Sudoku, pomimo tego, że rozwiązałem ich kilka, wypracowawszy uprzednio samodzielnie kilka metod rozwiązywania i pomysłów usprawniających, uważam za rozrywkę nudną, pustą i bezwartościową. Nierozwijającą i nudzącą po iluś tam próbach. Po rozgryzieniu sposobu i udowodnieniu samemu sobie, że jest to wyzwanie, któremu umiem podołać, swoją przygodę z sudoku zakończyłem definitywnie. Rozwiążesz jedno sudoku – umiesz rozwiązać wszystkie. Dziwi mnie zatem popularność tej zabawy, ale nie jest to ani jedyna, ani nawet najbardziej szokująca dziwaczna rzecz z tych spotykanych na co dzień, akceptuję zatem tę rozrywkę u innych, patrząc z pobłażaniem nad ich wysiłkami przy rozwiązaniu czterdziestego piątego dzisiaj sudoku.
Szukam jednak cały czas jakichś nowości, coby swoją biedną mózgownicę zaprzęgnąć do pracy. Rózne odmiany, mutacje i gry pokrewne sudoku (jak np. kakuro) też są dobre na krótką metę, dopóki nie stwierdzi się, że rozwiązanie kolejnego zadania to tylko kwestia czasu, a nie twórczej pomysłowości. Wydawało się, że nic nigdy nie zastąpi starych dobrych krzyżówek panoramicznych dopóki…
…dopóki “Gazeta Wyborcza” nie wypuściła czegoś o nazwie Sudolog IQ. Nie wnikając szczegółowo w zasady, wytłumaczę jedynie, że dostajemy zupełnie pusty (!) kwadrat 9×9 (lub nieco mniejszy bądź większy), który wypełniamy samodzielnie. Jak? No cóż, dostajemy zestaw 18 pytań z różnych dziedzin wiedzy, w których mamy uporządkować jakieś dane, przypasować je do siebie itd. Wynikiem tego uporządkowania/przypasowania są pewne liczby, które wpisujemy w sudoku.
Sudoku można wypełnić na dwa sposoby: albo odpowiadając na wszystkie pytania (nierealne), albo też jedynie na ich część, a niewypełnione pola wypełnić zgodnie z zasadami sudoku. Oczywiście, im więcej wiedzy posiadamy, tym łatwiej jest sudoku rozgryźć. Odpowiadająć jedynie częściowo i to na kilka pytań, może okazać się, że mamy za mało liczb, aby rozwiązać sudoku. I leżymy.
Dobry pomysł (a może nawet i GENIALNY!), autor jednak za bardzo się wysilił i pytania dał – jak dla mnie, odhumanizowanego ścisłowca – zdecydowanie za trudne. Już pal licho pytania o dokładne (co do dnia) daty bitew II wojny światowej, jednostki monetarne w krajach kaukaskich czy postacie z mało znanych utworów pozytywistycznych pisarzy – takich rzeczy mam prawo nie wiedzieć, ale część moich znajomych na pewno by sobie z tym poradziła. Ale że w co drugim sudologu jest pytanie “dopasuj tytuły obrazów do nazwisk malarzy” czy “dopasuj do francuskich (zawsze francuskich, nigdy włoskich, niemieckich czy madagarskarkich) części ciała/owoców/czegokolwiek innego nazwy polskie” to już zdecydowana przesada. Większość sudologów udało mi się z mniejszym lub większym trudem rozwiązać, uważam jednak, że poprzeczka zostala postawiona za wysoko jak dla przeciętnego czy nawet nieco-ponad-przeciętnego człeka.
Nie wiem czy jeszcze jest to w sprzedaży, ale jak ktoś lubi trudną, inteligentną i dającą w kości ciemieniowe, potyliczne i inne takie rozrywkę, to polecam. Przygotujcie się jedynie na pytania o długość ogonów u poszczególnych ssaków, parki narodowe w Europie i włoskie rodzaje makaronów. No i oczywiście malarzy niderlandzkich. Bo tego typu pytania mnie sprawiały największy kłopot.
nie jestem jakimś orłem, ale wszystkie łamigłówki rozwiązałem bez większych problemów
U mnie pasja do łamigłówek zaczęła się od sudoku, ale jak poznałam inne, to się przerzuciłam. Ostatnio znalazłam, chyba nowy portal (widząc po małym jeszcze ruchu na forum), na której znalazłam ciekawe, dotąd mi nie znane zagadki logiczne. Jakby ktoś był znudzony sudoku – polecam http://www.lamiglowkimix.pl/modules/main/index.php