przyrodzie (o ile sa)” ja nie mam żadnych wątpliwości ,że takie cykle istnieją w przyrodzie są one bardzo skomplikowane,niestety na skutek degradacji środowiska(co gorsza postępującej)one ulegają zmianą.przykładem są przemarzające wiosną rośliny które wg.swojego cyklu kwitną ,a zachwiany cykl klimatu akurat przynosi niskie temp. łatwiej może będzie panu to zaobserwowac na własnym organizmie …….chodzi mi o cykl dobowy i powiązanie go z wydzielaniem przez organizm hormonów………………..

  8. HaeS Says:

    No faktycznie, moze troszke sie zapedzilem i pomylilem pewne rzeczy. Cykle w sensie dobowy cykl aktywnosci organizmu czy tez roczny cykl rozwoju roslin (czy np. owadow) oczywscie są i nie ma tu miejsca na dyskusję.

    Wątpliwości można mieć w przypadku innych cyklów – szczególnie tych, na których opierają się np. biorytmy albo też cykli które uzależnione są od błahych (z naszego punktu widzenia) wydarzeń na niebie – np. ruchu Wenus po nieboskłonie, których to istnienie jest co najmniej wątpliwe.

  9. szto Says:

    ogarnijcie sie


Leave a Reply